Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Final Six LŚ: Amerykanie pożegnali się z turniejem

Final Six LŚ: Amerykanie pożegnali się z turniejem

fot. Katarzyna Antczak

Mając zapewniony udział w półfinale, trener Bernardo Rezende dał szansę na pokazanie się na boisku zawodnikom rezerwowym. Brazylijscy zmiennicy prowadzili wyrównaną grę z Amerykanami, jednak po dwóch setach wydawało się, że reprezentanci USA zdołają wygrać mecz za trzy punkty i awansować do półfinałów. Podopieczni Johna Sperawa nie wykorzystali swoich szans i ostatecznie pomimo wyraźnego prowadzenia w piątej odsłonie przegrali cały mecz 2:3.

Nieudanym atakiem rozpoczął spotkanie brazylijski środkowy Isac. Żadna z drużyn nie była w stanie na początku pierwszej partii zbudować przewagi nad rywalem. Mieli na to szansę Amerykanie, ale pomyłkę w kontrataku zaliczył Matthew Anderson, posyłając piłkę w aut (5:5). U siatkarzy ze Stanów Zjednoczonych widać było chęć zwycięstwa. Chwilę później zacięta gra dała im dwa oczka przewagi nad Brazylią, po skutecznym bloku na Douglasie. Bernardo Rezende przy stanie 11:7 poprosił o przerwę, po asie serwisowym Maxwella Holta. Taką samą decyzję podjął za kilka minut John Speraw, po punktowej zagrywce Mauricio Borgesa i błędzie w ataku Davida Lee. Przewaga jego zawodników stopniała wtedy do zaledwie jednego punktu (12:11). Przyjmujący z Kraju Kawy zaprezentował zresztą dużą regularność w tym elemencie, głównie to dzięki niemu kanarkowi wyprzedzili swoich rywali (14:12). Drużyna Stanów Zjednoczonych odrobiła jednak straty i na drugiej regulaminowej przerwie miała już punkt przewagi nad przeciwnikiem. Tak jak serię zdobytych punktów mieli Brazylijczycy, tym samym odgryźli się za chwilę Amerykanie. Po skończonym przez Taylora Sandera ataku wyszli na prowadzenie 18:15. Ich trzypunktowa przewaga utrzymała się aż do stanu  23:20. Chwilę później po zablokowaniu rozgrywającego nie najlepsze zawody Andersona Brazylijczycy mieli już tylko jedno oczko straty (23:22). W kolejnej akcji asa serwisowego posłał Mauricio Borges, ale po ataku Davida Lee to Amerykanie mieli szansę na zakończenie seta. Za pierwszym razem się nie udało, ale druga próba powiodła się, dzięki ich punktowemu blokowi.



Podobnie jak pierwsza, tak i druga partia rozpoczęła się od wyrównanej gry punkt za punkt. Znów to siatkarze USA jako pierwsi złapali dystans do rywala, po udanej zagrywce Micah Christensona (6:4). Amerykanie na pierwszej przerwie technicznej zwiększyli jeszcze swoją przewagę do trzech oczek i utrzymywali ją w dalszej części seta, po ataku ze środka Holta prowadzili 10:7. Brazylijczycy, chociaż grali w zasadzie o pietruszkę, nie mieli zamiaru odpuszczać, za chwilę po asie serwisowym Isaca już remisowali (10:10). Gra była trochę szarpana, Brazylia prowadziła już 14:12, by kilka chwil później, po efektownym bloku Davida Lee pozwolić rywalom na wyrównanie (15:15). W kolejnej części drugiej odsłony trwała walka punkt za punkt, aż do zepsutego ataku Douglasa, po którym Jankesi odskoczyli na dwa oczka (19:17). Końcówka drugiej partii należała zdecydowanie do Amerykanów. Na boisku pojawił się weteran, William Priddy i po skończonej przez niego przechodzącej piłce przewaga siatkarzy Johna Sperawa urosła do czterech punktów (22:18). Podopieczni Bernardo Rezende walczyli, ale odwrócić losów drugiej partii im się nie udało. Seta zakończył kapitan reprezentacji USA, David Lee, skutecznym atakiem ze środka.

Nie inaczej od dwóch poprzednich rozpoczęła się trzecia partia. Dopiero przy  stanie 5:5, po zepsutej zagrywce Maxwella Holta i przejściu linii trzeciego metra przez Williama Priddy’ego, na dwupunktowe prowadzenie wyszli Brazylijczycy. Taka sama różnica dzieliła oba zespoły na pierwszej przerwie technicznej. Amerykanie byli już o jednego seta od awansu, ale opór Brazylijczyków wcale nie malał. Podopieczni Johna Sperawa zdawali sobie sprawę z wagi tego spotkania. Niestabilną formę w ataku prezentował co prawda Matthew Anderson, ale dzięki dobrej zagrywce Micah Christensona przed drugą przerwą techniczną siatkarze ze Stanów Zjednoczonych zdołali wyrównać (15:15). Jankesi za chwilę znów musieli gonić wynik i kolejny raz im się to udało. Skuteczny blok w wykonaniu Andersona doprowadził do stanu 18:18. Ten sam zawodnik chwilę później posłał piłkę w ataku poza boisko, znów pozwalając rywalowi na złapanie dystansu (20:18). Po efektownym ataku Evandro z prawego skrzydła Brazylia prowadziła już 23:20 i gdy wydawało się, że trzecia partia jest już rozstrzygnięta, jeszcze raz zawalczyli siatkarze Johna Sperawa. Sprzyjała im zresztą w końcówce wideoweryfikacja, najpierw sprawdzili atak Taylora Sandera, by w kolejnej akcji okazało się, również po challenge’u, że piłka po zagrywce Maxwella Holta miała minimalny kontakt z linią. Amerykanie mieli tym samym szansę na rozstrzygnięcie meczu w trzech setach. To jednak Brazylijczycy zakończyli partię na swoją korzyść po zablokowaniu ataku Matthew Andersona, nie pozostawiając tym samym rywalowi miejsca nawet na najmniejszy błąd.

W czwartym secie John Speraw zdecydował się na zmiany w wyjściowej szóstce. Na parkiecie pojawili się Murphy Troy i Thomas Jaeschke. Obie drużyny prezentowały najwyższy poziom, ale to Brazylijczycy kontrolowali początek tej partii. Autowy atak drugiego atakującego reprezentacji Stanów Zjednoczonych wyprowadził siatkarzy Bernardo Rezende na prowadzenie 4:3. Skuteczne zbicie piłki przez Evandro zwiększyło przewagę kanarkowych do dwóch oczek i taka różnica utrzymała się do przerwy technicznej. Amerykanie byli w coraz większych opałach, przegrywali już 12:8 po asie serwisowym Mauricio Borgesa. Brazylijczycy czuli się coraz pewniej, przy stanie 16:14 William zdecydował się na rozegranie krótkiej do tyłu sposobem dolnym. Dalsza część seta to gra punkt za punkt, fantastyczny atak Troya doprowadził do wyniku 20:18. Siatkarze z Ameryki Południowej byli nie do zatrzymania, skończona krótka Edera dała im rezultat 23:20. O przerwę poprosił John Speraw, ale nie przyniosło to żadnego efektu. Zbicie piłki przez Wallace’a dało jego drużynie piłkę setową. Seta zakończył Douglas, doprowadzając do tie-breaka i tym samym eliminując z dalszej gry ekipę Stanów Zjednoczonych.

Piąty set, chociaż nie miał już w zasadzie żadnej wagi, jeśli chodzi o dalsze losy turnieju, był równie zacięty jak cały mecz. Amerykanie po posłaniu piłki w aut przez Isaca zdobyli już na początku trzypunktową przewagę (4:1). Podopieczni Johna Sperawa chcieli pożegnać się z Ligą Światową zwycięstwem, kiwnięcie Taylora Sandera pozwoliło im objąć prowadzenie 7:4. Reprezentanci Brazylii nie odpuszczali i po zatrzymaniu Murphy’ego Troya zbliżyli się do rywala na jeden punkt (8:7). Kilka piłek później znany z występów w PlusLidze atakujący odgryzł się pojedynczym blokiem, wyprowadzając swoją drużynę na prowadzenie 11:8. Nie był to jednak koniec emocji, bowiem Brazylijczycy po zepsutym ataku Maxwella Holta doprowadzili do remisu (12:12), a skuteczny blok Edera dał im jeden punkt przewagi. Podopieczni Bernardo Rezende już tego meczu nie oddali. Najpierw błąd popełnił Thomas Jaeschke a kolejny blok na Troyu zakończył całe spotkanie.

Brazylia – USA 3:2
(24:26, 21:25, 28:26, 25:21, 15:12)

Składy zespołów:
Brazylia: Evandro (25), Mauricio (13), Eder (12), Isac (10), Douglas (6), William (2), Tiago (libero) oraz Wallace (2), Fonteles (9) i Bruno
USA: Anderson (21), Sander (11), Holt (10), Lee (8), Christenson (8), Russell (7), Shoji (libero) oraz Troy (7), Jaeschke (7), Priddy (4) i Smith (1)

Jaka twoim zdaniem jest przyczyna kiepskiej frekwencji na LŚ?

zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Zobacz również:
Wyniki Final Six Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-07-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved