Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Gabriela Ponikowska: Walka o pietruszkę zabija ducha sportu

Gabriela Ponikowska: Walka o pietruszkę zabija ducha sportu

fot. Silesia Volley

Siatkarki Silesii Volley Mysłowice w zakończonym sezonie klubowym zapewniły sobie utrzymanie w I lidze kobiet, a dodatkowo walczyły w rundzie play-off. Mimo tego ekipie z województwa śląskiego nie udało się utrzymać na zapleczu ekstraklasy z powodów finansowych. – Odkąd pamiętam, w Mysłowicach zawsze była siatkówka na wysokim poziomie, niestety – walka o pietruszkę zabija ducha sportowego i przynosi znaczące szkody – przyznała środkowa Silesii, Gabriela Ponikowska. – W tym roku sytuacja na rynku siatkarskim naprawdę nie jest łatwa. Mam nadzieję, że znajdę nowy zespół i będę miała szansę dalej się rozwijać – powiedziała o swoich obawach środkowa.

Pierwszoligowe rozgrywki dobiegły końca i stało się to, czego kluby na tym szczeblu obawiały się najbardziej – brak decyzji ze strony PLPS-u w kwestii otwarcia PlusLigi i Orlen Ligi. Kolejnymi ofiarami tego systemu stały się Silesia Volley i Camper Wyszków. Czy nie pora na zmiany?



Gabriela Ponikowska: – Oczywiście, że pora na zmiany. Jest to przykre, że zespoły, które zdobyły mistrzostwo swojej ligi, jak Camper Wyszków dwa sezony temu czy Zawisza Sulechów sezon temu, nie dostały tej „wisienki na torcie”, jaką jest awans do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. W tym momencie cała praca zawodników, sztabu trenerskiego, a także ogromne pieniądze, jakie za tym idą, wyrzucane są w błoto. Uważam, że tych negatywnych sygnałów PLPS dostał już sporo i obawiam się, że jeżeli nic się w tym kierunku nie zmieni, to może być ich z czasem jeszcze więcej.

Silesia Volley w tym sezonie zaliczyła przyzwoity sezon, a biorąc pod uwagę odmłodzenie składu i problemy ze zdrowiem części zawodniczek, gra w play-off była dużym sukcesem. Jak ty oceniasz minione rozgrywki?

Tak, zgadzam się, że miniony sezon można zaliczyć poniekąd do udanych, choć zawsze pozostaje niedosyt. Jak na tak młody zespół, który dopiero nabierał doświadczenia na parkietach pierwszoligowych, gra w play-off to na pewno było duże wyróżnienie, zwłaszcza kiedy mało kto na nas stawiał. Myślę, że były momenty w lidze, w których zaskakiwałyśmy pozytywnie, jak na przykład spotkanie w Policach czy mecz rewanżowy rundy zasadniczej z mistrzem ligi ŁKS-em, a także były takie, o których jak najszybciej chciałoby się zapomnieć. To właśnie jest urok żeńskiej siatkówki i młodej drużyny. Jednak uważam, że jak na debiut niektórych zawodniczek naszej drużyny w  I lidze – 8. miejsce nie jest takie złe.

Przez całe rozgrywki byłaś podstawową zawodniczką swojego zespołu i nie opuściłaś żadnego spotkania. Zebrałaś niezwykle cenne doświadczenie. Czujesz się lepszą zawodniczką?

–  Zdecydowanie ten sezon przyniósł wiele cennych doświadczeń. Nabrałam większej pewności na siatce czy w niektórych elementach gry, które z czasem stały się moim atutem. Dzięki graniu naprzeciw zawodniczkom z wieloletnim doświadczeniem miałam szansę podpatrzeć i „zgapić” co nieco, a później to małe co nieco pomagało drużynie w walce podczas trwającego sezonu. Wiadomo – mierząc się z drużynami czołówki I ligi, wychodziło na wierzch, co należy poprawić, dlatego też chciałabym w następnym sezonie trafić do klubu, gdzie jeszcze sporo się nauczę.

Gdyby nie problemy finansowe związane z walką o pietruszkę w I lidze, Silesia Volley zapewne dalej grałaby w I lidze kobiet. Działaczom, zawodniczkom i społeczności siatkarskiej w Mysłowicach wiadomość o odsprzedaniu miejsca krakowskiej Wiśle sprawiła chyba bardzo dużo przykrości…

Odkąd pamiętam, w Mysłowicach zawsze była siatkówka na wysokim poziomie, niestety – walka o pietruszkę zabija ducha sportowego i przynosi znaczące szkody. Na pewno jest przykro z tego powodu, zwłaszcza że Mysłowice dysponują atrakcyjnym obiektem sportowym i bogatą tradycją.

Po wycofaniu się Silesii Volley z I ligi zawodniczki dostały wolną rękę w poszukiwaniu nowych pracodawców. Jak wygląda twoja sytuacja – masz już nowego pracodawcę?

W tym roku sytuacja na rynku siatkarskim naprawdę nie jest łatwa. Kilka zespołów zrezygnowało z występów ze względów finansowych, a co za tym idzie wiele zawodniczek pozostało bez klubów i szuka nowego pracodawcy. W moim przypadku jest tak samo – szukam jeszcze nowego klubu. Na tę chwilę mam dwie poważne oferty z Polski, ale rozmowy dopiero się toczą i wciąż jestem wolną zawodniczką. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość. Mam nadzieję, że podpiszę umowę z dobrym klubem i będę miała szansę dalej się rozwijać.

Poziom I ligi wyraźnie poszedł w górę. Czołowe ekipy prezentowały bardzo ciekawą siatkówkę, a dodatkowo w I lidze pojawiło się kilka byłych kadrowiczek, a kolejne zostały powołane przez Jacka Nawrockiego do kadry na ten sezon. Jak widać na zapleczu ekstraklasy warto się rozglądać za nabytkami do Orlen Ligi.

Powołania trenera Jacka Nawrockiego niektórych na pewno bardzo dziwią, ale ja uważam, że to bardzo dobry krok. Każda dziewczyna grająca w siatkówkę marzy o grze w kadrze narodowej. Kiedyś tę szansę otrzymywały jedynie zawodniczki z Orlen Ligi, a na te grające poziom niżej po prostu nie zwracano uwagi. Ja się cieszę, że dziewczyny, które zostawiają serce na boisku, walcząc w I lidze, otrzymały okazję do gry w kadrze Polski. Jest to na pewno dla nich ogromne przeżycie i nowe doświadczenie. Teraz otwiera się furtka dla innych, co na pewno jest dodatkowym bodźcem napędowym. 

Twardą i nieustępliwą walkę o awans do ekstraklasy widać po działaniach podejmowanych przez mistrza ligi – ŁKS. Kibice, zarząd i same siatkarki podejmują wiele inicjatyw mających na celu skruszenie betonu w ligowych władzach. Czy myślisz, że uda im się coś wskórać?

Ciężko odpowiedzieć na to pytanie. Osobiście uważam, że ŁKS zasłużył na awans. Trzymam kciuki, żeby marzenie tego klubu i kibiców w końcu się spełniło.

Wśród nowych pierwszoligowców pojawiły się zespoły z Krakowa, Wieliczki i Opola. Czy myślisz, że w nadchodzącym sezonie któryś z beniaminków pójdzie śladami Wisły Warszawa i będzie rozdawał karty w ligowej rywalizacji?

 Zarówno siatkarki z Politechniki Opolskiej, jak i WTS-u Solna widziałam w akcji na finałach o I ligę i muszę przyznać, że oba te zespoły grają na wysokim poziomie. Zarówno siatkarki z Wieliczki, jak i z Opola to doświadczone dziewczyny, które rozegrały niejeden mecz na parkiecie I i II ligi. Uważam, że na pewno zawojują ligę w tym sezonie. Natomiast jeżeli chodzi o zespół z Krakowa – spędziłam 3 lata w klubie TS Wisła Kraków, tak więc zawsze będę mieć sentyment do tego miejsca. Wiem jednak, że klub z Krakowa jest w trakcie budowania drużyny i sztabu od podstaw – więc kto wie, wszystko jest możliwe w tym sezonie.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-05-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved