Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacje młodzieżowe > Grzegorz Ryś: Wszyscy szli w jednym kierunku – do medalu mistrzostw świata

Grzegorz Ryś: Wszyscy szli w jednym kierunku – do medalu mistrzostw świata

fot. archiwum

– Na kolejny złoty medal w tej kategorii wiekowej czekaliśmy aż 14 lat, lecz zdobyty został w znakomitym stylu. Jestem pełen podziwu dla tych młodych zawodników oraz trenerów, którzy wykonali przeogromną pracę i przygotowali kolejną generację zawodników do pierwszej reprezentacji – powiedział Grzegorz Ryś, szkoleniowiec, który 14 lat temu zdobył złoty medal mistrzostw świata z reprezentacją polskich juniorów.

Przez pracę zagraniczną pana nazwisko zostało trochę zapomniane przez polskich kibiców siatkówki, ale w ostatnich dniach przypominano chociażby pana sukcesy z reprezentacjami młodzieżowymi. Czyli jednak na stałe wpisał się pan do historii polskiej siatkówki…



Grzegorz Ryś: Od sukcesu mojej grupy minęło sporo czasu i na kolejny złoty medal w tej kategorii wiekowej czekaliśmy aż 14 lat, lecz zdobyty został w znakomitym stylu. Jestem pełen podziwu dla tych młodych zawodników oraz trenerów, którzy wykonali przeogromną pracę i przygotowali kolejną generację zawodników do pierwszej reprezentacji. Moi byli podopieczni są już w wieku 33-34 lat i powoli kończą kariery, a niektórzy, jak Michał Winiarski, rozpoczynają pracę szkoleniową. Arkadiusz Olejniczak już od kilku lat jest szkoleniowcem i od nowego sezonu będzie prowadził Stal Nysa wspólnie z Piotrem Łuką. Miło jest wspominać sukcesy sprzed lat, pewnie gdyby nie zdobyty złoty medal przez obecną ekipę, to raczej po cichu wspominalibyśmy dawne osiągnięcia. Teraz jednak to właśnie ci młodzi zawodnicy są bohaterami ostatnich MŚ i cieszmy się wspólnie z tego sukcesu. Miło mi, że wspomniano również o naszych sukcesach sprzed lat, lecz aktualnie dopisujemy do historii polskiej siatkówki kolejnych trenerów: Sebastiana Pawlika i Macieja Zendeła.

Polscy juniorzy ostatnio dokonali nie lada wyczynu, bo zdobywając mistrzostwo świata, zakończyli pewien etap szkolenia bez porażki w turniejach mistrzowskich. To efekt polskiego szkolenia młodzieży czy jednak nadzwyczaj utalentowanego rocznika?

– Nie da się osiągnąć sukcesów bez utalentowanej młodzieży i bez ciężkiej pracy. Jeżeli zabraknie jednego z tych elementów, to z sukcesami może być różnie. Trzecim, niezwykle ważnym elementem jest prawidłowo zaplanowana i realizowana praca szkoleniowa. I tu potrzebne jest również olbrzymie doświadczenie trenerskie. Trenerzy Sebastian Pawlik i Maciej Zendeł mówili, że jest to rocznik wyjątkowy, jednakże sukces tej grupy poparty został ciężką pracą. Trzeba mocno podkreślić, że jest to efekt polskiego systemu szkolenia. Po to powstały SMS-y, aby szkolić w nich nie tylko zawodników, ale i trenerów. I z perspektywy lat można powiedzieć, że ten system się sprawdza. Nie da się co roku przywozić złotych medali z imprez młodzieżowych, ważne jest, aby nasze reprezentacje za każdym razem grały w mistrzostwach Europy i świata. Chciałbym również podkreślić, że skoro potrafimy my, polscy trenerzy, zdobywać z młodzieżą złote medale, to również potrafimy pracować z zawodnikami dorosłymi, a inwestowanie w trenerów zagranicznych w klubach PlusLigi i w reprezentacji na dłuższą metę odbije się nam wszystkim czkawką. Być może się mylę, lecz proszę mi pokazać drugą taką ligę na świecie, gdzie w klubach pracuje więcej trenerów zagranicznych niż krajowych. Być może podobnie sytuacja wygląda w Turcji, ale jakoś trenerzy zagraniczni nie sprawili, że reprezentacja Turcji zdobywa medale na mistrzostwach Europy czy świata. To daje do myślenia.

Nie jest łatwo bronić pozycji lidera, tymczasem podopieczni Sebastiana Pawlika zdobyli cztery złote medale z rzędu. Te wyniki pokazują, że oni mają charakter do walki, pewien gen zwycięzców?

– Cztery złote medale i 48 oficjalnych meczów wygranych bez choćby jednej porażki pokazują, jak mocna mentalnie jest ta grupa. Na taki rezultat złożyło się wiele czynników, zarówno charakter, gen zwycięzców, olbrzymia wzajemna motywacja, a także ciężka praca, bez której nie dałoby się tak wiele osiągnąć. Zawodnicy mieli jasno wytyczony cel i konsekwentnie go realizowali. W tej grupie wszyscy szli w jednym kierunku, jakim był złoty medal i tytuł mistrzowski. Często się zdarza, że w zespole wystarczy jeden zawodnik o przeciwnym charakterze i grupa zostaje rozbita od środka. Tutaj nie było takiej sytuacji. Pamiętajmy, że ta grupa ma przed sobą jeszcze mistrzostwa świata U-23 za dwa lata i powalczy o kolejny złoty medal. Ważne jest, aby ci młodzi zawodnicy wnieśli do pierwszej reprezentacji powiew świeżości i podnieśli poziom rywalizacji w kadrze, co przy ich charakterze powinno przynieść niezłe efekty. Bardzo na to liczę.

W ostatnich latach klubów PlusLigi nie było stać na największe gwiazdy światowej siatkówki, a dzięki temu szansę gry w elicie dostawali młodzi zawodnicy, jak Kwolek, Fornal, Kochanowski czy Masłowski. W zetknięciu z rówieśnikami było widać ich większe doświadczenie, boiskowe cwaniactwo i technikę użytkową…

– Jednym z najważniejszych momentów w rozwoju młodych zawodników jest przejście z wieku juniora do seniora. Jeśli młodzi zawodnicy trafią do klubu, gdzie będą mogli grać, to istnieje duża szansa, że w dalszym ciągu będą się rozwijać. Przypomnijmy, że podstawowi zawodnicy z reprezentacji trenera Pawlika, będąc jeszcze w SMS-ie Spała w rozgrywkach I ligi, doszli aż do finału. Naturalną koleją rzeczy było, aby po SMS-ie znaleźli kluby, gdzie będą grać. Ta historia była już szeroko opisywana, nie ma co jej po raz kolejny powtarzać. Ważne jest to, że trafili do Radomia, Olsztyna, Warszawy czy Będzina, czyli klubów, w których trenerzy dali im możliwość grania. A znając charaktery tych młodych zawodników, wiadomo było, że tej szansy nie odpuszczą. Jedynie Mateusz Masłowski w Resovii nie do końca mógł być pewny grania w podstawowym składzie, jednakże wykorzystał swoją szansę, zastępując kontuzjowanego Damiana Wojtaszka. I właśnie to doświadczenie zdobyte w meczach PlusLigi dało im olbrzymią przewagę na MŚ, gdzie w trudnych sytuacjach, w meczach z Chinami, Iranem i Brazylią, wygrywali w piątych setach. Podobnie było z moimi podopiecznymi. W pierwszym roku gry w seniorach większość zawodników grała w podstawowych składach: w Szczecinie byli to Michał Ruciak, Artur Augustyn, Dariusz Szulik, w Częstochowie Michał Winiarski, w Nysie Arkadiusz Olejniczak. Pozostali występowali w I lidze w SMS-ie Spała i w Politechnice Warszawskiej. Te dwa przykłady pokazują, jak ważne jest wejście w wiek seniora od razu do gry. W obu sytuacjach ten jeden rok gry w zespołach seniorów decydował o tym, że młodzi zawodnicy na mistrzostwach świata byli o jeden krok do przodu w porównaniu do rówieśników. Doświadczenia zdobytego w meczach z seniorami nie da się wypracować na treningach.

A skoro mamy tak dobry system szkolenia, to dlaczego jest taka duża dysproporcja pomiędzy wynikami osiąganymi przez chłopaków i dziewczyny?

– Lepiej byłoby spytać trenerów lub ekspertów znających realia siatkówki żeńskiej. Ja nieco mniej przyglądam się naszej młodzieżowej siatkówce dziewcząt, jednakże spróbuję nieco skomentować, dlaczego tak się dzieje. Być może moja opinia nie do końca będzie trafna, lecz takie mam spostrzeżenia. Po zdobyciu dwóch złotych medali na ME w roku 2003 i 2005 przez zespół „złotek” Andrzeja Niemczyka mało kto myślał, że trzeba przygotować kolejne pokolenie siatkarek. Przypomnijmy, że w zespole „złotek” występowało sporo młodych zawodniczek, wspartych między innymi przez niezwykle doświadczone Dorotę Świeniewicz, Magdalenę Śliwę czy Małgorzatę Niemczyk. Większość z tych młodych zawodniczek w latach 1996-2002 zdobywało medale na ME kadetek i juniorek, gdzie były prowadzone między innymi przez trenerów Jana Rysia, Zbigniewa Krzyżanowskiego, Krzysztofa Leszczyńskiego czy Andrzeja Pecia. I później przez długie lata m.in. Małgorzata Glinka, Katarzyna Skowrońska, Aleksandra Jagieło (Przybysz), Izabela Bełcik, śp. Agata Mróz czy Sylwia Pycia stanowiły o sile polskiej reprezentacji. Zdecydowana większość tych zawodniczek przeszła szkolenie w SMS-ie Sosnowiec. Natomiast po roku 2003 zabrakło medali w grupach młodzieżowych i kolejne zawodniczki wychodziły z SMS-u bez żadnych znaczących sukcesów. Trudno mi określić, co spowodowało taką sytuację, jednakże obecnie w kadrze seniorek ponosimy konsekwencje braku sukcesów w owym okresie. Można przypuszczać, że przez ostatnie 10 lat nie do końca wyciągnięto wnioski z braku wyników w kategoriach młodzieżowych, i w tej chwili mamy niezbyt komfortową sytuację. Być może warunki treningowe w SMS-ie Sosnowiec nie do końca były optymalne i to co w latach 1995-2005 w zupełności wystarczało, to później już nie spełniało wymogów szkolenia na bardzo wysokim poziomie. Hala w Milowicach lata świetności dawno miała już za sobą i decyzja o przeniesieniu szkoły do Szczyrku kilka lat temu wydaje się w pełni słuszna. Baza szkoleniowa w Szczyrku spełnia wszystkie wymogi nowoczesnego szkolenia i miejmy nadzieję, że sytuacja w młodzieżowej siatkówce żeńskiej ulegnie poprawie.

Zobacz również:
Pierwsza część rozmowy z Grzegorzem Rysiem

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacje młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2017-07-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved