Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Guillaume Samica: Czas płynie nieubłaganie…

Guillaume Samica: Czas płynie nieubłaganie…

fot. Aleksandra Tarkowska

– Kiedy odchodziłem z Jastrzębia, dziennikarz zapytał mnie, czego najbardziej będzie mi brakować w Polsce. Odpowiedziałem, że „Żołądkowej Gorzkiej”. To był zwykły żart, który potem powtarzano setki razy, aż do znudzenia – mówi w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego Guillaume Samica.

Jak to się stało, że zaczął pan grać w siatkówkę?

Guillaume Samica: – Mój tata był siatkarzem, a kiedy spędzaliśmy wakacje u dziadków, grywałem z nim często w siatkówkę plażową. Oczywiście o ile starsi mi pozwolili wejść na boisko, bo w tym czasie byłem młody, nudny i niezbyt dobry! I o dziwo właśnie w czasie takiej gierki wypatrzył mnie trener siatkówki, pracujący w centrum sportowym Ghirada w Treviso. Chciał, żebym tam został, ale rodzice od razu się oburzyli: „Po pierwsze on jest piłkarzem, a nie siatkarzem, a po drugie najpierw musi skończyć szkołę!”.



Trafił pan do INSEP, słynnej paryskiej szkoły sportowej, która wychowała wielu reprezentantów kraju.

– Mieszkałem w jednym budynku z tenisistą Nicolasem Mahutem, koszykarzami Tonym Parkerem i Borisem Diaw. Byliśmy zakwaterowani tak zwanym „Bloku U”. Dziś już go nie ma, został zburzony. Codziennie o 23.00 ktoś chodził i sprawdzał, czy jesteśmy już w łóżkach. Mieliśmy jednak swoje sposoby, by dostać się na piętro dziewczyn. Drzwi były przeciwpożarowe, więc jak się nimi wyszło, to nie dało się wrócić. Ale co to dla nas! Jeśli odpowiednio zablokowałeś drzwi korkiem od butelki, wyglądały na zamknięte, a my mogliśmy spokojnie wrócić po nocnych eskapadach do siebie. Przed pójściem do INSEP rodzice prosili mnie, żebym nie sprawiał problemów. I nie sprawiałem. Jak już coś się działo, to nigdy nie dałem się złapać! (śmiech)

Kiedy rezygnował pan z gry w reprezentacji Francji w 2012 roku, zdradził pan w wywiadzie, że nie czuł się dobrze w grupie. Że z młodymi siatkarzami trudno było o wspólny język.

To była moja decyzja. Tęsknię za koszulką reprezentacji i Marsylianką przed meczem. Ale moja sytuacja w grupie nie była łatwa. Nie chcę o tym więcej mówić. Wydaje mi się, że młodzi zawodnicy w Polsce i Rosji bardziej słuchają rad starszych siatkarzy. Jednak reprezentacja Francji radzi sobie świetnie, zdobyła właśnie mistrzostwo Europy, co pokazuje, że chyba mnie tam nie potrzebują.

Słyszeliśmy, że na początku tego roku chciał pan za wszelką cenę udzielić wywiadu, by zaprzeczyć plotkom o swoim rzekomym alkoholizmie. Trochę to dla nas dziwne, że sportowiec sam porusza taki wątek.

– Ja też. Widzieliście mnie pijanego na meczu? Czy jakikolwiek trener narzekał, że na treningu nie byłem w pełni sił? Łatwo to sprawdzić, odpowiedź brzmi: nie! Czy kiedykolwiek nie przyszedłem na zajęcia, bo miałem kaca? Nigdy. Skończmy już z tym gadaniem. Wiem, że niektórzy trenerzy nie chcą mnie u siebie w drużynie, bo nasłuchali się głupot. Znam wielu sportowców, którzy piją dużo więcej, źle się prowadzą, a osiągają sukcesy. Kiedy byłem w Jastrzębiu – małym mieście gdzie nie ma nic do roboty – bawiłem się po meczach z całą drużyną. I dlaczego to o mnie mówi się że jestem alkoholikiem, a nie o całej drużynie? W Kędzierzynie zrobili mi zdjęcia po meczu z kieliszkiem wina. Jeden kieliszek, to ma być dowód?! A może po powrocie do domu wypijałem trzy butelki whiskey, tylko tego już nikt nie widział?!

Czyja to wina?

– Trochę na pewno moja. Kiedy odchodziłem z Jastrzębia, dziennikarz zapytał mnie, czego najbardziej będzie mi brakować w Polsce. Odpowiedziałem, że „Żołądkowej Gorzkiej”. To był zwykły żart, który potem powtarzano setki razy, aż do znudzenia. W Kędzierzynie ktoś wymyślił, że widział mnie pijanego w barze dzień przed meczem. W tym czasie przebywałem razem z trenerem, który na szczęście dał mi alibi. Jestem Francuzem i to normalne, że lubię napić się wina. Dużo podróżowałem, w Grecji piłem Ouzo, w Rosji wódkę, w Argentynie popularne były drinki z nalewki ziołowej i coca-coli. I co z tego?! Co to ma za znaczenie?! Teraz i tak mniej wychodzę z domu, bo mój organizm potrzebuje więcej odpoczynku. Czas płynie nieubłaganie…

Cały wywiad Marcina Bratkowskiego i Jakuba Radomskiego w Przeglądzie Sportowym

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, inne, PlusLiga, siatkówka światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-11-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved