Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Grzegorz Kulikowski: Federacje CEV i FIVB chcą zniszczyć Wisłę

Grzegorz Kulikowski: Federacje CEV i FIVB chcą zniszczyć Wisłę

fot. wisla-warszawa.pl

Sytuacja dotycząca Wisły Warszawa nabiera tempa. Od czwartku w oficjalnym przekazie mówi się, iż klub jest bliski zakończenia swojej kampanii w Lidze Siatkówki Kobiet. Powodem takiego stanu rzeczy ma być szereg problemów, na czele z kłopotami finansowymi. Wisła wydała w piątek oficjalne oświadczenie, w którym zdementowała wiadomości dotyczące bankructwa. Do pozostałych problemów w wywiadzie dla sport.onet.pl odniósł się prezes klubu, Grzegorz Kulikowski. – Federacje CEV i FIVB chcą zniszczyć klub, nie przestrzegając jakichkolwiek praw i reguł. Z tego powodu jestem gotowy wycofać Wisłę z rozgrywek i iść do sądu, dołączając stosowne dokumenty – stwierdził prezes.

Dariusz Faron: Rozmawiamy zaraz po pana spotkaniu z prezesem Polskiej Ligi Siatkówki Pawłem Zagumnym. Czego ono dotyczyło?



Grzegorz Kulikowski: Rozmowa odbyła się z mojej inicjatywy. Pojawiają się w mediach różne dziwne doniesienia, że nasz klub może upaść z przyczyn finansowych. To nieprawda. Pokazałem prezesowi Zagumnemu, że w listopadzie zleciłem firmie windykacyjnej odzyskanie trzech milionów złotych dla Wisły Warszawa S.A. oraz że po niedzieli ruszy procedura uruchamiania pieniędzy z miasta na promocję. Do tej pory Warszawa dawała milion złotych na sezon. Mamy czasami kłopoty z płynnością finansową, jak wiele klubów w Polsce, ale nie grozi nam bankructwo. Nasze zaległości to może dziesięć procent tego, co może wkrótce wpłynąć do klubu. Chciałem uspokoić prezesa Zagumnego. Już same pieniądze z miasta pozwolą nam uregulować wszystkie zobowiązania.

Kto ma zwrócić Wiśle pieniądze?

Nie mogę ujawniać takich rzeczy. Jest to podmiot, który jest w stanie nas spłacić. Nie ma problemu, że ktoś zbankrutował i nie mamy jak odzyskać pieniędzy. Trochę zaniechałem sprawę, mogłem wcześniej podjąć pewne działania, ale bzdurą jest, że grozi nam upadłość. Mamy natomiast spore problemy na innym polu. Federacje CEV i FIVB chcą zniszczyć klub, nie przestrzegając jakichkolwiek praw i reguł. Z tego powodu jestem gotowy wycofać Wisłę z rozgrywek i iść do sądu, dołączając stosowne dokumenty.

W jaki sposób CEV i FIVB chcą pana zdaniem zniszczyć Wisłę Warszawa?

Dwa lata temu grała u nas serbska zawodniczka Mirjana Djurić-Bergendorff. Siatkarka spoza Unii Europejskiej musi mieć pozwolenie na pobyt czasowy i pracę w Polsce. Zgodnie z przepisami stosowne dokumenty składa osoba, a nie klub, który wypełnia tylko załącznik numer trzy, że zgadza się zatrudnić taką osobę. Gdy wniosek jest złożony, człowiek legalnie przebywa na terenie kraju, ale nie może podejmować pracy zarobkowej. Nie wiem, z jakiego powodu, ale Djurić-Bergendorff nie dostała pozwolenia na pracę, więc ja jako prezes klubu nie mogłem jej wypłacić pieniędzy bez decyzji polskiego sądu. Mógłbym dostać 30 tysięcy grzywny, a nawet wyrok, co uniemożliwiałoby mi pełnienie funkcji prezesa w jakiejkolwiek spółce. Dlatego zawodniczka nie otrzymała dwóch pensji i premii. Serbka, zamiast zwrócić się do polskiego sądu o potwierdzenie legalności wynagrodzenia, poszła do europejskiej federacji siatkówki CEV, która nakazała naszemu klubowi wypłatę pieniędzy. Zdecydowałem się to zrobić, by klub nie miał problemów.

Skoro zdecydował się pan zapłacić, czemu sprawa nie została zamknięta?

Bo siatkarka chciała oszukać serbski urząd podatkowy. Zlikwidowała wszystkie konta i nie chciała podać numeru, na jaki mam wysłać pieniądze. CEV się uparł, żeby wysłać kwotę na jej polskie konto. Wziąłem zaświadczenie z banku, że… takiego konta nie ma! Zaproponowałem, że przeleję sumę do CEV-u i dostałem odpowiedź, że… jest to niezgodne z prawem. Sprawa ciągnęła się do połowy listopada.

Co było dalej?

Djurić-Bergendorff podała… numer konta w Niemczech. W międzyczasie CEV w ramach kary zawiesił nasze zagraniczne zawodniczki. Kabaret. Wysłałem pieniądze na konto niemieckie i byłem przekonany, że problem jest załatwiony. Djurić-Bergendorff stwierdziła, że nic nie wpłynęło, więc znów wybrałem potwierdzenie z banku, że przelew został wykonany. Serbka nie mogła już kłamać i… odmówiła wzięcia pieniędzy. Kwota do mnie wróciła. Tyle że pomniejszona o tysiąc euro ze względu na różnicę kursów. Napisałem do CEV-u, by odblokował moje zawodniczki, bo nie ma w zaistniałej sytuacji naszej winy. I co robi CEV? Nadal nie pozwala siatkarkom grać i informuje mnie… że serbska zawodniczka przyjedzie po gotówkę. Odmówiłem wypłaty pieniędzy w ten sposób, bo złamałbym polskie prawo, a poza tym nie będę uczestniczył w oszustwie podatkowym!

Sprawa utknęła w martwym punkcie?

Wezwaliśmy europejską federację do wypłaty odszkodowania za utratę sponsorów, bo nikt nie zainwestuje w klub, który jest w takiej sytuacji. Pani Djurić-Bergendorff wskazała kolejne konto, tym razem w Serbii. Zgodziłem się przelać pieniądze pod warunkiem, że po okazaniu w CEV-ie dowodu przelewu moje zawodniczki zostaną odwieszone, ale europejska federacja uznała, że zrobi to tylko wtedy, gdy Serbka potwierdzi, że dostała pieniądze. Powiedziałem więc, że nie wyślę żadnej kwoty. To jest po prostu jakaś kpina! Nie mamy zawodniczek do grania. Czuję bezradność, bo europejskie instytucje mają prawo gdzieś. Prezesem CEV-u jest Serb, może dlatego wydaje takie wyroki ws. swojej rodaczki. Polski Związek Piłki Siatkowej podobno wysłał do europejskiej federacji pismo, może to coś pomoże.

Pełna treść wywiadu na sport.onet.pl.
Rozmawiał Dariusz Faron.

źródło: sport.onet.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-01-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved