Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Ferdinando de Giorgi: Do dziś męczy mnie porażka z Treflem

Ferdinando de Giorgi: Do dziś męczy mnie porażka z Treflem

fot. Katarzyna Antczak

– Miałem czas aby poznać realia w Jastrzębskim Węglu, ludzi, zwyczaje, oczekiwania, co z kolei pomogło mi się zaaklimatyzować przed startem kolejnego sezonu. Nie ukrywam, że do dziś męczy mnie porażka z Treflem Gdańsk w ćwierćfinale, bo naprawdę niewiele zabrakło, byśmy to my znaleźli się w strefie medalowej – powiedział trener Jastrzębskiego Węgla Ferdinando de Giorgi

Zbliża się nowy sezon, w Jastrzębiu powstał nowy zespół pana autorstwa. Jest pan zadowolony z transferów?



Ferdinando de Giorgi: – Zacznę od tego, że ten właśnie fakt – budowy zespołu według własnego pomysłu, był dla mnie niezwykle ważny. A ten pomysł polega na stworzeniu drużyny zbilansowanej pod względem potencjału. Jeśli chodzi o pierwszą szóstkę, tak, mamy skład pozwalający rywalizować z najlepszymi.

Pierwsza szóstka jest mocna, a zmiennicy?

– Dla klubu, dla mnie także, jest niezwykle ważne, aby cały czas się rozwijać, małymi krokami, ale trzeba iść do przodu. Gdybym chciał zbudować skład z czternastu wyrównanych pod względem poziomu zawodników, budżet musiałby być znacznie większy. Ale mamy bardzo interesujących zmienników, przede wszystkim takich, którzy chcą pracować dla dobra zespołu, chcą mu pomóc, a to jest kluczowe.

Czyli gdyby poszło coś nie tak, na koniec sezonu nie będzie żadnego wytłumaczenia?

– Nigdy nie szukam wymówek. Chociaż faktycznie, zeszły rok był dla mnie dziwny, co podkreślałem, bo po raz pierwszy w karierze przejąłem zespół w trakcie rozgrywek i nie było mi łatwo się w tym odnaleźć. Ale z drugiej strony, miałem czas aby poznać realia w Jastrzębskim Węglu, ludzi, zwyczaje, oczekiwania, co z kolei pomogło mi się zaaklimatyzować przed startem kolejnego sezonu. Nie ukrywam, że do dziś męczy mnie porażka z Treflem Gdańsk w ćwierćfinale, bo naprawdę niewiele zabrakło, byśmy to my znaleźli się w strefie medalowej.

Po zakończeniu poprzedniego sezonu prezes Gorol powiedział, że w następnym Jastrzębski Węgiel będzie bił się o medale. Biorąc pod uwagę wzmocnienia u rywali, pana drużyna ma taki potencjał?

– Wszyscy bardzo pragniemy walczyć o medale. Tak jak wspomniałem, mamy na tyle silną drużynę, by się włączyć do tej walki. Ale też trzeba podkreślić, że poza nami jest jeszcze 5-6 innych, równie mocnych ekip i z równie ambitnymi planami. Jesteśmy dla nich konkurencyjni, ale nie mamy najmocniejszego składu w PlusLidze. Dlatego musimy wykonać bardzo ciężką pracę, żeby dać sobie szansę.

Nie ma presji na zdobycie medalu?

– Sam na sobie wywieram taką presję, bo nie lubię patrzeć jak inni wygrywają medale, wolę sam się o nie bić. Jeśli pani spojrzy na nazwiska siatkarzy, są u nas tacy, którzy już poczuli smak zwycięstwa i na pewno chcieliby czuć go jak najczęściej. Zapewniam, że wszyscy moi podopieczni marzą o tym, bo ostatniego dnia ligowych rozgrywek zawiesić na szyi jakiś krążek.

Bardzo ważnym ogniwem jest Dawid Konarski. Tyle, że on latem bardzo mało grał w kadrze, niewiele też z nią trenował i podczas Memoriału Wagnera widać było, że jest pod formą. Nie martwi to pana?

– Znam Dawida bardzo dobrze i proszę mi wierzyć, wiem jak doprowadzić go do dobrej dyspozycji. Poza tym, mam do niego pełne zaufanie i wiem, że zrobi co w jego mocy, by być w optymalnej formie. Myślę, że bardzo ważną częścią drużyny będzie także Julien Lyneel, który dysponuję świetną techniką i potrafi zapewnić kolegom sporo spokoju.

Ma pan trzech przyjmujących na podobnym poziomie i jednego bardzo młodego, bez doświadczenia w PlusLidze. Patryk Czyrniański da radę?

– Jasne, że idealnie byłoby mieć czterech doświadczonych graczy, ale na dziś to nierealne, bo budżet nie jest z gumy. Mamy Patryka, który ma 19 lat, ale bardzo chce się uczyć, ciężko pracuje.

Za to na pozycji libero ma pan prawdziwy komfort. Będziecie grać na dwóch libero, czy jednak wygra zasada podstawowej szóstki?

– Zobaczymy jak to wszystko się poukłada. Być może, jeśli okaże się to korzystne dla zespołu, będziemy grać wymiennie. Bardzo bym chciał, żeby Jakub Popiwczak zaliczył bardzo dobry sezon, bo w mojej opinii jest to jeden z najciekawszych zawodników na tej pozycji w Polsce.

Proszę w kilku zdaniach scharakteryzować tę nową drużynę Jastrzębskiego Węgla. Co będzie wasza siłą?

– Chciałbym, żeby zespół grał zrównoważoną siatkówkę pod względem technicznym. Nie lubię jednostronnej gry, na przykład tylko siłowym atakiem czy zagrywką. Uważam, że mamy bardzo dobrą sytuację, jeśli chodzi o ofensywę. Mamy też bardzo doświadczonych środkowych bloku. Z tego wszystkiego musimy zbudować charakter drużyny. Dla mnie oznacza to grupę graczy, którzy walczą o zwycięstwo do upadłego, także gdy zdarzy się gorszy dzień, czy bardzo wymagający przeciwnik. Chcę mieć zawodników, którzy nigdy nie spuszczają głów. Chcę, żeby po każdym meczu rywale mówili: to była bardzo ciężka przeprawa z trudnym, niewygodnym zespołem. Chciałbym, żeby wszyscy moi zawodnicy zrozumieli o co mi chodzi i żebyśmy podążali tą samą drogą. Jesteśmy w dobrej sytuacji, bo już 11 września dołączą do nas niemieccy gracze i praktycznie będzie nam brakowało tylko Konarskiego i Lyneela. Oczywiście, to są bardzo ważni siatkarze w całej tej jastrzębskiej układance, ale z drugiej strony, jeśli są u nas reprezentanci kraju, to znaczy, że mamy zawodników z najwyższej półki.

W nowym sezonie ligowym pojawi się kilka regulaminowych nowości. Co najbardziej przypadło panu do gustu?

– Najbardziej podoba mi się, że zrezygnowano z 10-cio minutowej przerwy po 2. secie, bo bardzo jej nie lubiłem. Bardzo dobrze też, że w tych najważniejszych meczach play off rywalizacja będzie toczyć się do trzech zwycięstw. We Włoszech jest to normą i moim zdaniem, to najlepsze rozwiązanie, bo wyklucza jakikolwiek przypadek. Jeśli drużyna wygrała trzy spotkania na pięć (na przykład), to znaczy, że była bezdyskusyjnie lepsza od przeciwnika. Ale też, tym bardziej istotne będzie przygotowanie fizyczne w tej najważniejszej części sezonu. Bardzo potrzebne z mojego punktu widzenie jest także, by w play offach zmagało się sześć lub osiem ekip, nie mniej, bo to wydłuża rozgrywki dla większej ilości drużyn i zawodników. Taką optymalną liczbą zespołów w rozgrywkach jest chyba 12, bo wtedy następuje wyraźna selekcja, wybiera się wyłącznie tych najlepszych, co w konsekwencji oznacza wyższy poziom rywalizacji.

Cały wywiad Ilony Kobus w serwisie plusliga.pl

źródło: plusliga.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-09-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved