Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > G. Ponikowska: Nasze dobre wyniki to nie przypadek

G. Ponikowska: Nasze dobre wyniki to nie przypadek

fot. Silesia Volley

– W meczu z łodziankami nie czułyśmy presji, bo to one musiały wygrać, a my mogłyśmy. W większości spotkań jesteśmy stawiane na straconej pozycji, więc punkt zdobyty z ŁKS-em cieszy i motywuje nas tym bardziej. Kilka osób chyba mocno zdziwiłyśmy tym wynikiem – przyznała środkowa Silesii Volley Mysłowice, Gabriela Ponikowska. Mysłowiczanki we własnej hali uległy liderowi z Łodzi dopiero po tie-breaku.

Ostatni mecz z liderem I ligi kobiet, ŁKS-em Łódź, zakończył się waszą porażką 2:3. Przed spotkaniem taki rezultat brałybyście pewnie w ciemno, jednak po ostatnim gwizdku mogłyście pluć sobie w brodę, bo rywalki były do „ugryzienia”. Szkoda wam straconej szansy na zwycięstwo?



Gabriela Ponikowska: – Faktycznie, szansa na zwycięstwo i dodatkowe punkty była. Po części udało nam się wykorzystać braki kadrowe ŁKS-u, który przyjechał do nas bez libero Izabelli Szyjki i przyjmującej Katarzyny Brydy. To było dla nas małe ułatwienie, jednak różnica pomiędzy łodziankami a nami i tak była spora. Uważam, że jeśli miałybyśmy jeszcze raz okazję podejść do tego meczu, to nie popełniłybyśmy części błędów, które niestety w naszej grze się pojawiły. Szczególnie szkoda tie-breaka, gdzie mimo naszej ogromnej determinacji małe błędy i stres pozbawiły nas wygranej. Ten set mógł zakończyć się inaczej.

Patrząc jedynie na wyniki poszczególnych setów, można dojść do wniosku, że było to mało emocjonujące widowisko. Każdy z setów kończył się wyraźną wygraną jednej ze stron. Kibice chyba nie musieli brać dodatkowych tabletek na nadciśnienie…

W pierwszym secie łodzianki pokazały swoją siłę, doświadczenie, ogranie i potwierdziły, że są aktualnymi liderkami I ligi. Po lekkim pogromie w pierwszym secie nasze rywalki chyba się trochę zdziwiły, gdy my podniosłyśmy się z parkietu i zaczęłyśmy na nie napierać. Wydaje mi się, że te sety nie były bardzo jednostronne, a różnicę zrobiły błędy, które przytrafiały się częściej raz jednej, raz drugiej stronie. Rzeczywiście przebieg meczu ułożył się w sinusoidę, a gra falowała po obu stronach siatki.

Czy czasem powodem porażki w tie-breaku nie był strach, że wygrywając z ŁKS-em, sprawicie sensację?

Nie wydaje mi się, żebyśmy były z tego tytułu wystraszone. Za bardzo się spięłyśmy, bardzo chciałyśmy wygrać, ale finalnie nie podołałyśmy temu wyzwaniu. Nie wiem, jak widzieli to kibice czy trener, jednak według mnie to był bardzo dobry i ciekawy mecz. Nawet tie-break, w którym różnicę zrobiła zagrywka łódzkiej środkowej, był stosunkowo wyrównany. Trzeba też powiedzieć, że w tym meczu więcej czasu na parkiecie otrzymała Karolina Olczyk i Ewelina Karsztun. Obie w pewnym sensie zadebiutowały w takim wymiarze czasu gry, ale poradziły sobie bardzo dobrze. Dla nich piąty set z takim rywalem był jeszcze większym obciążeniem niż dla dziewczyn, które grają częściej. Indywidualnie nikt nie zawalił tego seta, a chyba o wygranej zadecydowała psychika każdej z nas. Niemniej jednak urwanie punktu pretendentowi do awansu do Orlen Ligi przez „dziewczynki do bicia” z Mysłowic to naprawdę ciekawy wynik. Dzięki temu punktowi wciąż mamy szansę na awans do play-off, a dodatkowo jesteśmy bogatsze o nowe doświadczenia. To powinno zaprocentować w przyszłości.

W przedostatniej kolejce fazy zasadniczej rozegracie swój ostatni pojedynek, w którym rywalkami będą siatkarki z Murowanej Gośliny. Wygrana za trzy punkty i strata punktów SMS-u Szczyrk da wam miejsce w ósemce. W waszych głowach taki scenariusz już się wizualizuje?

Na pewno nie czeka nas łatwy mecz, pomimo tego, że KS Murowana Goślina zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. W składzie KS-u jest przecież kilka doświadczonych zawodniczek, które trochę już w siatkówkę pograły. Kobieca siatkówka jest bardzo przewrotna – jednego tygodnia można wygrać z liderem, by za tydzień doznać porażki z ostatnią ekipą. To dla nas bardzo ważny mecz, trener pracuje jeszcze ciężej, by dobrze przygotować nas do tego spotkania. W tej sytuacji kluczowa znów może okazać się psychika. Silesia Volley od dwóch sezonów nie grała w play-off, więc skoro nadarza się okazja, by znów być w czołówce I ligi, to czemu jej nie wykorzystać? Jesteśmy pozytywnie i bojowo nastawione, chciałybyśmy zgarnąć trzy punkty. Na poniedziałkowym treningu trener dodatkowo nas zmotywował, stawiając jako nagrodę za wygraną przedłużony okres wolnego przed świętami. Motywacja jest więc podwojona.

Punkt zdobyty z ŁKS-em to nie jedyny korzystny wynik, który zanotowałyście w ostatnich tygodniach. Porażki z Wisłą czy Karpatami pokazały, że mimo wszystko potraficie postawić się mocniejszym, a w derbach z AZS-em Gliwice zgarnęłyście trzy punkty. Czy to zwyżka formy w kluczowej części sezonu?

Bardzo często jesteśmy z góry stawiane na straconej pozycji. Często spotykamy się z żartami i docinkami w naszym kierunku, a po wygranych komentuje się to jako „przypadek”. Według mnie nie jest to przypadek, bo dobrą siatkówkę pokazałyśmy już wielokrotnie. Wygrana w Gliwicach czy ambitna walka w Krośnie powinny potwierdzać, że nie jesteśmy dziewczynami do bicia. Czasem musi w nas zaiskrzyć, żebyśmy pokazały sto procent naszych umiejętności. Dlaczego odpaliłyśmy dopiero na koniec sezonu? Ciężko mi powiedzieć. Dobrze się czujemy we własnym towarzystwie, lubimy się, słuchamy i szanujemy zdanie trenera. Może swoje zrobił też powiew świeżości w postaci występów wspomnianej już chociażby Karoliny Olczyk czy Ewy Borowieckiej? Na pewno nie brakuje nam ambicji i chęci, bo w żadnym meczu nie dajemy za wygraną.

Sezon zasadniczy zbliża się ku końcowi, pora więc na małe podsumowanie. Jako środkowa mierzyłaś się w pojedynkach jeden na jeden z wieloma zawodniczkami. Przeciwko której środkowej grało ci się najtrudniej?

Wyróżniłabym na pewno dwie środkowe: Ewę Kwiatkowską, która sezon rozpoczęła w Zawiszy Sulechów, a aktualnie reprezentuje barwy PSPS-u Chemika Police oraz Monikę Naczk z warszawskiej Wisły. Obie są bardzo doświadczone. Patrząc na ich grę z boku lub będąc już na boisku, podziwiam je i wiem, że mogę się jeszcze dużo od nich nauczyć.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-03-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved