Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Francuzi zgubili pewność siebie. Co się dzieje z Team Yavbou?

Francuzi zgubili pewność siebie. Co się dzieje z Team Yavbou?

fot. Aleksandra Twardowska

Na pewno nie tak Les Bleus wyobrażali sobie początek mistrzostw Europy. Reprezentacja, która od kilku lat przyzwyczaiła do bardzo efektownych zwycięstw, przegrała z Belgią i z wielkimi trudami poradziła sobie z przeciętną Holandią. – Od dwóch meczów nie gramy swojej siatkówki, nie wiemy dlaczego – mówi zaniepokojony Nicolas Le Goff, środkowy drużyny. – Patrząc z boku, miałem wrażenie, że chłopaki nie czują radości z gry – wtórował mu Earvin Ngapeth.

Broniący tytułu mistrzów Europy Francuzi, delikatnie ujmując, nie zachwycają swoją postawą w Polsce. Po tegorocznym zwycięstwie w Lidze Światowej Les Bleus udowodnili, że są w ścisłym gronie faworytów, by drugi raz z rzędu stać się najlepszą drużyną Starego Kontynentu. Po dobrej siatkówce, jaką Francuzi zaprezentowali w Memoriale Huberta Wagnera, nawet mimo porażki z Kanadą, nic nie wskazywało na tak słaby początek czempionatu w naszym kraju.



Siatkarze Team Yavbou, dość niespodziewanie, przegrali swoje pierwsze spotkanie 2:3 z reprezentacją Belgii. Wtedy świetne zawody rozegrali Bram van den Dries (24 punkty) i Sam Deroo (20), z którymi kompletnie nie mogli poradzić sobie Trójkolorowi. Ponadto Belgowie bardzo dobrze blokowali rywali, zdobywając aż 18 oczek tym elementem, przy tylko 7 przeciwników. Mogło się wydawać, że to złe dobrego początki, jednak dwa dni później Trójkolorowi zmierzyli się z przeciętną Holandią, która w poprzedniej kolejce przegrała z Turcją 1:3. To spotkanie było prawdziwą katorgą dla Les Bleus. Holendrzy prowadzili już nawet 2:1 w setach, jednak wtedy na czwartą partię trener Tillie zdecydował się wprowadzić na parkiet Earvina Ngapetha i Thibaulta Rossarda. Ze swoim liderem na boisku Francuzi wygrali 30:28 i doprowadzili do piątej partii, która również padła łupem Team Yavbou, po dobrej serii zagrywek Thibaulta Rossarda. – W tie-breaku udało mi się dobrze pograć zagrywką [dwa asy z rzędu] i sprawić Holendrom trochę trudności – szukał pozytywów gracz Resovii.

Earvin Ngapeth, który rozpoczął mecz na ławce rezerwowych, miał czas przyjrzeć się swoim kolegom. – Patrząc z boku, miałem wrażenie, że chłopaki nie czują radości z gry. Kiedy wszedłem na boisku, próbowałem trochę pożartować, żeby wszystkich rozśmieszyć. Jesteśmy skrępowani. Trzeba po prostu grać w siatkówkę jak do tej pory, nieważne czy to mistrzostwa Europy, czy nie – skomentował gracz Modeny.

ME, gr. D: Francja wygrała mecz o życie

Do tej pory Francuzi zachwycali niekonwencjonalnymi zagraniami, luzem i boiskowym cwaniactwem. Tak grali jeszcze na Memoriale Huberta Wagnera w Krakowie. Ich gra podczas mistrzostw Europy wygląda na ociężałą, bez błysku i swobody, co przyznają sami zawodnicy. – Od dwóch meczów nie gramy swojej siatkówki, nie wiemy dlaczego. Teraz najważniejsze jest zwycięstwo z Holandią. Pozostajemy przy życiu i w poniedziałek będziemy walczyć o awans do kolejnej rundy z Turcją. Musimy się wyluzować. W Memoriale Wagnera, nawet jeśli to był turniej towarzyski, graliśmy bardzo dobrze. Musimy znaleźć na to odpowiedź. Gramy sfrustrowani, skrępowani… Nawet prowadząc 1:0 w setach i z pięcioma punktami przewagi, w drugiej partii w nasze szeregi potrafi wkraść się nerwowość, to zupełnie jak nie my – przyznał po meczu z Oranje Nicolas Le Goff.

 

Swojemu starszemu koledze wtórował Thibault Rossard. – To nie jest nasza najlepsza siatkówka. Musimy bić się w ten sposób i doszlifować malutkie detale w naszej grze, które decydują o jakości – zauważył Francuz, dodając: – To zwycięstwo doda nam mimo wszystko trochę pewności, ponieważ byliśmy zbyt mało pobudzeni. Mecz z Holandią powinniśmy byli przypieczętować w drugim secie.

Odpowiedzi na słabą postawę Francuzów nie zna również jej lider. – Nie za bardzo wiem, co się dzieje, nie potrafię tego wytłumaczyć. Nie gramy dobrze, ale dzisiaj musieliśmy wygrać i tylko to się liczyło. Nasza dobra siatkówka wróci, przecież nie mogła odejść ot tak sobie. To trochę dziwne i nie wiem, czy wynika to z faktu, że jesteśmy trochę skrępowani, czy narzuciliśmy na siebie presję. To nie jest w naszym zwyczaju. Jak powiedział Laurent [Tillie – przyp. red.] ciągle jesteśmy przy życiu, a dobra siatkówka przyjdzie z czasem – skomentował Earvin Ngapeth.

Wpływ na postawę Francuzów mogą mieć kontuzje dwóch podstawowych przyjmujących. Kevin Tillie dopiero wraca do reprezentacji po ciężkiej kontuzji barku. W Memoriale Huberta Wagnera występował jako drugi libero i taką samą rolę pełni również podczas mistrzostw Europy. Na razie nic nie wskazuje na to, żeby miał się pojawić na boisku na pozycji numer 4. Earvin Ngapeth z kolei uskarża się na ból pleców. Laurent Tillie powoli wprowadza go do gry, chociaż sam zainteresowany twierdzi, że nie jest tak źle. – Plecy? Idzie do przodu, radzę sobie – komentuje pochodzący z Kamerunu Francuz. Kontrowersyjny gracz jest teraz potrzeby swojej reprezentacji bardziej niż kiedykolwiek. Jak pokazały czwarty i piąty set meczu z Holandią, jego obecność na boisku jest niezbędna, żeby dodać odwagi jego skrępowanym kolegom. Kolejny mecz Les Bleus rozegrają już dzisiaj z Turcją, o godzinie 20.30 w Katowicach.

 

źródło: inf. własna, lequipe.fr.

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-08-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved