Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Grzegorz Łomacz: Nie ma co zwieszać głów po porażce

Grzegorz Łomacz: Nie ma co zwieszać głów po porażce

fot. Klaudia Piwowarczyk

Reprezentacja Polski siatkarzy za 10 dni rozpocznie zmagania w turnieju kwalifikacyjnym w Tokio, którego stawką jest awans do igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro. Memoriał Wagnera jest więc ostatnim sprawdzianem biało-czerwonych przed wyjazdem do Japonii. Pomimo porażki z Bułgarią 2:3 kadrowicze nie zwieszają głów. – Ten wynik nie jest najważniejszy – podkreślił Grzegorz Łomacz.

Po ośmiu miesiącach siatkarze polskiej kadry ponownie zagrali przed własną publicznością. Ostatni raz miało to miejsce podczas ubiegłorocznej edycji memoriału. Na brak emocji w pierwszym dniu XIV edycji turnieju kibice nie mogli narzekać, bo podopieczni Stephane’a Antigi stoczyli zacięty bój z Bułgarią. Czy zawodnicy chcieli przywitać się z fanami, rozgrywając pięć setów? – Możliwe, że nie chcieliśmy się z kibicami zbyt szybko rozstawać. Niech tak zostanie (śmiech) – skomentował rozgrywający.

Z punktu widzenia szkoleniowego dobrze się stało, że Polacy mają za sobą tie-breaka. Nawet najlepszy trening nie jest w stanie zastąpić doświadczenia zdobytego podczas gry, co w kontekście zbliżających się kwalifikacji do igrzysk olimpijskich nie pozostaje bez znaczenia. – Musieliśmy sprawdzić, nad czym musimy jeszcze popracować, takie sprawdziany są pożyteczne. Bułgarzy zagrali naprawdę dobre zawody i zasłużenie wygrali mecz – nie ukrywał Grzegorz Łomacz.

Zdania co do formy zaprezentowanej przez Polaków w pierwszym dniu krakowskich zmagań są podzielone. Dla jednych dobrze się stało, że biało-czerwoni nie wygrali spotkania z Bułgarami, przywołując „klątwę memoriału”. W dotychczasowej historii zwykle było tak, że kto wygrał memoriał, później nie był w stanie powtórzyć tego rezultatu w ważnej imprezie. Dla niektórych powodem do zmartwień jest nierówna dyspozycja reprezentacji. – Na pewno po takim meczu nie ma co zwieszać głów, ten wynik nie jest najważniejszy. Zawsze lepiej jest wygrywać niż przegrywać, ale mamy świadomość, że to turniej w Tokio jest naszym priorytetem w najbliższym czasie – przypomniał 28-letni siatkarz.

Ekipa prowadzona przez Plamena Konstantinowa przysporzyła Polakom wielu problemów swoją zagrywką. Bułgarzy zanotowali na swoim koncie 10 asów serwisowych, psując przy tym 20. Takim bilansem nie mogą się pochwalić polscy zawodnicy. Zdobyli tylko 3 punkty serwisem, a zepsuli aż 24. – Myślę, że zagrywka w tym spotkaniu była kluczowym elementem. Dzięki niej Bułgarzy wygrali cały mecz i dlatego nam się grało o wiele ciężej niż normalnie. Nie oszukujmy się, rywale mocno w tym elemencie „kopali” – skomentował rozgrywający Cuprum Lubin.

Pomimo tego, że przyjęcie w polskiej ekipie nie zawsze pozwalało na kombinacyjną grę, Grzegorz Łomacz często korzystał z usług Mateusza Bieńka. Środkowy uzyskał wysoki procent skuteczności w ataku, skończył 9 z 14 piłek (64 proc.). – Statystyki statystykami, ale wiadomo, że Mateusz to jest wielka siła ofensywna i szkoda po prostu z niej nie korzystać – przyznał rozgrywający biało-czerwonych.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved