Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Grzegorz Szymański: Dostałem zielone światło

Grzegorz Szymański: Dostałem zielone światło

fot. Joanna Skólimowska

– W drużynie jest chemia, więc trzeba w nią tchnąć starszego ducha (śmiech), takiego jak ja i będzie dobrze – opowiada Grzegorz Szymański, bardzo doświadczony atakujący, który związał się kontraktem z mocno odmłodzonym Effectorem Kielce.

Przychodzi pan do Effectora, ale na debiut trzeba będzie poczekać.

Grzegorz Szymański: – W lutym tego roku miałem naderwanie mięśnia w barku. Zostało dwa i pół miesiąca do końca sezonu, więc wolałem już nie grać i porządnie wyleczyć uraz. W poniedziałek byłem na badaniach u fizjoterapeuty Vive, dostałem zastrzyk, teraz czekają mnie cztery tygodnie rehabilitacji i prognozy lekarzy są takie, że powinno być dobrze.



Za miesiąc wróci pan do gry?

– To jest trochę gdybanie, przewidziany okres. Tak zakładamy, ale wiele zależy od organizmu. Równie dobrze mogą to być dwa tygodnie. Zobaczymy. Ja jedynie nie chciałbym, by skończyło się tak, że uraz wyeliminowałby mnie całkiem z grania. Nie wyobrażam sobie, by tak było. Po zakończeniu ubiegłego sezonu nie miałem możliwości trenować, więc nie wiem, czy będę czuł ból. Byłem u dwóch specjalistów od urazów barków i obaj powiedzieli, że nie czeka mnie długa przerwa. Pojawiły się już myśli o zakończeniu kariery, ale dostałem zielone światło.

Co chciałby pan dać drużynie Effectora?

– To młody zespół, więc chciałbym wspomóc go swoim ligowym doświadczeniem. Nie tylko na boisku, ale również poza nim. Będę do tego dążył. Zobaczymy, ile mi zostało jeszcze energii. Dam z siebie wszystko, by w Kielcach pokazać się z jak najlepszej strony. Jestem „leśnym dziadkiem”, ale myślę, że swoim spokojem zmobilizuję chłopców do dobrej, efektownej gry. Wiem, jak to wygląda z tą młodością, bo przecież sam byłem dwudziestoparolatkiem. Pamiętam, jak wtedy trzęsą się ręce i nogi. Teraz po dwudziestu latach gry wiem doskonale, jak starsza osoba wprowadzająca spokój pozytywnie oddziałuje na cały zespół. Nauczyłem się tego spokoju. Mam nadzieje, że tylko zdrowie dopisze.

Na co stać będzie w tym sezonie Effectora?

– Po sparingach widać, że gra wygląda dobrze. A każde zwycięstwo buduje zespół. Wiadomo, że można wygrać w sparingu z Resovią 3:1, ale potem się okazuje, że Ignaczak grał na ataku, a na środku Kowal. Sparingi wszystkiego nie odzwierciedlają, ale jestem dobrej myśli. W drużynie jest chemia, więc trzeba tchnąć starszego ducha (śmiech), takiego jak ja i będzie dobrze.

*Autor: Paweł Matys

*Więcej w Gazecie Wyborczej

źródło: Gazeta Wyborcza

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-10-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved