Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Grzegorz Łomacz: Do Civitanovy z nastawieniem na walkę

Grzegorz Łomacz: Do Civitanovy z nastawieniem na walkę

fot. Wojciech Rejdych

Pierwszy półfinałowy mecz Ligi Mistrzów PGE Skrze zupełnie nie wyszedł. Drużyna z Bełchatowa przez dwa pierwsze sety stanowiła tło dla rywali z Włoch i dopiero trzecia odsłona była lepsza w jej wykonaniu. Mimo że nastroje po tym starciu są nie najlepsze, to bełchatowianie zapowiadają, że chcą walczyć z Cucine Lube w meczu rewanżowym. – Jedziemy nastawieni na walkę i będziemy tam grać o zwycięstwo – zapewnił rozgrywający nadal jeszcze przez jakiś czas mistrzów Polski.

W dwóch pierwszych setach starcia rozgrywanego w Łodzi bełchatowska drużyna zupełnie nie istniała na boisku. Włoska drużyna robiła co chciała w polu zagrywki, a z ich uderzeniami nie radziło sobie przyjęcie gospodarzy. Szalał Osmany Juantorena, skutecznie grał Bruno Rezende, a wtórował im cały zespół Cucine Lube. Jeśli już PGE Skra zdołała wyprowadzić jakieś ataki, tylko pojedyncze jej akcje kończyły się sukcesem. Ciężko określić co mogło wpłynąć na tak fatalną postawę bełchatowian. – Może w głowach mieliśmy jeszcze ostatnią porażkę ligową. W pierwszych dwóch setach praktycznie nie istnieliśmy i bardzo tego żałuję – podsumował Grzegorz Łomacz. Jego drużyna już w pierwszej chwili spotkania musiała odrabiać znaczne starty, Cucine Lube otworzyło bowiem spotkanie prowadzeniem 5:0. – Na pewno trochę wpłynęło to na naszą pewność siebie, bo gdy zaczyna się od 0:5 to nie jest to dobry start w mecz – ocenił rozgrywający drużyny z Bełchatowa.



Światełko w tunelu pojawiło się w secie numer trzy. Włosi trochę odpuścili w polu zagrywki, co od razu pozwoliło bełchatowianom złapać wiatr w żagle. Kolejne wygrane akcje tylko nakręcały grę PGE Skry, która zaczęła prowadzić grę, do której przyzwyczaiła wszystkich w swoich dobrych okresach. Mimo wszystko w najważniejszym momencie tej części seta nieskończone akcje ponownie dały o sobie znać i partia, jak i cały mecz padły łupem Cucine Lube. – Moi zawodnicy dobrze spisali się w ostatniej partii. Tak naprawdę gra rozpoczęła się w trzecim secie, choć według mnie na jego początku straciliśmy trzy opcje na zdobycie punktów – m.in. z Wlazłym w niezwykle ważnym kontrataku, z Katiciem, który nie skończył trzech akcji z rzędu. W trzecim secie widziałem ten nasz normalny zespół, ten który grał tę siatkówkę z ostatniego miesiąca – ocenił Roberto Piazza.

Bełchatowianom  w rewanżu będzie niezwykle ciężko. Tym bardziej, że w ostatnich kilkunastu dniach przegrali naprawdę sporo i to najważniejszych starć. Siatkówka jednak widziała już wszelkiego rodzaju niespodzianki, a jeśli tylko gra się do końca, można do nich doprowadzić. – Musimy chwilkę się zregenerować i zasuwać przez cały tydzień na treningach, a w Civitanovie zagrać najlepiej jak potrafimy – stwierdził Grzegorz Łomacz. Wydaje się, że najważniejszym aspektem dla bełchatowskich siatkarzy będzie mentalne podejście do tego meczu. – Jedziemy nastawieni na walkę i będziemy tam grać o zwycięstwo – zapewnił rozgrywający.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved