Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Giganci siatkówki: Noliko bez szans w meczu z Cuprum, Skra wygrała po zaciętym meczu

Giganci siatkówki: Noliko bez szans w meczu z Cuprum, Skra wygrała po zaciętym meczu

fot. Tomasz Tadrała

W Szczecinie rozpoczął się międzynarodowy turniej „Giganci siatkówki”. Na początek zmierzyły się belgijskie Noliko Maaseik i Cuprum Lubin. Podopieczni trenera Gheorghe’a Cretu przeważali w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. W drugim spotkaniu PGE Skra Bełchatów po zaciętym i emocjonującym meczu pokonała Galatasaray Stambuł.

Początek spotkania był wyrównany, ale obie ekipy popełniały dość sporo błędów, głównie w zagrywce. Przy zagrywce Mateusza Malinowskiego i dobrze działającym bloku Cuprum odskoczyło jednak na 5:2. Po ataku Wojciecha Włodarczyka zespoły przy stanie 8:5 dla lubinian zespoły zeszły na przerwę techniczną. Grzegorz Łomacz w tej części meczu głównie grał skrzydłami. Po powrocie na parkiet podopieczni Gheorghe’a Cretu  utrzymywali prowadzenie, a nawet w dużej mierze dzięki błędom rywali i dobrej zagrywce Włodarczyka je powiększyli (14:7). Przestój i błędy przytrafiły się także i siatkarzom Cuprum, którzy prowadzili już w pewnym momencie tylko 15:12.  O przerwę poprosił trener Cretu, po niej zapunktował Marcin Możdżonek i zespoły kolejny raz zeszły do swoich szkoleniowców. Po niej kolejny raz lubinianie zapunktowali serią przy zagrywce Malinowskiego i działającym bloku (18:12). Zagrywka i blok (nie tylko ten punktowy) zresztą były mocną bronią siatkarzy z Lubina (21:13). Rywale dodatkowo popełniali także masę własnych błędów. Ostatni punkt w tej dość jednostronnej partii padł łupem Wojciecha Włodarczyka.

W drugim secie, podobnie jak w pierwszym, początkowo trwała walka punkt za punkt. Czujna gra przy siatce Marcina Możdżonka i błędy belgijskiej ekipy pozwoliły Cuprum odskoczyć na dwa oczka. Po ataku Malinowskiego było już 8:5 i zespoły zeszły na przerwę techniczną. Noliko nieco zniwelowało straty, ale znakomita gra obronna Cuprum i kończący atak Włodarczyka oraz punktowy blok spowodowały, że było już 11:7 dla zespołu z PlusLigi. Belgijska ekipa jednak raz jeszcze rzuciła się do odrabiania strat przy zagrywce swojego rozgrywającego (11:12). Do remisu mocnym atakiem doprowadził Federico Pereyra. Cuprum Lubin zdołało odskoczyć na dwa oczka m.in. po kolejnym ataku bardzo skutecznie grającego Wojciecha Włodarczyka (18:16). Przy stanie 21:18 (przy ustawieniu z Włodarczykiem na zagrywce) dla Cuprum o przerwę poprosił szkoleniowiec Noliko. Po niej jednak przyjmujący lubińskiego klubu nie zwalniał ręki i utrudniał przyjęcie zagrywki rywalom, a kontratak skończył Boehme (23:18). Tę część meczu zakończył znakomity blok lubinian.



Atak Marcusa Boehme i blok dały lubinianom w trzecim secie wynik 2:0. Noliko Maaseik doprowadziło jednak do remisu, a nawet wyszło przy zagrywce Jelte Maana na prowadzenie 5:2 m.in. po udanym bloku i kontrataku. Po przerwie na życzenie swojego szkoleniowca lubinianie odrabiali straty, zagrywką zapunktował chociażby Mateusz Malinowski (4:5). Na przerwie technicznej Noliko prowadziło jednak dwoma oczkami, a tuż po niej zagrywka Pereyry pozwoliła je powiększyć do trzech (9:6). W tej partii to Noliko wydawało się dyktować warunki na boisku, po ataku Krisztiana Padara było już 12:8 i Gheorghe Cretu po raz drugi zawołał swoich zawodników do siebie. Po ataku Federico Pereyry zespoły przy stanie 16:11 zeszły na przerwę techniczną. Noliko przede wszystkim przestało popełniać liczne błędy, poprawiło grę w zagrywce i ataku i w efekcie było na dobrej drodze do wygrania seta. Gra zespołu z Lubina nie wyglądała już tak skutecznie, jak wcześniej (13:19). Pewnym sygnałem do odrabiania strat okazał się moment, kiedy to w polu zagrywki stanął Włodarczyk, który dodatkowo do spółki z Pupartem udanie kontratakowali (17:19). Dalsza część seta należała już jednak do siatkarzy z Belgii (24:20). Ostatnia akcja seta należała do Padara.

Dobra gra blokiem pozwoliła w czwartej partii prowadzić Cuprum Lubin (2:0). Do remisu 3:3 doprowadził Federico Pereyra, a dobry serwis Padara pozwolił Noliko Maaseik wyjść na prowadzenie. Wynik jednak cały czas oscylował wokół remisu. Na przerwie technicznej po udanym ataku lubinianie prowadzili jednym oczkiem. Po powrocie na boisko Noliko odskoczyło na 10:8 przy serwisie Jelte Maana. Do remisu polski zespół doprowadził udanym blokiem na Padarze, a po ataku Marcusa Boehme było już 11:10 dla Cuprum, a znakomitymi zagrywkami prowadzenie podwyższył bardzo dobrze grający Wojciech Włodarczyk (14:10). Na przerwie technicznej podopieczni trenera Cretu utrzymali swoje prowadzenie. Lubinianie kontrolowali przebieg tej części meczu, po ataku Marcusa Boehme było już 20:14. Przy stanie 24:17 Cuprum miało już piłki meczowe, mecz zakończył błąd w ataku siatkarzy Noliko.

Cuprum Lubin – Noliko Maaseik 3:1
(25:15, 25:19, 21:25, 25:18)

Składy zespołów:
Noliko: Broshog, Maan, Pereyra, Pinheiro, Bontje, Padar, Jorna (libero) oraz Finoli
Cuprum: Malinowski, Pupart, Boehme, Włodarczyk, Możdżonek, Łomacz, Rusek (libero) oraz Gorzkiewicz

Bez kontuzjowanych Mariusza Wlazłego i Michała Winiarskiego musiała sobie radzić PGE Skra w meczu z Galatasaray Stambuł.

Mecz od ataku rozpoczął Liberman Agamez. Początek jednak był wyrównany, po kiwce Nicolasa Marechala i ataku Karola Kłosa PGE Skra prowadziła 5:3, warto także wspomnieć tutaj o znakomitej grze obronnej bełchatowian. Na pierwszej przerwie technicznej po ataku Marcela Gromadowskiego Skra prowadziła 8:4, dobrze działał także kierowany przez Karola Kłosa. Po niej na 9:4 podwyższył Nicolas Marechal. O przerwę poprosił szkoleniowiec Galatasaray, ale nic to nie dało, bowiem wkrótce było już 11:5. Bełchatowianie zdawali się kontrolować boiskowe wydarzenia, po autowym ataku Agameza, punktowej zagrywce Uriarte i udanym bloku brązowi medaliści ostatniego sezonu prowadzili już 16:7. Bełchatowianie przeważali w każdym elemencie, kiedy punktowy serwis dołożył drugi z Argentyńczyków, Facundo Conte, różnica wynosiła już dziesięć oczek (18:8). Przy zagrywce znanego z występów w Polsce Igora Yudina Galatasaray odrobiło część strat (12:18) m.in. po autowym ataku Conte. O czas poprosił Miguel Falasca, ale po nim seria trwała dalej, bowiem udanie uderzył Agamez. Skra jednak utrzymywała bezpieczny dystans, po ataku Marcela Gromadowskiego było już 21:14. Zepsuty serwis rywali dał Skrze piłki setowe (24:18), a blok Andrzeja Wrony zakończył po chwili tę część meczu.

W drugim secie przy zagrywce Fina Eemiego Tervaporttiego m.in. po błędzie bełchatowian Galatasaray prowadziło już 3:0. Skra zbliżyła się na jeden punkt, ale mocny serwis Agameza pozwolił gościom z Turcji odbudować prowadzenie. Mocny atak lidera tureckiej ekipy sprowadził zespoły na przerwę techniczną (8:5). Po niej punktową zagrywką popisał się Marechal, a następnie w ataku zaprezentował się Nicolas Uriarte (9:9), Galatasaray miało jednak w swoim składzie Agameza, który atakiem i blokiem nie pozwolił Skrze wyjść na prowadzenie. Wręcz przeciwnie, to jego zespół przeważał 12:9. Dobrze w tym momencie zagrywał floatem także Eemi Tervaportti. Po ataku Nicolasa Marechala i „czapie” na Agamezie Skra zmiejszyła nieco dystans na 14:15, a po błędzie ataku Igora Yudina na tablicy był już remis. Po przerwie technicznej Agamez pozwalał swojej ekipie cały czas utrzymywać niewielki dystans. Po bloku na Gromadowskim było już 20:17 dla rywali i Miguel Falasca po raz drugi zawołał swoich siatkarzy do siebie. Nic to jednak nie dało, błąd Skry pozwolił tureckiej ekipie jeszcze podwyższyć prowadzenie (21:17). Skra jednak przy zagrywce Karola Kłosa zbliżyła się na 21:22, ale dalsza część seta należała już do Galatasaray (24:21). Skra odrobiła dwa oczka, ale wobec ataku Agameza była już bezradna.

W trzecim secie gra początkowo toczyła się punkt za punkt. W miejsce Conte na boisko wyszedł Stanković, a za Karola Kłosa grał Lisinac. Na przerwie technicznej Galatasaray wypracowało sobie dwupunktowe prowadzenie, ale tuż po niej błąd ataku Igora Yudina pozwolił bełchatowianom wyrównać, a po atakach Gromadowskiego prowadzić 10:8. Skra sukcesywnie powiększała swoje prowadzenie, punktowy serwis Uriarte dał wynik 12:9, ale ręki wciąż nie zwalniał Agamez, który atakiem i zagrywką zmniejszył rozmiary prowadzenia Skry (11:12). Dobra zagrywka floatem Andrzeja Wrony pozwoliła wykonać kontratak Gromadowskiemu (15:12), a na przerwę techniczną przy stanie 16:13 zespoły sprowadził udany atak Srećko Lisinaca. Przy stanie 18:14 dla Skry o czas poprosił szkoleniowiec Galatasaray, ale nic to nie dało, bowiem jego podopieczni, w tym Agamez, nie skończyli kolejnych ataków (14:20). Turecka ekipa m.in. po atakach Agameza zbliżyła się na 18:20. As serwisowy Lisinaca i udany blok z udziałem Andrzeja Wrony dały kilka minut później wynik 23:18. Piłkę setową dała akcja Marechala, a niedługo potem świeżo upieczony mistrz Euuropy zakończył tę część meczu.

Po autowym ataku bełchatowian Galatasaray rozpoczęło trzeciego seta od wyniku 2:0, a po ataku Agameza i bloku na Gromadowskim było już 5:1. Od razu o przerwę poprosił Miguel Falasca. Skra miała problemy ze skończeniem ataku, po ataku w antenkę Marcela Gromadowskiego i bloku na Stankoviciu zespoły zeszły przy stanie 8:3 dla Galatasaray na przerwę techniczną. Po niej obraz gry nie uległ zmianie, Skra popełniała kolejne błędy w ataku, nie kończyła kolejnych akcji (5:11). Trener Falasca po raz kolejny zawołał swoich siatkarzy do siebie. Nic to jednak nie dało, bowiem tuż po niej zablokowany został Marcel Gromadowski. Mylili się jednak także i siatkarze Galatasaray (9:13). Po ataku Igora Yudina, przy stanie 16:11 zespoły zeszły na drugą przerwę techniczną. Turecka ekipa utrzymywała swoje prowadzenie, chociaż Skra starała się odrabiać straty, asem serwisowym popisał się chociażby Gromadowski, który w tym fragmencie meczu był skuteczny także i w ataku (15:19). Wszystko jednak zmierzało ku tie-breakowi, po ataku wypożyczonego do Galatasaray ze Skry Milana Katicia było już 22:15. Przy stanie 18:24 była już piłka setowa, a po chwili tę część meczu zakończył Igor Yudin.

Decydująca odsłona na początku była wyrównana, do momentu udanego bloku w wykonaniu Lisinaca (5:3). Zapunktował także Marcel Gromadowski i przewaga PGE Skry wzrosła do trzech punktów i taka też różnica punktowa była przy zmianie stron (8:5). W tym secie emocji nie brakowało, turecka ekipa została ukarana nawet czerwoną kartką (10:6). Siatkarze Galatasaray jednak się nie poddawali, po bloku na Gromadowskim przegrywali już tylko 8:10. Były to jak się okazało chwilowe kłopoty, po autowym zbiciu Agameza Skra przeważała już 12:8. Przy stanie 14:10 miała już piłki meczowe, a spotkanie zakończył błąd w ataku tureckiej ekipy.

PGE Skra Bełchatów – Galatasaray Stambuł 3:2
(25:18, 23:25, 25:21, 18:25, 15:11)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga, rozgrywki towarzyskie

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-10-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved