Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > GKS ucieka rywalom, tłok w środku stawki – po 4. kolejce I ligi mężczyzn

GKS ucieka rywalom, tłok w środku stawki – po 4. kolejce I ligi mężczyzn

Po czwartej serii gier na fotelu lidera umocnił się GKS Katowice, a na dole tabeli pogrążyła się Energa Omis Ostrołęka. Tym razem niespodzianki nie udało się sprawić KPS-owi Kęty, za to kolejny punkt zdobył Hutnik Kraków. Wciąż przełamać się nie może Stal, a aż cztery zespoły nie rozgrywały meczów w miniony weekend.

Przypomnijmy, że mecze AGH Kraków z Espadonem oraz Victorii z Camperem zostały przełożone na pierwszą połowę listopada. Pozostałe drużyny walczyły o kolejne punkty, a wśród nich niepokonany GKS. Katowiczanie i tym razem zgarnęli komplet punktów, odprawiając z kwitkiem Energę Omis Ostrołęka. O ile w dwóch pierwszych setach podopieczni trenera Dudźca jeszcze próbowali podjąć walkę z faworytami, o tyle w trzecim secie zostali przez nich rozgromieni. – To był nasz najsłabszy mecz w sezonie. Do tego kilku zawodników w środku tygodnia dopadła choroba, co na pewno miało wpływ na naszą postawę w meczu z GKS-em. Przeciwnik był lepszy w każdym elemencie – podkreślił na antenie Radia Nadzieja Dominik Zalewski, kapitan ekipy znad Narwi, która wciąż ma zerowy dorobek punktowy. Za to beniaminek ma już cztery punkty przewagi nad kolejnymi zespołami.

Powoli do I-ligowych realiów przystosowuje się Hutnik Kraków, który w miniony weekend napsuł sporo krwi APP Krispolowi Września. Wprawdzie małopolski beniaminek przed własną publicznością musiał uznać wyższość rywali z Wielkopolski, ale musieli oni się sporo namęczyć, aby odnieść zwycięstwo, które ostatecznie osiągnęli dopiero w tie-breaku. – Ten punkt jest cennym osiągnięciem. Przed meczem nikt by nie pomyślał, że stworzymy tak wyrównane widowisko. Było to nasze najlepsze spotkanie w lidze. Chciałbym, żeby drużyna utrzymała ten poziom gry w kolejnych pojedynkach – podkreślił libero beniaminka, Karol Galiński. Wprawdzie krakowianie wciąż plasują się poza czołową ósemką, ale wysłali kolejny sygnał do rywali, że tanio skóry nie sprzedadzą. Natomiast podopieczni trenera Gerymskiego plasują się na czwartej pozycji.



Do ciekawego widowiska doszło w Nysie, gdzie miejscowa Stal o kolejne punkty ligowe walczyła ze Ślepskiem Suwałki. Wydawało się, że trzy oczka zostaną na Opolszczyźnie, gdyż podopieczni trenera Bułkowskiego prowadzili już 2:1, a w czwartej partii 8:4. Ale nie potrafili postawić kropki nad i, a ambitnie grający goście nie tylko odwrócili losy tej części spotkania, ale także całego meczu. – Udowodniliśmy, że w trudnych warunkach potrafimy nie tylko grać fajną siatkówkę, ale również wygrywać. Chłopcy, zwłaszcza w czwartym secie, kiedy przegrywaliśmy i wielu wydawało się, że jest już po meczu, pokazali charakter – podsumował na łamach strony klubowej trener suwalskiej ekipy, Dimitrij Skoryj. Po czterech kolejkach plasuje się ona w czołowej szóstce, nieco niżej jest Stal, ale ona ma do rozegrania jeszcze zaległe spotkanie z krakowskim Hutnikiem.

Kolejnej niespodzianki nie udało się sprawić KPS-owi Kęty, który tym razem nie sprostał oczekiwaniom swojej publiczności i przegrał 0:3 z KPS-em Siedlce. Jak widać na razie podopiecznym trenera Błasiaka znacznie łatwiej gra się na wyjazdach niż we własnej hali, w której nieco paraliżuje ich doping kibiców. W sobotnim starciu popełnili zbyt dużo błędów oraz przegrali kluczowe akcje w końcówkach, które mogły im dać ugranie chociażby jednego seta. Za to drużyna prowadzona przez trenera Chwastyniaka zachowała się jak wytrawny bokser, zadała kilka ciosów, ale w najważniejszych momentach, dzięki czemu sięgnęła po trzecią wygraną w sezonie, dającą jej miejsce w ścisłej czołówce ligi. Kęczanie też nie są w złej sytuacji, bowiem plasują się w środku stawki, ale w tabeli jest spory ścisk, więc w kolejnych meczach będą musieli szukać punktów, by nie wypaść z ósemki.

Odbudować nie udało się Aluronowi Virtu Warcie Zawiercie, który poniósł trzecią porażkę w lidze z rzędu. Tym razem jednemu z faworytów rozgrywek noga powinęła się w Spale, gdzie przegrał 1:3 z SMS-em PZPS Spała. Młodzi adepci siatkówki zaskakująco dobrze radzili sobie w końcówkach, a w czwartym secie praktycznie dominowali na boisku. A jedna ugrana partia na pewno nie poprawi minorowych nastrojów w Warcie. – Najbardziej zabrakło nam konsekwencji w realizowaniu naszej taktyki. Lepiej też mogliśmy pograć zagrywką – o przyczynach porażki opowiadał Dominik Kwapisiewicz, szkoleniowiec Warty, która przez niepowodzenie w Spale nie tylko nie awansowała do czołowej ósemki, ale jej strata do czołowych ekip wzrosła już do kilku punktów. Za to młodzi adepci siatkówki po ostatnim zwycięstwie zostali wiceliderem tabeli.

Zobacz również
Wyniki 4. kolejki oraz tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2015-10-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved