Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Fabian Drzyzga: Wierzymy w to, co robi Vital Heynen

Fabian Drzyzga: Wierzymy w to, co robi Vital Heynen

fot. LUMIKA Anna Klepaczko

– Na szczęście w kadrze dalej jest komunikacja i to jest najważniejsza rzecz w takim sporcie, jakim jest siatkówka i przy tej całej, dużej grupie dwudziestu facetów, to bez komunikacji i wiary w to, co robimy, nie miałoby to sensu. Sezon jest długi, ale przeważnie właśnie te przedolimpijskie takie są – powiedział Fabian Drzyzga, rozgrywający reprezentacji Polski w rozmowie ze Strefą Siatkówki.

Zgrupowanie trwa dopiero kilka dni, zdążyliście się już przyzwyczaić z powrotem do systemu pracy trenera Vitala? To jednak zupełnie co innego niż klub.



Fabian Drzyzga: Zdecydowanie tak. Wdrażamy się powoli, chociaż ja szczerze zapomniałem, jak to było rok temu. Pierwszego dnia zobaczyłem plan treningów, to pomyślałem, że Vital chyba zwariował, ale faktycznie tak samo trenowaliśmy w poprzednim sezonie. Trzeba sobie to przypomnieć. To dopiero drugi dzień, więc spokojnie. Każdy ma jakieś miniurazy, minikontuzje, jakieś dolegliwości i je podleczamy. Teraz nie jest moment na to, żeby dociskać czy to na siłowni czy też w sali i Vital o tym doskonale wie.

Pan na zgrupowanie przyjechał z ligi rosyjskiej, uważanej za dość wymagającą, bez większych urazów?

– Odpukać tak, bez kontuzji, bez większych urazów można powiedzieć przeleciałem cały sezon i na ten moment jestem zdrowy.

Liga rosyjska jest faktycznie taka ciężka, jak mówią?

– Jest przede wszystkim inna. Nawet pod względem samego podróżowania, stref czasowych, które dla klubów, zawodników i trenerów są bardzo uciążliwe. Nie jest to normalne, żeby co kilka dni zmieniać strefy czasowe o cztery godziny, dwie i tak w kółko. Czasem człowiek się z resztą zastanawia jaki jest dzień i która aktualnie jest godzina. Ta liga jest bardziej siłowa i technika idzie w bok, na piedestale jest siła. Na pewno powoli się to trochę zmienia, z roku na  rok rosyjskie kluby nawet ściągają coraz więcej zawodników bardziej technicznych. Ciekawy jestem tylko, czy osoby odpowiedzialne w Rosji za młodzież też postawia na technikę, a nie tylko na siłę, którą mają prawdopodobnie najmocniejszą na świecie.

Coś szczególnego dał panu ten sezon w Superlidze?

– Ciężko powiedzieć. Na pewno mogłem zobaczyć tę kulturę i rosyjską siatkówkę z bliska, jak to funkcjonuje, jak człowiek musi znieść te ciągłe dalekie podróże. Nie ma też co robić z tego czegoś niesamowitego, ligi nie do wytrzymania bez środków przeciwbólowych. Wszystko jest tam normalne, profesjonale, od ligi, przez kluby, prezesów, sale. Mówię o Lokomotiwie Nowosybirsk, bo osobiście nie grałem w bardziej profesjonalnym klubie. Fajnie być w takim miejscu, w którym niczego nie brakuje, wszystko jest na czas, jest nawet więcej rzeczy dla zawodników niż normalnie. 

Sporo podróży było w lidze rosyjskiej, ten sezon reprezentacyjny też was oszczędzać nie będzie. Widać jednak to światełko w tunelu?

– Kto by go nie widział, to by nie przyjechał. Wierzymy w to, co robi Vital, jaki ma plan. Rok temu też mu zaufaliśmy i to wypaliło. W tym sezonie nie mamy ani wyjścia, ani zamiaru mu nie wierzyć. Robimy to, co nam każe, ale wiemy doskonale, że Vital jest takim gościem, który lubi rozmawiać, słuchać i jeśli komuś coś nie pasuje, a ma to logiczne wyjaśnienie, to będzie miał to na uwadze. Na szczęście w kadrze dalej jest komunikacja i to jest najważniejsza rzecz w takim sporcie, jakim jest siatkówka i przy tej całej, dużej grupie dwudziestu facetów, to bez komunikacji i wiary w to, co robimy, nie miałoby to sensu. Sezon jest długi, ale przeważnie właśnie te przedolimpijskie są trudne i długie.

W zeszłym roku nie byliście stawiani w roli faworyta, teraz każdy jednak będzie na was patrzył trochę inaczej po ubiegłorocznym sukcesie w Turynie.

– Myślę, że to nie będzie polegało na tym, czy ktoś będzie się nas bać. Zawsze jest takie podejście „bij mistrza” i tyle. Wiemy, że poziom na świecie jest dość wyrównany. Są Brazylijczycy, Amerykanie czy Francuzi i jeszcze kilka innych reprezentacji. Nie zmieni się to, że nadal mamy dość wąską, światową grupę, która będzie się delikatnie mówiąc mielić. Ktoś wygra, ktoś przegra, to jest sport, to są turnieje i może decydować nawet dyspozycja dnia. Różnie to może być, ale na pewno my, jak i z resztą wszyscy mamy swoje priorytety. Ten priorytet w tym sezonie dla wszystkich jest taki sam – kwalifikacja na igrzyska olimpijskie.

W gronie światowej czołówki wymienił pan Francuzów i to wydaje się, że o tym wymarzonym awansie na igrzyska olimpijskie może zadecydować właśnie mecz z nimi w turnieju kwalifikacyjnym.

– Tak, ale nie możemy tak do tego podchodzić i już w tym momencie myśleć o kwalifikacjach, bo zgubimy to, co mamy robić teraz. Mamy aktualnie do wykonania pracę, równie ważną. Musimy sobie przypomnieć, jak gramy, jak najszybciej ponownie się zgrać, przypomnieć sobie systemy Vitala, wdrożyć się w treningi. To ma też na celu przypomnienie sobie tego wszystkiego, a nie tylko myślenie o tym, że czekają nas kwalifikacje. Oczywiście, każdy inteligentny sportowiec ma w głowie to, co będzie się działo, ale musi robić wszystko teraz, a nie wybiegać aż tak bardzo w przyszłość. Powoli, każdego dnia robimy progres i tyle. Teraz mamy Ligę Narodów i na tym się koncentrujemy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2019-05-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved