Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > ME K, gr. A: Serbki zgodnie z planem, gospodynie wygrały z Bułgarkami

ME K, gr. A: Serbki zgodnie z planem, gospodynie wygrały z Bułgarkami

fot. cev.eu

W pierwszym poniedziałkowym meczu rozegranym w ramach grupy A obyło się bez niespodzianki. Wprawdzie Francuzki ambitnie walczyły, ale zdołały urwać tylko seta faworyzowanym Serbkom. W drugim spotkaniu tego dnia Turczynki podejmowały Bułgarki. To spotkanie także zakończyło się w czterech setach. Komplet punktów trafił na konto Turcji.



Po zatrzymaniu Brankicy Mihajlović oraz wykorzystaniu kontrataku przez Alexandre Dascalu Francuzki rozpoczęły spotkanie od prowadzenia 4:1. Brak kończącego ataku po stronie ich rywalek sprawił, że różnica ta jeszcze wzrosła. Jednak zagrywki Tijany Bošković zniwelowały część strat i na tablicy wyników zrobiło się 6:4. To właśnie skuteczność w tym elemencie pozwoliła podopiecznym Emile Rousseaux powrócić do czterech ,,oczek” przewagi. Przestrzelony atak Dascalu to nieliczny błąd jaki pojawił się po stronie francuskiej, gdyż Trójkolorowe cały czas utrzymywały swoją wysoką skuteczność. Kiedy Maja Aleksić nie trafiła w boisko trener Zoran Terzić musiał poprosić o czas, gdyż gra jego podopiecznych nie układała się po jego myśli. Przyniósł on spodziewany efekt, bo mistrzynie Europy głównie za sprawą Bošković oraz błędów własnych rywalek doprowadziły do remisu po 19. Set rozstrzygnął się przy zagrywkach Bianki Bušy. Francuska ekipa nie potrafiła zrobić przejścia przez osiem akcji, dzięki czemu przegrała go do 19.

Od początku drugiej partii Serbki dyktowały warunki gry. Po dobrych akcjach Brankicy Mihajlović i Tijany Bošković objęły prowadzenie 4:1 i wydawało się, że niemrawe rozpoczęcie tego meczu to już przeszłość, o której szybko należało zapomnieć. Ich rywalki miały coraz większe problemy w przyjęciu, jak również z kończącym atakiem. Dobrze prezentowały się za to w bloku punktując dwukrotnie w tym elemencie (6:9). Gdyby nie atak w siatkę Lucille Gicquel różnica ta byłaby jeszcze mniejsza, ale akcja ta zapoczątkowała kolejną serię straconych punktów przez Trójkolorowe (8:16). Zmieniony całkowicie skład przez trenera Rousseaux nie był w stanie nawiązać wyrównanej walki, a obrończynie tytułu były bezwzględne w punktowaniu słabości rywalek. Także szkoleniowiec zespołu z Bałkanów zaczął rotować składem, a zmienniczki dobrze wywiązywały się ze swojej roli. W ostateczności Francuzki zdołały uzbierać tylko 13 ,,oczek” nie posiadając żadnych argumentów pozwalających przeciwstawić się Serbkom.

Kolejne zawodniczki wprowadzone przez trenera Terzicia nie pozostawały gorsze od swoich poprzedniczek. Po zagraniach Katariny Lazović oraz Any Bjelicy szybko objęły prowadzenie 7:3 i wszystko wskazywało, że pewnie zmierzają do wygrania całego spotkania. Tym bardziej, że gra Trójkolorowych się rozsypała (4:10). Jednak w późniejszym fragmencie seta mistrzynie świata zaczęły popełniać proste błędy własne i wyraźnie straciły koncentrację, a ich rywalki powoli to wykorzystywały. Po skończeniu kontrataku przez Amandhe Sylves Francuzki doprowadziły do remisu, a chwilę później wyszły na prowadzenie. Od tego momentu obie ekipy sprawiały wrażenie, jakby zamieniły się koszulkami. Podopieczne Rousseaux zaczęły dyktować swoje warunki gry i po asie serwisowym Manon Moreels było 22:17. Trener Terzić nie zareagował zmianami powrotnymi, w efekcie czego jego drużyna straciła kolejne trzy punkty i z sześciopunktowej przewagi powstała ośmiopunktowa strata (25:17).

Szkoleniowiec Serbek pozostawał bezwzględny i na czwartą partię desygnował do gry te same zawodniczki, co w poprzedniej części. Gra od początku oscylowała w okolicach remisu i żadna z drużyn nie potrafiła wypracować sobie jakiejś większej przewagi. Ekipa z Bałkanów nadal popełniała sporo błędów własnych, dzięki czemu po autowym uderzeniu Bianki Bušy to Trójkolorowe prowadziły 12:10. Dodatkowo kiedy Manon Moreels zatrzymała Ane Bjelice różnica ta jeszcze wzrosła. Francuzkom wychodziło za to dosłownie wszystko i nawet niewygodne piłki potrafiły zamienić w punkt. Przy stanie 18:16 niefortunnie upadła Moreels przez co musiała opuścić boisko. Nie zdeprymowało to jednak jej koleżanek i po zagraniu Hélény Cazaute było 19:16. Kolejne trzy ,,oczka” padły łupem obrończyń tytułu i na tablicy wyników widniał remis. Punktowa zagrywka Katariny Lazović dawała jej drużynie ,,oczko” więcej. Końcówka seta należała do siatkarek Terzicia, które po zagraniu Bušy ostatecznie wygrały 25:23, ale styl w jakim to zrobiły pozostawiał wiele do życzenia.

Francja – Serbia 1:3
(19:25, 13:25, 25:17, 23:25)

Składy zespołów:
Francja: Cazaute (7), Bauer (3), Stojiljkovic (1), Fidon Lebleu (3), Dascalu (2), Olinga-Andela (3), Gelin (libero) oraz Giardino (libero), Martin (1), Gicquel (12), Sylves (8), Moreels (6), Ndoye (8) i, Steux-Caleyron (1)
Serbia: Busa (10), Popović M. (6), Mihajlović (14), Ognjenović, Aleksić (10), Bosković (14), Pusić (libero) oraz Lazović (2), Mirković (2), Bjelica (9), Popović S. (libero) i Milenković (2)


Początek spotkania to gra punkt za punkt. Na pierwsze dwupunktowe prowadzenie wyszły Turczynki po zatrzymaniu Gergany Dimitrowej przez Zehre Günes, ale różnica ta została szybko zniwelowana. Kiedy po ,,czapie” Ebrar Karakurt oraz przesuniętej krótkiej w wykonaniu Edy Erdem Dündar było 12:9, to wydawało się, że gospodynie zaczną uciekać swoim rywalkom. Tak się jednak nie stało, gdyż Bułgarki ponownie doprowadziły do wyrównania za sprawą Elicy Wasilewej. Każda minimalna przewaga zostawała szybko odrabiana. Choć to miejscowe sprawiały wrażenie lepszej drużyny, niespodziewanie ich błędy własne oraz problemy w przyjęciu doprowadziły do uzyskania przewagi przez przyjezdne 19:16. Obie ekipy punktowały seryjnie wobec czego chwilę później na tablicy wyników widniał remis po 20 i wszystko miało rozstrzygnąć się w końcówce. Tę lepiej rozegrały podopieczne Giovanniego Guidettiego, które wygrały cztery ostatnie akcje obejmując tym samym prowadzenie w całym spotkaniu 1:0.

Od początku drugiej partii Turczynki poszły za ciosem i za sprawą Ebrar Karakurt szybko uzyskały trzypunktową przewagę. Bułgarki miały coraz więcej problemów z przyjęciem zagrywki, co od razu przekładało się na ich skuteczność w ataku. Gospodynie natomiast powiększały z biegiem trwania seta swoje prowadzenie i po dwóch dobrych zagraniach Zehry Günes zrobiło się 11:5. Kiedy kontratak skończyła Karakurt trener Ivan Petkow zmuszony był poprosić o przerwę. Na nic się to zdało, bo z jego podopiecznych wyraźnie ,,uszło powietrze”, a zdobywanie punktów przychodziło z wielką trudnością. W efekcie, po zagraniu Melihy Ismailoglu zrobiło się 16:8. Spora liczba błędów własnych Bułgarek, a przede wszystkim dobra gra ich rywalek, nie pozostawiała złudzeń kto zwycięży w drugiej części spotkania. Ostatecznie siatkarkom z Bałkanów udało się zdobyć tylko 11 punktów i po ustawieniu potrójnego bloku na Mirosławie Paskowej było 2:0.

Początek trzeciego seta to monotonne rozgrywanie akcji do Elicy Wasiliewej. Wprawdzie siatkarka ta skończyła trzy akcje pod rząd, ale stawała się coraz bardziej czytelna dla bloku gospodyń. Jej punktowe zagrania oraz błędy Turczynek sprawiały, że gra cały czas oscylowała w okolicach remisu. Na dwupunktowe prowadzenie wyszły podopieczne Petkowa po wykorzystaniu kontrataku przez Gergane Dimitrową (13:11). Dodatkowo kiedy Wasilewa zatrzymała Hande Baladın różnica ta jeszcze wzrosłą. Przyjezdne uwierzyły, że są w stanie jeszcze powalczyć w tym meczu. Na lewym skrzydle zacięła się Ebrar Karakurt, a przed powiększaniem straty ratował ekipę Guidettiego tylko i wyłącznie blok (16:18). Rozgrywane akcje były coraz dłuższe, co sprawiało, że kibice zgromadzeni w hali w Ankarze byli świadkami coraz lepszego widowiska. Po dobrym bloku Mirosławy Paskowej straty wynosiły już cztery punkty, a prowadzenia tego Bułgarki nie oddały do końca seta wygrywając go ostatecznie do 20.

Świetnie w czwartą partię weszły gospodynie, które po dwóch asach serwisowych Cansu Özbay prowadziły 4:0. Jak szybko uzyskały przewagę, tak prędko ją jednak straciły. Stało się to kiedy Elica Wasiliewa zatrzymała pojedynczym blokiem Ede Erdem Dündar (7:7). Kapitan tureckiej reprezentacji chwilę później dała sygnał punktową zagrywką do budowania przewagi nad swoimi rywalkami, ale świetnie broniące Bułgarki nie pozwalały skończyć im posyłanych piłek. Dopiero pojawienie się w polu serwisowym Zehry Günes sprawiło, że przechodzące piłki wykorzystała Meryem Boz przez co zrobiło się 16:12. To właśnie ten element zadecydował o zwycięzcy tego pojedynku. Najpierw Wasiliewa nie przyjęła zagrywki Melihy Ismailoglu, a w kolejnej akcji nie trafiła w pomarańczowe, przez co na tablicy wyników było 21:15. Gospodynie pewnie zmierzały do wygranej, a ich rywalki zdawały sobie sprawę, że widmo trzeciej porażki wisi w powietrzu. Spotkanie zakończył kolejny nieudany atak Wasiliewej, po którym ekipa Guidettiego mogła unieść ręce w geście triumfu.

Turcja – Bułgaria 3:1
(25:21, 25:11, 20:25, 25:18)

Składy zespołów:
Turcja: Özbay (2), Ercan (1), Ismailoglu (11), Erdem Dündar (15), Günes (9), Karakurt (11), Sebnem Akoz (libero) oraz Caliskan (1), Baladin (9), Aydemir Akyol, Yilmaz (2), Boz (5) i Sarioglu (libero)
Bułgaria: Dimitrowa G. (9), Dimitrowa N. (6), Paskowa (7), Kitipowa (4), Todorowa M. (9), Wasiliewa (9), Todorowa Z. (libero) oraz Barakowa, Karakaszewa (1) i Milanowa

Zobacz również:
Wyniki oraz tabela grupy A mistrzostw Europy siatkarek

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-08-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved