Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > František Ogurčák: Ta jedna decyzja była dla nas bardzo krzywdząca

František Ogurčák: Ta jedna decyzja była dla nas bardzo krzywdząca

fot. Joanna Skólimowska

– Bardzo szkoda tego pierwszego meczu z Serbami. Tam tak naprawdę byliśmy o krok od wygranej i ten mecz powinniśmy wygrać. Trudno mi w tej chwili na gorąco o tym rozmawiać czy cokolwiek komentować. Być może łatwiej by było, gdybyśmy wygrali i wbrew temu wyszli z opresji – o nerwowych sytuacjach i zakończonych już dla Słowaków ME w rozmowie ze Strefą Siatkówki mówił František Ogurčák.

Nie macie szczęścia do reprezentacji Finlandii, już bilans przed tym meczem (13 zwycięstw Finów do 9 reprezentacji Słowacji) przemawiał na korzyść rywali. Po raz kolejny Finowie zepsuli wam plany, podobnie było w styczniowych kwalifikacjach w Popradzie. To zespół, który wyjątkowo wam nie leży?

František Ogurčák: – Trudno powiedzieć, czy tak do końca nie leży, kluczowy mógł być ten pierwszy set meczu, który mogliśmy wygrać. I teraz to my byśmy się cieszyli, a nie oni. Podsumowując jednak, mamy też powody do zadowolenia, to jaki zespół zaprezentowaliśmy, jak walczyliśmy i jak niewiele mimo wszystko zabrakło, jest tym, z czego możemy być zadowoleni. Oczywiście żal też jest, powiedziałbym, że bardzo szkoda tego pierwszego meczu z Serbami. Tam tak naprawdę byliśmy o krok od wygranej i ten mecz powinniśmy wygrać.



Wracając do waszego pierwszego meczu tego turnieju, tak naprawdę jedna kontrowersyjna decyzja tym razem okazała się kluczowa nie tylko dla rozstrzygnięcia pojedynczego meczu…

– No tak, ta jedna decyzja, bo to była tylko pojedyncza akcja, była dla nas bardzo krzywdząca. Osobiście chyba nie mam szczęścia do tej wideoweryfikacji. Pamiętam podobną sytuację z meczu ligowego, kiedy grałem w AZS-ie Olsztyn. Trudno mi w tej chwili na gorąco o tym rozmawiać czy cokolwiek komentować. Być może łatwiej by było, gdybyśmy wygrali i wbrew temu wyszli z opresji. Pomijając to wszystko, udowodniliśmy, że potrafimy walczyć. Turniej dla nas się zakończył, ale nie możemy spuszczać głów. Pamiętając o tym, co było dobre, będziemy patrzeć przed siebie.

Wracając jednak do meczu z Finami, potwierdził się spadek koncentracji u was w końcówkach setów. Czego zabrakło tym razem? Przy kilkupunktowej przewadze wydawało się, że kontrolujecie sytuację.

– Tak to jest w siatkówce, czasem wydaje się, że wszystko idzie zgodnie z planem, że jest się dosłownie o milimetr od zwycięstwa, a jedna, dwie akcje mogą zmienić wszystko. Nam coś w tych końcówkach wyraźnie się nie udaje, trudno powiedzieć, czym to może być spowodowane. Pamiętajmy też, że mamy nieco przebudowany zespół i tego czasu na zgranie było nieco mniej. Chociażby zaczynając od pozycji rozgrywającego – pojawił się Daniel Končal, który był pierwszy raz z nami na takim turnieju. Dla Petera Michaloviča to był też pierwszy turniej tej rangi, kiedy był pierwszym atakującym. Być może to wszystko razem miało wpływ na naszą grę, jednak trudno szukać jakichś usprawiedliwień, nie chcemy tego robić.

Mieliście też pecha, kontuzja Šimona Krajčoviča nie była bez znaczenia. Myślisz, że większe pole do manewru przy zmianach mogło odwrócić losy spotkania z Finami?

– Nie wiem, trudno ocenić, w jak dużym stopniu mogło to mieć wpływ. Z drugiej strony to jeszcze bardzo młody zawodnik, brakuje mu jeszcze tego doświadczenia, chociaż oczywiście mógł nam jakoś pomóc. Pozostaje nam liczyć, że nie jest to poważna kontuzja. Życzę mu szybkiego powrotu do zdrowia i gry.

Mimo braku awansu do kolejnej rundy trudno nie zauważyć zmian w obrazie waszej gry. Wiadomo, że tym wyznacznikiem są wyniki. Ten nieco jednak inny styl gry i reagowanie na pewne sytuacje to efekt krótkiej pracy z nowym szkoleniowcem?

– Oczywiście różnicę widać. Ja jednak jestem w trudnej sytuacji, ciężko mi cokolwiek mówić, tym bardziej oceniając decyzję szkoleniowca. Michal Masny, którego trener nie powołał do ostatecznego składu, zawsze był moim najlepszym kolegą w zespole, więc bardzo mi go tutaj brakowało. Oczywiście Alberto Giuliani jest naprawdę dobrym trenerem, jednak moim zdaniem zabrakło tutaj Michala. Chociaż oczywiście Daniel Končal rozegrał dobre zawody.

Co dalej z reprezentacją Słowacji? Szkoleniowiec wspominał o odmłodzeniu zespołu, ciebie to chyba jeszcze nie do końca dotyczy…

– Zobaczymy, jak to będzie wyglądało. Teraz musimy ochłonąć, tak na świeżo trudno cokolwiek mówić i o czymkolwiek decydować. Myślę, że musi upłynąć trochę czasu, żebyśmy wszyscy sobie to poukładali.

Po zakończeniu sezonu reprezentacyjnego startują rozgrywki ligowe. Przed tobą sezon gry w Olympiakosie Pireus, kiedy dołączysz do nowego zespołu? Czasu na odpoczynek nie będziesz miał za wiele.

– Prawdę mówiąc, jeszcze nie wiem, muszę porozmawiać z trenerem i zobaczymy, ile dni wolnego dostanę, jednak myślę, że maksymalnie mogę liczyć na dwa dni. Rozgrywki powoli się zaczynają, zmagania ligowe startują za dwa tygodnie, teraz grali mecze pucharowe. Myślę, że ta zmiana wyjdzie mi na dobre i może w końcu zacznę coś wygrywać. (śmiech)

 

*W Busto Arsizio rozmawiała Edyta Bańka (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-10-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved