Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > FF LM: Asseco Resovia Rzeszów na czwartym miejscu

FF LM: Asseco Resovia Rzeszów na czwartym miejscu

fot. Katarzyna Antczak

Siatkarze Asseco Resovii Rzeszów nie zostali medalistami Ligi Mistrzów po raz drugi z rzędu. Po srebrnym medalu z Berlina podopieczni Andrzeja Kowala zajęli czwarte miejsce w Krakowie.  Cucine Lube Civitanova zagrało o niebo lepiej niż w półfinale, to wystarczyło na wygranie trzech partii z mistrzami Polski. Na boisku można było oglądać prawdziwą siatkarską wojnę, zakończoną tie-breakiem. Brązowe medale odbierze jednak włoski zespół.

Siatkarze Resovii Rzeszów spotkanie o brąz rozpoczęli identycznym zestawieniem, jak starcie z Zenitem Kazań. W szeregach Lube doszło do ważnej zmiany, w miejsce Ivana Miljkovicia od pierwszych akcji tym razem pojawił się Alessandro Fei. Już od początku biancorossi prezentowali więcej pewności w grze niż w konfrontacji z Trento. Przy niezłej zagrywce kolejne bloki pozwoliły Włochom wypracować kilkupunktową zaliczkę (4:1). Dopiero przy nieco lepszym przyjęciu serwisu współpraca duetu Drzyzga-Paszycki pozwoliła zniwelować dystans (3:5). Początki seta to jednak konsekwentna gra Lube, zagraniami z drugiej linii imponował Juantorena, nie mniej widowiskowymi atakami odpowiadał rywalom Kurek. Przy wymianie sił w ataku minimalne prowadzenie utrzymywało się po stronie zespołu z Italii i to zawodnicy Gianlorenzo Blenginiego prowadzili 8:4 podczas pierwszej regulaminowej przerwy w grze. Po wznowieniu gry rzeszowianie nieco zniwelowali stratę, jednak sportowe szczęście było po stronie biancorossich, nawet przebicie sytuacyjnej piłki przez Grebennikova przyniosło Lube punkt (11:8). Kolejne zagrania Kurka pozwalały jedynie utrzymywać grę punkt za punkt, rzeszowianie wciąż nie byli w stanie zmniejszyć trzypunktowej straty, tym bardziej że serbscy środkowi gości nie mylili się na siatce (13:16). Kluczowy fragment seta to jednak zryw miejscowych i po bloku Resovii Gianlorenzo Blengini musiał reagować (16:17). Przerwa na żądanie szkoleniowca Lube wyraźnie uspokoiła sytuację (17:20). Tej przewagi Włosi nie pozwolili sobie już odebrać, kolejne wybloki i kontry kończone przez Alessandro Feia systematycznie przybliżały gości do triumfu (22:18). Złudzenia Resovii odebrał Osmany Juantorena, kończąc partię asem serwisowym.

Podenerwowani takim rozwojem wypadków rzeszowianie nieco lepiej rozpoczęli odsłonę kolejną. Tym razem od początku seta utrzymywała się gra na styku, przy minimalnej, jednopunktowej zaliczce Lube. Podczas pierwszej przerwy technicznej wciąż w lepszej sytuacji był zespół Gianlorenzo Blenginiego, prowadząc 8:6. Radość sympatyków Lube nie trwała długo, celny serwis Jaeschke i czujny blok Holmesa wyprowadziły Resovię na prowadzenie 9:8. Nie licząc pojedynczych serwisów, rzeszowianie nie robili większej szkody rywalom swoją zagrywką, a przy niezłym dograniu Micah Christenson mógł swobodnie rozrzucać blok rywali. Na środku siatki nie mylili się Stanković z Podrascaninem, na skrzydłach nie zawodził Juantorena (11:12). Przy wymianie ciosów w ataku w tej części meczów potknięcia siatkarzom obu ekip zdarzały się epizodycznie. Rzeszowianie wciąż jednak mieli problem z wyjściem na prowadzenie, siła ataku przemawiała bowiem na korzyść Lube, które prowadziło w końcówce 18:16. Swój zespół z opresji próbowali ratować Kurek z Paszyckim, jednak wciąż wystarczyło to jedynie do prowadzenia gry punkt za punkt. Miejscowi nie byli w stanie znaleźć sposobu na Alessandro Feia, a doświadczony atakujący bezlitośnie obijał ręce próbujących go zablokować rzeszowian (19:21). Nie był to jednak koniec emocji w tej części meczu, po bloku na Juantorenie to Resovia była w minimalnie lepszej sytuacji, prowadząc 22:21. Włosi po raz kolejny w tym spotkaniu potwierdzili swoją siłę charakteru, ponownie przełamując rywali (23:22). Nie był to koniec emocji, triumfatora miała bowiem wyłonić gra na przewagi, prawdziwym liderem mistrza Polski, biorącym ciężar gry na siebie w końcówce, był Olieg Achrem. Swoje na zagrywce dodał Bartosz Kurek, a emocjonującą wymianę zakończył blok Resovii (27:25).

Idąc za ciosem, Resovia utrzymała tempo gry z odsłony wcześniejszej, prowadząc 5:4. Nieco gorzej niż we wcześniejszych fragmentach meczu radził sobie Osmany Juantorena, skrzydłowy Włochów coraz częściej natrafiał na ręce blokujących rzeszowian i podopieczni Gianlorenzo Blenginiego musieli gonić rywala (4:7). Ta sztuka udała się biancorossim, czujna gra w obronie i kolejne kontrataki doprowadziły do remisu (11:11) i tym razem to Andrzej Kowal musiał reagować. Identycznie jak w drugim secie siatkarze obu ekip utrzymywali grę na styku. Kiedy czujnością przy proszeniu o wideoweryfikację popisał się trener Lube, rozpoczęły się problemy rzeszowian, a Lube odzyskało minimalną zaliczkę (15:13), utrzymując ją także na etapie drugiej regulaminowej przerwy w grze. Rzeszowianie powtórzyli jednak wyczyn z wcześniejszej odsłony i na tym samym etapie partii doszli rywali (17:17), doprowadzając do emocjonującej końcówki. Po raz kolejny przełamując biancorossich, po ataku Kurka Resovia prowadziła już 21:19 w końcówce seta, aby po chwili znów był remis (21:21). Decydująca część seta to ponownie znakomity finisz mistrza Polski, przy zagrywce Paszyckiego rzeszowianie prowadzili 24:21. Błąd Lube dał Resovii 25 punkt i prowadzenie w meczu 2:1.

Nie było to ostatnie słowo biancorossich, którzy od pierwszych akcji czwartego seta przystąpili do ataku (5:5). Zdecydowanie lepiej wyglądał blok biancorossich, spora w tym zasługa Williama Priddy’ego i Dragana Stankovicia (5:7). Nie bez znaczenia okazała się zmiana w szeregach Lube, pojawienie się na skrzydle Williama Priddy’ego wyraźnie ożywiło grę przyjezdnych, którzy zwiększyli prowadzenie do trzech oczek (10:7). Poniżej swojego poziomu gry nie schodził jednak Bartosz Kurek i konsekwentna gra rzeszowian po raz kolejny przyniosła oczekiwane rezultaty (12:12). Nieco na skuteczności w tej części meczu stracił Alessandro Fei, miejscowi coraz lepiej odczytywali intencje atakującego rywali, po kolejnym punktowym bloku prowadząc 17:15. Nie było to bezpieczne prowadzenie, kolejne zagrania Priddy’ego i Stankovicia doprowadziły do gry na styku (18:17). W kluczowych momentach seta nie mylił się jednak Kurek, bezlitośnie obijając ręce blokujących rywali. Przy skuteczności Juantoreny w kontrach wciąż jednak utrzymywała się gra na styku (20:19), a przy drobnym potknięciu mistrzów Polski na tablicy wyników znów był remis (21:21). Tym razem role się odwróciły i to, co było atutem rzeszowian we wcześniejszych setach, tym razem sprzyjało Lube, kolejne bloki biancorossich dały gościom prowadzenie 23:21. Przerwa na żądanie Andrzeja Kowala nie wybiła z rytmu siatkarzy z Italii, kolejny blok Priddy’ego dał drużynie Gianlorenzo Blenginiego pierwszą piłkę setową (21:24). Kropkę nad i postawił Dragan Stanković, doprowadzając do tie-breaka.

Podobnie jak wcześniejsze partie spotkania także decydujący set rozpoczął się od zaciętej walki. Początki lepiej układały się dla przyjezdnych, którzy nie mieli problemów z odczytywaniem intencji Fabiana Drzyzgi. Celny serwis Marko Podrascanina i potrójny blok Włochów zapewnił Lube mocny start i prowadzenie 3:1. Reagując na sytuację na boisku, Andrzej Kowal zdecydował się w miejsce Fabiana Drzyzgi wprowadzić Lukasa Tichacka. Pierwsza akcja z udziałem nominalnie drugiego atakującego Resovii dała rzeszowianom przełamanie, jednak wciąż to Włosi byli o krok dalej. Po bloku na Kurku, przy zmianie stron boiska Cucine Lube Marche Civitanova prowadziło 8:4. Tej przewagi goście nie pozwolili sobie wyrwać, pewnie w ataku poczynał sobie Juantorena, coraz częściej mylili się rzeszowianie (11:7). Siatkarską „wojnę nerwów”, po zagrywce rywali w siatkę, wygrali zawodnicy Gianlorenzo Blenginiego -15:10.

Asseco Resovia Rzeszów – Cucine Lube Civitanova 2:3
(20:25, 27:25, 25:22, 22:25, 10:15)

Składy zespołów:
Resovia: Kurek (25), Jaeschke (11), Achrem (17), Paszycki (8), Drzyzga (5), Holmes (11), Ignaczak (libero) oraz Tichacek, Dryja, Wojtaszek (libero), Penczew i Witczak (1)
Lube: Fei (16), Juantorena (18), Stanković (8), Christenson (7), Cebulj (10), Podrascanin (10), Grebennikov (libero) oraz Priddy (7) i Cester



Zobacz również:
Wyniki Final FourLigi Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved