Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Grzegorz Kulikowski o nowym trenerze Wisły i budowaniu zespołu

Grzegorz Kulikowski o nowym trenerze Wisły i budowaniu zespołu

fot. wisla-warszawa.pl

Wisła Warszawa czwarty sezon z rzędu będzie występowała na zapleczu siatkarskiej elity. „Bemowskie syreny” przystąpią do rozgrywek z nowym trenerem. Stołeczny zespół poprowadzi selekcjoner kobiecej reprezentacji Białorusi Piotr Chilko. W drużynie jest już sześć nowych siatkarek. Z poprzedniego składu pozostały trzy zawodniczki. Wszystko wyjaśnia w rozmowie z klubowym serwisem prezes Grzegorz Kulikowski. 

Minęło już trochę czasu od zakończenia sezonu. Jak prezes go podsumuje?



Grzegorz Kulikowski:Był on w miarę udany. Drużyna wygrała dużo meczów, zajęła pierwsze miejsce w sezonie zasadniczym. Natomiast bardzo szkoda, że przegraliśmy spotkania o mistrzostwo z MKS-em Kalisz. Szczerze to się tego nie spodziewałem. Myślałem, że nasz skład jest lepszy od tego, jaki miały rywalki. Sądzę, że kaliszanki były zespołem bardziej związanym ze sobą emocjonalnie, który walczył o każdą piłką. Tam była chyba lepsza atmosfera. Jak powiedziała Ivana Isailović z MKS-u Kalisz, jeśli chce się wygrać finał, to trzeba zostawić serce na boisku. Nie można odpuścić żadnej piłki. To było właśnie widać po przeciwniczkach. Chciałem zaznaczyć, że jestem bardzo zadowolony z naszych trenerów w poprzednim sezonie, a więc Dominika Stanisławczyka i Jakuba Kreboka. Pracowali bardzo dobrze. Mając porównanie do poprzednich trzech sezonów, to uważam, że w ostatnim zespół był najlepiej przygotowany pod względem fizycznym. Ich praca była naprawdę fajna. W rachubę wchodziło pozostanie tego sztabu trenerskiego na przyszły sezon. Tak się nie stanie. Stanisławczyk ze względu na sprawy rodzinne i pracę na uczelni w Krośnie zdecydował się tam wrócić. Krebok natomiast wyjeżdża kontynuować karierę w Japonii.

W ostatnim roku znów było sporo zamieszania z systemem rozgrywek. Co pan na to?

Cały czas jestem też rozczarowany podejściem PLPS-u. Nadal nie rozumiem sytuacji, gdy drużyny nie mogą awansować po wygraniu pierwszej ligi. Kilka lat temu Zawisza Sulechów przez to przestał istnieć. Teraz słyszałem, że poważne zawirowania są w Kaliszu. Tam liczono, że zespół zagra w ekstraklasie. Na to miałyby być pieniądze, w tym momencie może być różnie. To świadczy, że ekipy, które wygrywają ligę, nie mają perspektyw. Potem często mają problemy, żeby dalej istnieć w siatkówce. Mam nadzieję, że zapowiadane skasowanie barażów nastąpi za rok. Ponownie będzie jednak problem z piłkami. W tym roku MKS Kalisz narzekał na piłki, a w meczach pucharowych z nami Developres Rzeszów. Nie rozumiem, czemu w dwóch najwyższych ligach nie można grać jednakowymi piłkami. Wiele problemów zostałoby rozwiązanych od razu. Nawet nie ma szans na zorganizowanie turnieju przedsezonowego z zespołami z ekstraklasy i pierwszej ligi. Ponownie apeluję, aby obie ligi mogły rywalizować tymi samymi piłkami.

– Ze zdziwieniem patrzyłem również na terminarz. Ze względu na wytyczne CEV, reprezentacja “zabiera” klubom bardzo dużo terminów, praktycznie od maja do października. Wychodzi na to, że na przykład w pierwszej lidze niektóre drużyny, jak Karpaty czy Uni Opole, miały baraże w połowie marca. Następne mecze będą w październiku. To jest sześć, a czasem nawet więcej miesięcy bez grania. Trudno mówić o podniesieniu umiejętności sportowych zawodniczek. Trzeba też zwrócić uwagę na to, jak mają się w takiej sytuacji prezesi oraz kluby. Żeby zbudować silną markę i ligę, to trzeba coś zaproponować sponsorowi. Jeżeli liga trwa osiem-dziewięć miesięcy, to ktoś może chętnie wyłożyć pieniądze. Jeżeli będziemy grali tylko pół roku systemem sobota i środa, to trudno zbudować fajną atmosferę na meczach oraz relacje ze sponsorami. Moim zdaniem PZPS powinien o tym pomyśleć. Uważam, że sezon powinien być dłuższy, od października do czerwca. Nikt nie chce finansować treningów i meczów towarzyskich.

To są problemy, które się powtarzają. Ale porozmawiajmy o czymś milszym, a więc o następnym sezonie. Kibice pytają, co z tą Wisłą. Zatem?

Wisła wystartuje w najbliższym sezonie pierwszej ligi. Zespół jest budowany spokojnie. Troszkę inaczej niż w poprzednich latach. Zatrudnialiśmy dotychczas bardzo doświadczone zawodniczki z przeszłością reprezentacyjną i ekstraklasową. Okazało się, że nie do końca to się sprawdziło. Cztery lata prowadzimy klub, trzy lata próbujemy wygrać baraże lub ligę. Dwa razy nawet nie zwyciężyliśmy w lidze, a raz przegraliśmy mecze barażowe. Wygląda zatem, że chyba ta formuła z wyborem siatkarek nie do końca się sprawdziła. Postanowiliśmy teraz wszystko zrobić troszkę inaczej i to pod wodzą nowego szkoleniowca.

A kto nim będzie?

Zdecydowaliśmy się na trenera reprezentacji Białorusi, Piotra Chilko. Mamy już podpisaną umowę. Co do asystentów to trwają rozmowy.

Co może pan powiedzieć o składzie na nowy sezon?

Zostają trzy siatkarki: rozgrywająca Elena Nowgorodczenko, środkowa Katarzyna Połeć i przyjmująca Katarzyna Marcyniuk. W tej chwili mamy podpisaną umowę z drugą rozgrywającą, występującą ostatnio w MKS-ie Kalisz, Katarzyną Wawrzyniak. Rozegranie powinno być na przyzwoitym poziomie. Trudno będzie znaleźć lepsze w pierwszej lidze. Jeśli chodzi o pozycję libero, to zdecydowaliśmy się na grającą w poprzednim sezonie w KSZO Alicję Markiewicz. Uważam, że była jedną z lepszych zawodniczek w LSK na tej pozycji. Na środku mamy wspomnianą Połeć, a do tego podpisaliśmy umowę z Jowitą Jaroszewicz z Proximy Kraków i młodą zawodniczką Mazovii Agnieszką Banasiak. Na przyjęciu mamy zakontraktowaną Ewelinę Mikołajewską z Legionovii. Zastanawiamy się nad trzema doświadczonymi siatkarkami na jednej pozycji plus młodszą, która mogłaby się uczyć. Na ataku będzie u nas grała Żaneta Baran, która przez ostatnie dwa lata występowała w PTPS-ie Piła. Do tej pory trafiają zatem do nas zawodniczki występujące w mocnych klubach. Mamy jeszcze angaż dla atakującej, dwa miejsca na przyjęcie oraz jedno na libero. W tym momencie szukamy siatkarek z zagranicy. Myślę, że do 1 sierpnia skład będzie skompletowany. Trwają rozmowy z innymi ciekawymi opcjami. Jeśli chodzi o atak, to myślę o zawodniczce ze Stanów Zjednoczonych albo młodej z Polski. Mam pewną opcję. Nowy sezon będzie naprawdę ciekawy. Poziom powinien być wyższy, bo są zespoły, które spadły z LSK. Jest dużo zawodniczek, które jeszcze niedawno grały na najwyższym poziomie. Wiele zespołów bardzo się wzmocniło.

Zobacz również:
Karuzela transferowa I ligi kobiet

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved