Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > ME M, gr. C: Pewna wygrana Rosjan i Słoweńców, Finowie z kompletem punktów

ME M, gr. C: Pewna wygrana Rosjan i Słoweńców, Finowie z kompletem punktów

fot. cev.eu

W grupie C mistrzostw Europy siatkarzy, która swoje mecze rozgrywa w Lublanie rywalizacja rozpoczęła się od starcia Turcji z Rosją. Niespodzianki nie było i Sborna pokonała rywali w czterech setach. Rosjanie przegrali drugą partię spotkania do 23, ale w pozostałych rozbili Turków do 13, 17 i 15. W drugim meczu tej grupy Finowie 3:1 ograli Macedonię Północną,  a Słowenia bez większych problemów pokonała ekipę z Białorusi. 

Dużo lepiej pierwsze spotkanie obu zespołów w tegorocznych mistrzostwach Europy zaczęli Rosjanie, którzy po efektownym bloku i ataku z przechodzącej piłki Iwana Jakowlewa zbudowali czteropunktową przewagę (6:2). Przez moment Turcy prowadzili wyrównaną grę z podopiecznymi Tuomasa Sammelvuo (7:11), ale chwilę później na zagrywce pojawił się Dmitrij Wołkow. Przyjmujący reprezentacji Rosji popisał się fenomenalną serią zagrywek, która ustawiła przebieg pierwszej partii (17:7). Do końca seta turecki zespół nie potrafił choćby na moment złamać Rosjan, którzy pewnie zwyciężyli w pierwszej odsłonie spotkania (25:13).



Po zmianie stron Rosjanie ciągle nie zwalniali tempa i niemiłosiernie punktowali Turków swoim serwisem. Tym razem egzekutorem okazał się Jakowlew, który straszył rywali groźnymi floatami (8:3). Po mocnym początku faworyci nieco zwolnili, ale przy przeciętnie prezentujących się tureckich graczach wystarczyło to tylko na zniwelowanie strat do trzech punktów (9:12). Z czasem Turkowie uwierzyli w możliwość sprawienia niespodzianki i wskoczyli na wyższy poziom. Mocne zagrywki Yigita Gülmezoglu sprawiły wiele problemów Rosjanom i w pewnym momencie podopieczni Nedima Ozbeya doprowadzili do remisu (17:17). Bardzo dobrze w tym fragmencie meczu prezentował się Adis Lagumdzija i dzięki jego skutecznym atakom Turcja wyszła na pierwsze prowadzenie w tym meczu (21:20). Dość niespodziewanie Rosjanie nie dali rady już dogonić rywali, a seta zakończył zepsutym serwisem Jegor Kliuka (23:25).

Trzecia odsłona meczu zaczęła się od wyrównanej walki (4:4). Rosjanie jednak szybko wyciągnęli wnioski i wiedzieli, że nie mogą drugi raz pozwolić Turkom na wyrównaną grę. Szybko odskoczyli rywalom (11:5) i kontrolowali utrzymywanie przewagi (15:10). Dobrze do gry wprowadził się Aleksander Butko, który zmienił Igora Kobzara i tuż po pojawieniu się na placu gry popisał się skuteczną kiwką w kontrze (18:12). Do końca seta nie było już większych historii i podopieczni trenera Sammelvuo ze spokojem dopisali kolejną partię do swojego dorobku (25:17).

Rosjanie po porażce w drugim secie włączyli wyższy bieg i ewidentnie chcieli zakończyć to spotkanie jak najszybciej. Początek czwartej partii wyraźnie to pokazywał. Trener Turków po porażce w poprzedniej odsłonie dokonał kilku zmian, w tym ściągnął swojego lidera Lagumdziję i od początku było to widoczne (1:6). Turcy poza drugą partią nie byli w stanie zbliżyć się do poziomu rosyjskich siatkarzy, którzy coraz częściej próbowali efektownych zagrań (14:7). Do końca mecz toczył się w spacerowym tempie (22:14). Taki układ pasował Rosjanom, którzy poza drugim setem, pokonali Turków bez większego wysiłku (25:15).

Turcja – Rosja 1:3
(13:25, 25:23, 17:25, 15:25)

Składy zespołów:
Turcja: Ünver (5), Eksi (2), Gülmezoglu (7), Lagumdzija (15), Karasu (6), Günes (2), Mert (libero) oraz Toy (1), Keskin (2), Ulu (1), Güngor, Savas (1), Avci (1) i Done (libero)
Rosja: Kobzar (4), Michajłow (13), Kliuka (13), Wołkow (16), Jakowlew (10), Wolwicz (8), Gołubiew (libero) oraz Butko (4), Semyszew (1) i Andriejew (libero)


Pierwszy punkt dla debiutujących w mistrzostwach Europy Macedończyków zdobył Aleksandar Ljaftov przy stanie 2:1. Początek spotkania miał wyrównany przebieg i pomimo dwupunktowego prowadzenia Finów ich rywale szybko odrobili straty, a nawet po bloku Filipa Madjunkova udało się im uzyskać ,,oczko” więcej. Sygnał do ataku dał asem serwisowym Nikola Gjorgiev, a dobre kontrataki w wykonaniu Ljaftov sprawiły, że na tablicy wyników zrobiło się 13:10. Brak kończącego ataku po stronie Suomi powodował, że nie potrafili zbliżyć się do swoich rywali, a różnica na ich niekorzyść rosła. Po kolejnym dobrym zagraniu Madjunkova było już 20:16. Jednak czas wzięty przez trenera Joela Banksa przyniósł spodziewany efekt, gdyż po dobrych trzech blokach jego podopiecznych zrobiło się po 20. Punktowa zagrywka Urpo Sivuli wyprowadzała Finów na prowadzenie 22:21. To właśnie ten element zadecydował o zwycięzcy premierowej odsłony spotkania, gdy dobrym zagraniem zza dziewiątego metra popisał się Akseli Lankinen.

Początek drugiego seta miał podobny przebieg jak pierwszego. Drużyny zdobywały punkty naprzemiennie i dopiero nieudane zagranie Aleksandara Ljaftova dawało ekipie Suomi trzypunktowe prowadzenie 9:6. Macedończycy powoli się zbliżali i ostatecznie udało się im to dogonić swoich rywali po skutecznym ataku Ljaftova. Finowie nie prezentowali siatkówki, do której przyzwyczaili swoich licznych fanów i po błędach Markusa Kaurto przegrywali 11:14. Jednak po raz kolejny drużynie Nikoli Matijasevica przytrafił się przestój i szybko za sprawą skutecznego bloku na tablicy wyników ponownie był remis. Ich przeciwnicy coraz lepiej czytali zamiary Gjorgi Gjorgieva. Dotknięcie siatki przez Nikolę Gjorgieva dawało dwa ,,oczka” więcej zawodnikom Banksa i choć Macedończycy dwoili i troili się na boisku, nic nie zdołali już wskórać. Po skutecznym ataku Tommi Siirili Finowie mieli dwie piłki setowe. Wykorzystali już pierwszą, a dokładnie Siirilä, dzięki czemu w całym meczu prowadzili już 2:0.

Początkowe akcje trzeciej partii to głównie błędy własne popełniane przez zawodników obu ekip. Szybciej swoją grę uspokoili Macedończycy i to oni po dobrych zagraniach Vlado Mileva, Nikoli Gjorgieva i Filipa Madjunkova prowadzili 9:5. Ich przeciwnicy nie potrafili odrobić choćby części strat, a gra punkt za punkt nic im nie dawała. W międzyczasie skuteczny blok ustawił Aleksandar Ljaftov i różnica jeszcze się powiększyła. Od tego momentu po raz kolejny w tym spotkaniu gra podopiecznych Matijasevica zaczęła się powoli załamywać. Najpierw dwukrotnie zapunktował Elviss Krastins, chwile później asa serwisowego posłał Sauli Sinkkonen, nie trafił w pomarańczowe Madjunkov i Finowie nawiązali kontakt punktowy. Jeszcze ciekawiej zrobiło się po ustawieniu skutecznego bloku przez Sauli Sinkkonena (22:22). Decydująca dla losów tej partii była pomyłka w przyjęciu Krastinsa, po której było 22:24. Macedończycy tym razem nie dali sobie wydrzeć prowadzenia i mogli odnotować wygranie pierwszego seta w historii mistrzostw Europy.

Dobra gra w ataku Finów połączona ze słabą Macedończyków sprawiła, że szybko zrobiło się 6:2. Zawodnicy w czerwonych strojach nie zamierzali się jednak poddawać i zaczęli odrabiać straty. Przyszło im to nadzwyczaj łatwo, gdyż po dwóch asach serwisowych Risto Nikolova było po 8. Kiedy jeszcze Vlado Milev skończył kontratak, wyszli na prowadzenie. Jednak chwilowy przestój jaki im się przytrafił w środkowej części seta pozwolił drużynie Suomi odskoczyć na trzy ,,oczka”. Po raz kolejny gracze Matijasevica wzięli się za gonienie swoich rywali i głównie za sprawą zagrywki cały czas byli w grze. Wprawdzie do remisu nie udało im się doprowadzić, ale zawodnicy Suomi cały czas czuli ich oddech na plecach (18:17). Mądrze zagrali też zawodnicy Banksa, którzy w najważniejszym momencie nie pomylili się w ataku, dzięki czemu zapunktowali trzykrotnie z rzędu. Ostatecznie po zepsutym serwisie przez Slave Nakova mogli się cieszyć ze zwycięstwa w całym spotkaniu 3:1. Macedończycy choć przegrali pozostawili po sobie niezłe wrażenie, a wygranie seta może być dobrym prognostykiem na przyszłość.

Finlandia – Macedonia Północna 3:1 
(25:23, 25:22, 23:25, 25:21)

Składy zespołów:
Finlandia: Tarvaportti (4), Siltala (4), Ronkainen (7), Siirila (11), Sivula (17), Kaurto (5), Kerminen (libero) oraz, Suihkonen (4), Krastins (9), Sinkonen (7), Kaislasalo (1) i Lankinen (1)
Macedonia Północna: G. Gjorgiev (1), N. Nikołov (14), R. Gjorgiev (14),Milev (10), Ljaftov (14), Madjunkov (12), Angelovski (libero) oraz Nakov, Despotovski i Michaiłov


Żadna z drużyn nie potrafiła wypracować sobie choćby dwupunktowego prowadzenia, w efekcie czego gra prowadzona była punkt za punkt. Dopiero przestrzelony atak przez Mitje Gaspariniego oraz as serwisowy Sergeya Busela pozwolił Białorusinom uzyskać dwa ,,oczka” więcej. Od tego momentu jednak stanęli i nie potrafili zrobić przejścia. Zagrywka Tine Urnauta sprawiała im na tyle problemów, że nie mogli skończyć swojego ataku, co od razu wykorzystali gospodarze punktując czterokrotnie pod rząd. Jak się później okazało przestój ten miał duże znaczenie, gdyż Słoweńcy wyraźnie złapali swój rytm gry i stopniowo powiększali przewagę. Szczególnie aktywny był Klemen Čebulj, który pomimo drobnej kontuzji był wyróżniającą się postacią w tym meczu (18:13). Dodatkowo kiedy Jan Kozamernik dołożył jeszcze dwa asy serwisowe, stało się jasne, że zawodnicy Alberto Giulianiego wygrają gładko tego seta. Nie mogło być inaczej, gdyż ich rywale w całym secie zdobyli samodzielnie tylko dziewięć punktów przy bardzo słabej skuteczności w ataku.

Gospodarze od początku drugiej partii postanowili pójść za ciosem i rozpoczęli go od prowadzenia 5:0. Kluczem do sukcesu była dobra zagrywka, po której Białorusini nie potrafili już wyprowadzić swojego ataku. Słoweńcy zatrzymali się dopiero po dziewięciu zdobytych punktach, kiedy dobry blok ustawił Wiaczesław Charpowicz  (9:1). Przy tak słabym wejściu w seta jednej drużyny stało się jasne, że będzie on niezwykle jednostronny. I tak faktycznie było. Wprawdzie ekipa Viktara Bekshy zaczęła w końcu zdobywać punkty, dzięki czemu różnica dzieląca obie ekipy nie zmieniała się drastycznie, ale sporo punktów goście otrzymywali w prezencie od swoich rywali. Ci natomiast grali bardzo swobodnie, a Dejan Vinčić mógł pozwolić sobie na coraz ciekawsze dystrybuowanie piłek do swoich kolegów. W końcówce seta pokazali wiele ciekawych akcji, jak choćby atak z drugiej piłki przez kolejnych zawodników, co sprawiło, że powiększyli jeszcze swoją przewagę wygrywając ostatecznie do 14.

W kolejnej części meczu nic nie wskazywało, żeby coś się miało zmienić w obrazie gry obu drużyn. Szybkie prowadzenie 5:1 od razu pozwoliło ekipie Giulianiego kontrolować jego przebieg i choć ich przeciwnicy zbliżyli się na dwa ,,oczka” to nawet przez chwilę nie byli zagrożeni. Po tym jak Mitja Gasparini nie trafił w boisko Białorusini nawiązali nawet kontakt punktowy, ale krótki przestój został od razu zażegnany i ponownie na tablicy wyników gospodarze mieli trzypunktowe prowadzenie. Goście w tej partii wyglądali zdecydowanie najlepiej i do momentu kiedy sami zdobywali punkty trzymali się blisko swoich rywali. Dopiero brak kończącego ataku sprawił, że Słoweńcy w jednym ustawieniu wygrali pięć akcji i z wyniku oscylującego w granicach remisu zrobiło się 20:14. W ich szeregach wszystko działało perfekcyjnie i nawet drobne błędy nie mogły zmazać wrażenia, że są dobrze przygotowani do tego turnieju. Do końca seta nic się już nie zmieniło. Obie ekipy punktowały naprzemiennie, co ostatecznie dało zwycięstwo gospodarzom 3:0. Białorusini chcąc powalczyć o wyjście z grupy będą musieli sporo poprawić w swojej grze.

Słowenia – Białoruś 3:0 
(25:17, 25:14, 25:19)

Składy zespołów:
Słowenia: Pajenk (5), Kozamernik (12), Gasparini (12), Vincic (3), Urnaut (12), Cebulj (10), Kovacić (libero) oraz Stern (1), Sket (2), Videcnik i Ropret
Białoruś: Radziuk (6), Busel (3), Miszkiewicz (2), Kuklinski (3), Kurasz, Marozau (4), Aplewicz (libero) oraz Antanowicz, Szmat, Burau, Czuszkiewicz (1), Charapowicz (6), Udrys (2) i Zabarouski (libero)

Zobacz również:
Wyniki i tabela gr. C mistrzostw Europy siatkarzy

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-09-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved