Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Przed ME: Gdańsk – czy będzie szczęśliwy dla Polaków?

Przed ME: Gdańsk – czy będzie szczęśliwy dla Polaków?

fot. archiwum

Swoje mecze w ramach mistrzostw Europy będą rozgrywali siatkarze rywalizujący w grupie A: Polacy, Serbowie, Finowie i Estończycy. Biało-czerwoni swój pierwszy mecz rozegrają na Stadionie Narodowym w Warszawie. Zmagania w tej grupie rozpoczną reprezentanci Finlandii i Estonii.

Mogąca pomieścić ponad 11 tysięcy widzów hala Ergo Arena mieszcząca się na granicy Sopotu i Gdańska gościła zarówno uczestników mistrzostw Europy oraz świata, jak i Ligę Światową. W 2011 oraz 2013 roku swoje mecze w Ergo Arenie rozgrywali Polacy. W tym samym roku 2013 podczas rozgrywanych mistrzostw Europy biało-czerwoni w Ergo Arenie grali ze zmiennym szczęściem. Najpierw wygrali z Turcją 3:1, potem przegrali z Francją 1:3 i w ostatnim meczu grupowym wygrali ze Słowacją 3:1. Tym samym biało-czerwoni zajęli drugie miejsce w swojej grupie za Francją i musieli rozegrać mecz barażowy z Bułgarią o prawo gry w ćwierćfinale. Polacy przegrali z Bułgarami 2:3 i zakończyli zmagania na 9. miejscu. Pierwsze miejsce z kompletem zwycięstw zajęli Francuzi, a trzecie Słowacy. W 2014 roku w Ergo Arenie rozgrywane były mistrzostwa świata, a rok później ponownie w ramach Ligi Światowej grali Polacy. W hali tej swoje mecze zarówno ligowe, jak i w europejskich pucharach rozgrywała przeniesiona do Krakowa ekipa Trefla Sopot. Gra też w niej występujący na co dzień w PlusLidze Lotos Trefl Gdańsk. Na ile ta hala będzie szczęśliwa dla podopiecznych trenera De Giorgiego? Przekonamy się za kilka dni.



Polska – faworyt grupy

Polacy w ostatnich mistrzostwach Europy zajęli piątą lokatę i był to wynik daleki od oczekiwań. Polacy ciężko przepracowali okres przygotowawczy, wprawdzie w Lidze Światowej nie zdołali uzyskać przepustki do turnieju finałowego. Jednak jak wszyscy podkreślali, gra w tych rozgrywkach miała skonsolidować reprezentację i sprawić, że nowi zawodnicy zgrają się ze sobą i będzie to nowy krok ku dobremu. – Jeśli wygramy pierwszy mecz z Serbią, dojdziemy do samego finału – przewiduje przed ME 2017 Daniel Pliński, który w 2009 r. zdobył w Euro sensacyjny złoty medal. W okresie przygotowawczym Polacy sparowali ze Słowenią – dwukrotnie wygrali 3:0 oraz 3:1 i przegrali 2:3. O wiele lepiej wiodło się Polakom w Krakowie podczas Memoriału im. Huberta Wagnera. Polacy pokonali najpierw Kanadę, potem ulegli Francji i na koniec po zaciętym spotkaniu wygrali z Rosją i zostali zwycięzcami tego turnieju. – Uważam, że najważniejsze jest to, by mieć marzenie i by było one możliwe do zrealizowania. Nie myślimy: „chcemy złota”. Jesteśmy realistami, ponieważ wiemy, że mistrzostwa Europy to jeden z najtrudniejszych turniejów na świecie – Stary Kontynent ma największy wpływ na czołówkę światowego rankingu. Drużyny, z którymi przyjdzie nam rywalizować w czasie nadchodzących mistrzostw, są bardzo silne i wiem, że wygranie medalu nie przyjedzie nam łatwo. Pomiędzy najlepszymi zespołami nie ma wielkich różnic. Można powiedzieć, że Francuzi są bardzo silni i są jedną z najlepszych drużyn nie tylko w Europie, ale i na świecie. Pozostałe teamy są do siebie podobne, a przewagi nad nimi trzeba będzie szukać w formie dnia, przygotowaniu fizycznym, nastawieniu mentalnym i sile wewnętrznej. Widzę w tym naszą szansę. Chcemy walczyć o medal i po to pracujemy – jego zdobycie nie będzie niemożliwe, ale nie będzie też łatwe – ocenił szanse biało-czerwonych szkoleniowiec Polski.

Serbia – czy przeciwstawi się Polakom?

Po tym jak Serbia nie zakwalifikowała się na igrzyska olimpijskie w Brazylii, w kadrze tej reprezentacji doszło do wieli zmian. W tegorocznej edycji Ligi Światowej Serbowie zajęli piąte miejsce. W 2015 roku byli na trzecim miejscu, a w Krakowie w 2016 roku okazali się być triumfatorami Ligi Światowej. Obok Polaków Serbia wydaje się być jednym z faworytów grupy A. Mecz z biało-czerwonymi zadecyduje zapewne o tym, która reprezentacja zajmie pierwsze, a która druga miejsce. Kluczowym meczem będzie spotkanie pomiędzy Polską a Serbią, o czym pisaliśmy tutaj. – Jak zawsze nasze ambicje są ogromne – mówi szkoleniowiec reprezentacji Serbii. – Naszym celem jest dostać się do strefy medalowej. Zdajemy sobie sprawę, że musimy grać na maksimum swoich możliwości i koncentracji. Potencjał naszego zespołu predysponuje nas do walki o najwyższe cele, ale trzeba to jeszcze poprzeć dobrą grą na boisku. Wiemy, że droga do walki o medale jest bardzo trudna, ale uważam, że mamy tę jakość, która pozwoli nam osiągnąć ten cel – stwierdza trener reprezentacji Serbii. Tuż przed rozpoczęciem mistrzostw Europy kontuzja wyeliminowała z gry Marko Ivovicia. W kadrze Serbii znaleźli się też Aleksandar Atanasijević, obecny środkowy bełchatowskiego zespołu – Srećko Lisinac. W składzie znalazł się też Milan Katić, który w poprzednim sezonie wypożyczony był ze Skry do Łuczniczki Bydgoszcz, a teraz wróci do Bełchatowa. W mistrzostwach Europy w 2015 roku Serbia zajęła siódmą lokatę.

Finlandia – celem awans z grupy

Finowie w tegorocznej edycji Ligi Światowej zajęli 11. miejsce w drugiej dywizji. W składzie suomi znaleźli się m.in. przyjmujący Antti Siltala, który był zawodnikiem Delecty Bydgoszcz (2010–2012) oraz rozgrywający Eemi Tervaportti, który od przyszłego sezonu zagra w Espadonie Szczecin. Celem Finów jest jak najlepsza gra w mistrzostwach. – W mistrzostwach Europy uczestniczą same dobre zespoły, dlatego nie mam konkretnego typu co do zwycięzcy naszej grupy. Nasi przeciwnicy są naprawdę bardzo ciężkimi rywalami – Polska, Serbia, a dodatkowo dobrze grająca Estonia. Estończycy z roku na rok się rozwijają, a chemia w ich zespole widoczna jest od pierwszych chwil i jest naprawdę miła dla oka. W takiej grupie nie wybiegamy myślami zbytnio do przodu, bowiem dla nas każda piłka w każdym meczu będzie miała ogromne znaczenie. Naszym celem jest postawienie rywalom możliwie najtrudniejszych warunków – ocenił szanse swojego zespołu trener Finów Tuomas Sammelvuo. Na co będzie stać Finów? – Wydaje się, że kluczowym meczem dla nich będzie starcie z Estonią, które zadecyduje o tym, kto awansuje do kolejnej fazy rozgrywek.

Estonia – czy zrobi kolejny krok do przodu?

Estończykom nie udał się awans do mistrzostw świata, pomimo ambitnej postawy zajęli oni w turnieju kwalifikacyjnym drugą lokatę za zwycięzcami turnieju Belgami. W Lidze Światowej w ramach rozgrywek w grupie trzeciej Estończycy zajęli pierwsze miejsce i awansowali do drugiej grupy. Trenerem reprezentacji Estonii jest dobrze znany polskim kibicom Gheorge Cretu, który prowadził Cuprum Lublin. Po nieudanym turnieju kwalifikacyjnym do MŚ szkoleniowiec Estonii stwierdził: – Belgia była po prostu od nas lepsza. My popełniliśmy za dużo błędów własnych. Teraz koncentrujemy się na mistrzostwach Europy. W reprezentacji Estonii występują gracze, którzy grali w PlusLidze: Ardo Kreek grał na pozycji środkowego w Onico Warszawa, Kert Toobal grał w AZS-ie Olsztyn na pozycji rozgrywającego. Warto też wspomnieć o Robercie Tahcie – podporze Cuprum Lubin. Polacy z reprezentacją Estonii grali w 2009 roku w ramach kwalifikacji do mistrzostw Europy – pierwszy mecz biało-czerwoni wygrali 3:0, a drugi 3:2. Estończycy w poprzednich mistrzostwach Europy wygrali tylko jeden mecz z Chorwacją i w swojej grupie zajęli trzecie miejsce. Czy dla Polski spotkanie z Estonią będzie łatwym meczem? Odpowiedź na to pytanie poznamy w poniedziałek 28 sierpnia.

Na co stać biało-czerwonych w mistrzostwach Europy?

zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

źródło: inf. własna, Przegląd Sportowy, pzps.pl

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved