Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Facundo Conte: Puchar jest niespodzianką, drogą i ulgą

Facundo Conte: Puchar jest niespodzianką, drogą i ulgą

fot. Katarzyna Antczak

– Pokonaliśmy Resovię, wstając z kolan po pierwszym secie, a w przypadku ZAKSY było tak samo. W obu przypadkach cieszyliśmy się z gry, tym bardziej że prawie nikt dookoła nie wierzył, że takie zwycięstwa są możliwe. Victoria po tym, jak niemalże się przegrało, zawsze jest jak eksplozja, więc to mimo wszystko był to dla nas idealny weekend – powiedział zwycięzca Pucharu Polski, Facundo Conte.

Puchar teoretycznie był grą dla samej gry, czymś, co nie miało być więcej niż gra o honor, jednak po twoim wyrazie twarzy, a także tym, co wyrażają miny innych twoich kolegów, widać, że jest czymś więcej. Czym więc jest on osobiście dla Facundo Conte?



Facundo Conte: Jest niespodzianką, zaskoczeniem, że wygraliśmy, zdziwieniem, że finalnie to Mariusz Wlazły mógł podnieść puchar do góry i że to my teraz celebrujemy zwycięstwo. Zrealizowaliśmy jeden na trzy cele na ten sezon. To on wyznaczy nam drogę na resztę rozgrywek, ponieważ bez niego passa naszych trudności z odnalezieniem sposobu na grę mogłaby trwać. Ten weekend pokazał nam, z jakim nastawieniem mamy podchodzić do dalszych gier, a także, że niejednokrotnie siła mentalna jest o wiele ważniejsza niż wszystkie aspekty fizyczne razem wzięte. Poza tym dla mnie osobiście puchar jest ulgą, ponieważ przez ostatnie dwa lata, które spędziłem, broniąc barw klubu z Bełchatowa, za każdym razem przegrywaliśmy w półfinale. W tym roku dokonaliśmy poważnej zmiany, więc jestem ogromnie zadowolony i spokojny. Nawet jeżeli mistrzostwa Polski czy Liga Mistrzów są ważniejsze, to zwycięstwo w tym turnieju da nam wielką dawkę adrenaliny, szczęścia i chęci do przekonania się, co jeszcze nas spotka. Kolejny tydzień będzie dla nas najważniejszym pod względem myślenia o złotym medalu w polskiej lidze, bowiem zmierzymy się z rzeszowianami i Treflem, które pozostają o kilka punktów za nami. Tym bardziej doceniam to, co w niedzielę stało się naszym udziałem i styl, w jaki udało nam się zdobyć trofeum. Granie w taki sposób zrobiło różnicę między nami i liderami stawki, więc to jest ogromne szczęście.

Turniej ten miał być czasem gotowych odpowiedzi, a nie pytań, które były widoczne w grze przegranych. Co było największą odpowiedzią, którą poprzez zwycięstwo Skra Bełchatów przedstawiła swoim ligowym rywalom?

Największą odpowiedzią jest to, że jeśli będziemy grać w ten sposób, to możemy wygrać z każdym. Myślę, że Skra składa się z wielu znakomitych indywidualnie siatkarzy, a w półfinale i ostatnim meczu Pucharu Polski udało nam się to wszystko poukładać w jedną, spójną całość. Poza tym pokazaliśmy, że jeśli będziemy grać w ten sposób, to niezmiernie trudno będzie nas pokonać. Nie myślimy o tym, co wyobrażają sobie inne drużyny – chcemy po prostu cieszyć się zwycięstwem w naszym gronie. Finał był meczem, który niemalże przegraliśmy, lecz dzięki temu odkryliśmy, że okazywanie radości i agresji w grze pomaga i przede wszystkim wzmacnia nas samych. Musimy to zachować na przyszłość.

Wygrana w pucharze to jest ten największy ze znaków, że ci, którzy wątpili w Skrę przed sezonem, mylili się? W okienku transferowym nie było wielkich nazwisk, nie było choćby Bartosza Kurka w waszym składzie, a i tak dokonaliście do tej pory więcej niż Resovia i ZAKSA razem wzięte.

Nie zmienia to faktu, że Bartek jest wyjątkowym graczem, który sprawia, że rzeszowianie prezentują bardzo wysoki poziom. (śmiech) Niemniej jednak przez ostatnie dwa sezony byliśmy o oczko, dwa, trzy za aktualnymi mistrzami Polski i dziesięć nad innymi, więc nie rozumiem zwątpienia niektórych osób. W niedzielę udowodniliśmy, że to jest Skra – silna, mocna, wyjątkowa – klub, w którym chcę zostać i zespół, z myślą o którym podpisywałem kontrakt. To jest drużyna, w której walczymy o zwycięstwo w każdym możliwym momencie, nawet jeśli finalnie nie uda nam się wygrać. Pokazaliśmy, że potrafimy grać jak drużyna, w przeciwieństwie do tego, co czasem się mówiło. Powtarzam to już setny raz, ale jestem szczęśliwy, odczuwam ulgę i cieszę się z tego, że to już koniec mimo tego, że nie będzie miejsca na przesadne celebrowanie sukcesu.

Z twojego doświadczenia na jak długo wystarcza ten pęd, który towarzyszy takiemu sukcesowi? Kolejny mecz czy reszta sezonu?

Nawet jeślibyśmy przegrali w finale, to i tak cieszylibyśmy się z pozytywnego przekazu, który płynął z naszej gry przez ostatni weekend. Tak jak mówiłem – to dało nam drogę. Nawet jeśli wkrótce przegramy, nie spiszemy się ponadprzeciętnie, to i tak będziemy wiedzieć, że mamy w sobie coś, dzięki czemu można pokonać każdego w lidze. To jest siła i przekonanie, że możemy kontynuować nasz styl. Jeśli nie ziścimy naszych celów odnośnie do Ligi Mistrzów czy też medalu krajowych mistrzostw, to i tak będę wiedział, że zwątpienie, które miałem w sobie, uleciało wraz z pojawieniem się pucharu.

Czy mimo zdobycia trofeum coś byś zmienił w tym weekendzie?

Nie, bo to chyba był najlepszy sposób, żeby wygrać. Pokonaliśmy Resovię, wstając z kolan po pierwszym secie, a w przypadku ZAKSY było tak samo. W obu przypadkach cieszyliśmy się z gry, tym bardziej że prawie nikt dookoła nie wierzył, że takie zwycięstwa są możliwe. Victoria po tym, jak niemalże się przegrało, zawsze jest jak eksplozja, więc to mimo wszystko był dla nas idealny weekend.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-02-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved