Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > FF LM: Faworyci ze złotem, czwarty triumf Zenitu

FF LM: Faworyci ze złotem, czwarty triumf Zenitu

fot. CEV

W starciu drużyn prowadzonych przez dwóch doświadczonych i utytułowanych szkoleniowców – Władimira Aleknę i Radostina Stojczewa lepszy okazał się rosyjski zespół. Chociaż faworyci turnieju przegrywali już 0:2, po emocjonującej walce odwrócili losy meczu. Drugi rok z rzędu rosyjski zespół sięgnął po złoto Ligi Mistrzów. Dla Zenitu Kazań jest to czwarta wygrana w tych rozgrywkach. 

Trentino Diatec rozpoczęło finałową batalię od prowadzenia 4:1. W przełamaniu dobrej passy rywali zawodnikom z Kazania na lewym skrzydle pomógł Wilfredo Leon, jednak słabsza postawa Maksima Michajłowa zza linii dziewiątego metra spowodowała, że straty ponownie musiał odrabiać Kubańczyk. Stało się to łatwiejsze dzięki przytomności na siatce Matthew Andersona, jednak to, co wyczyniał Sebastian Sole na środku, odbierało Rosjanom wiele argumentów (6:10). Temperatura pojedynku rosła z każdą minutą, bowiem cała Tauron Arena wspierała zespół z Italii, co przygaszało blask kazańskiego gwiazdozbioru (13:9). Zawodnicy Zenitu postawili w tej sytuacji na wzmocnienie siły rażenia w polu zagrywki, a to, bezpośrednio za sprawą Igora Kobzara, przyniosło pozytywne owoce i od siatkarzy Radostina Stojczewa dzieliły ich jedynie dwa oczka (13:15). Kiedy podopieczni trenera Alekny wrócili na swój „normalny” poziom siły ofensywy, wydawało się, że Włosi ugną się pod ich naporem, jednak argentyński środkowy raz jeszcze poderwał ich do walki (19:19). Kiedy wydawało się, że tym razem sprawę serwisami rozstrzygnie Oleg Antonov, to swoje w obronie zaczął robić Werbow, brawurowo broniąc kolejne zbicia rywali (21:21). W napiętą końcówkę oba teamy wkroczyły z równym zaangażowaniem. Na boisko powrócił Gucaluk, pałeczkę na środku przejął Aszczew, lecz z drugiej strony odpowiadał mu Mitar Djurić (24:23). To właśnie dzięki Grekowi Trentino uzyskało piłkę setową, a partię asem serwisowym zakończył Tine Urnaut (25:23).



Początek kolejnej odsłony starcia to wyrównana walka z wiodącymi rolami Andersona i Simona van de Voorde (5:5). Moment remisu był jednak przełomowy, bowiem Butko postawił na wiodącą rolę w ofensywie Leona i Kubańczyk grający z polskim paszportem raz po raz popisywał się siatkarskimi gwoździami. Późniejszy rozwój wypadków pokazał jednak, że w całościowym rozrachunku liczy się zespołowość, która w tym meczu leżała po stronie włoskiej drużyny – to właśnie dzięki niej jej ogniwa były w stanie przeciwstawić się ciągle stabilnie grającym podopiecznym trenera Alekny (15:12). Niezwykła była w tym wszystkim rola 20-letniego Simone Giannellego, który nie tylko bardzo świadomie czytał grę rywala, ale przede wszystkim swoją kombinacyjną zagrywką krzyżował plany oponentów (16:14). To dodatkowo napędziło bardzo pewnie grających Włochów, a po stronie rosyjskiej wpływało na popełnianie coraz większej liczby błędów. Choć zespół ze wschodu Europy doprowadził do wyniku 17:18, to w kolejnych akcjach wykazali się Sole i ponownie Djurić, którzy umocnili swój zespół na fotelu lidera (21:18). W końcówce z naporem rywala starał poradzić sobie Aszczew, jednak ani on, ani tradycyjne postawienie w kryzysowej sytuacji na Leona nie zdołały powstrzymać włoskich zawodników. Pod wodzą Greka Trentino Diatec zwyciężyło drugiego seta i było o krok o finalnej wygranej (25:22).

Zirytowani i czujący nóż na gardłach siatkarze z Kazania w pierwszych piłkach trzeciej partii postawili wszystko na jedną kartę. Prym w ofensywie wiódł Michajłow, a pozostali mocną zagrywką starali się poskromić rywala (8:5). Kiedy przewaga Zenitu wzrosła do czterech oczek, Radostin Stojczew poprosił o czas, jednak tuż po nim asem popisał się Leon i widać było, że jego team coraz swobodniej czuje się na boisku (13:8). Swoje zrobiły także błędy własne Trentino, przez które zaczął się siatkarski „show” zespołu trenera Alekny (15:10). Choć z trudnej sytuacji swój zespół starał się ratować Djurić, to bezradność Włochów w obliczu obron Salparowa, serwisu Michajłowa i zbić ze środka Diemakowa była bardzo widoczna (13:18). De facto od tego momentu było jasne, że tak rozpędzonego Zenitu nic nie powstrzyma, czego najlepszym dowodem było obicie piłki o potrójny blok rywali przez Leona, po którym na tablicy wyników pojawiła się siedmiopunktowa zaliczka Rosjan (22:15). To, co w końcówce wyczyniał Kubańczyk, było nie tylko warte odnotowania, ale przede wszystkim pokazujące, że nie musi on grać na stuprocentowej mocy, by pokonywać przeszkody rywala (25:17).

Mimo wszystko zawodnicy z Włoch podeszli entuzjastycznie do kolejnej odsłony spotkania – na początku wypracowali sobie trzy oczka zapasu, by szybko stracić je przez wiodącą rolę Andersona na skrzydle (4:4). Po serii niesamowitych wymian i imponujących zbiciach Urnauta zza drugiej linii na tablicy wyników rezultat nadal oscylował w granicach remisu, choć pierwsza przerwa techniczna po dwóch błędach własnych Zenitu należała do Trentino (8:6). Kiedy team z Italii uzyskał trzy oczka zapasu, poprawna gra siatkarzy z Kazania nagle ustała. Przerwa wzięta na życzenie sztabu szkoleniowego przegrywających nie spowolniła rąk liderów, ale także nie wpłynęła na liczbę błędów po stronie rosyjskiej drużyny (11:12). Ku niezadowoleniu publiczności w krakowskiej hali Włosi jednak sami podali rękę przeciwnikom – nagle nie potrafili dogadać się w defensywie, a chwilę później popełnili niedozwolone odbicie (16:13). Kiedy wydawało się, że Trentino pozbawiło się szans na przypieczętowanie zwycięstwa, do głosu ponownie doszedł Urnaut, dzięki któremu padły remisy 19:19 i 21:21. Już jeden punkt przewagi siatkarzy z Italii wywołał falę pozytywnego wsparcia z trybun, jednak podopieczni trenera Alekny szybko ją uciszyli (24:22). Czytelne zagrania w końcówce Rosjan poskutkowały jednak ponownym wyrównaniem i walka rozgorzała od nowa (24:24, 25:25). Finalnie to obicie o blok Andersona i akcja wprost w antenkę Urnauta zaowocowały tie-breakiem w finale (27:25).

W piątej partii już na samym początku o zdobywaniu punktów decydowały detale. Obicie piłki o głowę Aszczewa, sportowe szczęście Urnauta, spryt Giannellego na siatce czy też blok na Leonie doprowadziły do wyniku 6:4 dla Trentino. Przerwa na życzenie trenera Alekny zadziałała jednak na korzyść jego zespołu i po chwili przy serwisie Kubańczyka było już 8:8. Dominacja Rosjan rosła z każdą minutą, lecz takiemu biegowi wydarzeń starał się postawić Antonov (10:12). Nie było to jednak możliwe przy wywołujących falę dyskusji błędach Georgija Bratojewa i Antonova w polu serwisowym i po zbiciu Leona to Zenit cieszył się z obrony tytułu (15:13).

Zenit Kazań – Diatec Trentino 3:2
(23:25, 22:25, 25:17, 27:25, 15:13)

Składy zespołów:
Zenit: Anderson (13), Leon (27), Aszczew (6), Kobzar (2), Gucaluk (5), Michajłow (22), Werbow (libero) oraz Butko (2), Diemakow (4), Salparow (libero) i Poletajew
Trentino: Antonov (13), Giannelli (9), Sole (5), Djurić (17), van de Voorde (10), Urnaut (15), Colaci (libero) oraz Mazzone, Bratojew, Lanza (1) i Mazzone (1)

Zobacz również:
Wyniki turnieju finałowego Ligi Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved