Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Grzegorz Pająk: Kamień spadł nam z serca

Grzegorz Pająk: Kamień spadł nam z serca

– Cały czas staramy się poprawiać naszą zagrywkę, bowiem dzięki niej mecz potrafi się czytelniej ułożyć. Chcemy postawić także na szybką i kombinacyjną grę, walkę do końca i próbę jak najdłuższego utrzymania piłki po naszej stronie – powiedział po półfinałowym spotkaniu z Jastrzębskim Węglem rozgrywający ZAKSY, Grzegorz Pająk.

Wygrana i awans mistrzów Polski do finału to wciąż obowiązek czy już nie?



Grzegorz Pająk:Nie, nie powiedziałbym tak, ponieważ gdyby Jastrzębski Węgiel wygrał to spotkanie, to nie byłaby to żadna niespodzianka. Nasz sobotni rywal to jeden z czterech najlepszych polskich zespołów i bardzo pewnie nawiązuje walkę z ligowymi tuzami. Fajnie, że nam się to wszystko udało – kamień spadł nam z serca, bo mieliśmy swoje problemy przez ostatnie dni. Już piętnaście minut po meczu musimy zacząć myśleć o finale.

Po poznaniu par półfinałowych wielu mówiło, że w niedzielę zmierzą się ze sobą ZAKSA i Skra. Inni wskazywali natomiast, że to wasz pojedynek z jastrzębianami zasługiwać będzie na miano finałowego. Patrząc na wyniki poszczególnych setów i poziom sportowy widowiska, naprawdę trudno się z tym nie zgodzić.

– Wydaje mi się, że gdybyśmy zagrali razem w finale, to widowisko byłoby jeszcze bardziej emocjonujące. W takich meczach wszystko należałoby rzucić na jedną szalę, ponieważ decydują one o tym, kto finalnie zdobędzie trofeum. Wtedy nie ma już półśrodków, szukania i testowania czegokolwiek. Niedzielne starcie na pewno będzie ciekawe, ponieważ pamiętamy naszą ostatnią ligową batalię ze Skrą Bełchatów, kiedy widowisko było naprawdę wyjątkowe.

Pojedynek ten pokazał ewolucję, jaką oba teamy przeżyły od początku tego sezonu. Z jednej strony wy potrzebowaliście w pierwszym secie nieco więcej czasu na wprowadzenie Dawida Konarskiego na właściwe tory, a po drugiej stronie siatki zazwyczaj samotnie błyszczący Salvador Hidalgo Oliva tym razem ustąpił miejsca Jasonowi DeRocco.

– Być może postawa Olivy spowodowana była tym, że nie był on aż tak bardzo jak zazwyczaj używany. To element taktyki – grania tak, by nas zmylić. Wiadomo, że dyspozycja jastrzębian opiera się na dwóch zawodnikach – Kubańczyku i Macieju Muzaju – a niegranie nimi może wprowadzić nieco zamieszania w naszych szeregach. Kiedy jednak byli potrzebni, to wywiązywali się w stu procentach z powierzonego im zadania.

Awans do półfinału potwierdza, że w podstawowym składzie dorośliście już, jeśli chodzi o wprowadzenie Kevina Tillie do gry? Był to zawodnik, którego brakowało wam na początku sezonu, a w sobotnim meczu stanowił o sile ofensywnej waszego teamu.

– Patrząc na system rozgrywek i liczbę meczów, którą mieliśmy, to musieliśmy odpowiednio dozować i zgrywać ze sobą zawodników. Kevin potrzebował grania w lidze, poczucia jej rytmu, bo wiadomo, że to w czasie nieobecności na parkiecie wiele się traci. Pierwszą szóstkę wciąż zgrywamy, bo nie można kogoś od tak wstawić do wyjściowego składu. Prawdziwą przyjemnością jednak jest możliwość oszukiwania rywali i rotowania zespołem. Granie i testowanie nowych rozwiązań taktycznych w momencie, kiedy poznaje się przeciwnika, jest bardzo fajne, tym bardziej że warunkowane jest przez ułamki setów na boisku. Dla mnie jako rozgrywającego nie lada gratką jest to, że możemy właśnie w ten sposób bawić się siatkówką.

To czym w takim razie ZAKSA postara się oszukać rywali w finale?

– Cały czas staramy się poprawiać naszą zagrywkę, bowiem dzięki niej mecz potrafi się czytelniej ułożyć. Chcemy postawić także na szybką i kombinacyjną grę, walkę do końca i próbę jak najdłuższego utrzymania piłki po naszej stronie.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-01-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved