Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Fabian Drzyzga: Te dwa spotkania były zupełnie różne

Fabian Drzyzga: Te dwa spotkania były zupełnie różne

fot. Katarzyna Antczak

W krótkim czasie Asseco Resovia Rzeszów i PGE Skra Bełchatów spotkały się ze sobą dwukrotnie – w półfinale Pucharu Polski oraz w PlusLidze. W obu starciach górą byli podopieczni Miguela Falaski, którzy wygrywali 3:1 w pucharze oraz 3:2 w lidze. – W Pucharze Polski w pierwszym secie zagraliśmy kapitalnie, ale potem odcięło nam wszystko. W środę było odwrotnie. Rozkręcaliśmy się z seta na set. W ostatecznym rozrachunku okazaliśmy się jednak minimalnie gorsi – ocenił rozgrywający Asseco Resovii Rzeszów i reprezentacji Polski, Fabian Drzyzga.

Cztery dni i dwie porażki z PGE Skrą Bełchatów. W obu meczach mieliście swoje szanse, ale pogrążały was błędy własne.



Fabian Drzyzga: – Te dwa spotkania były zupełnie różne, ale zgadza się, że obie bolą. W Pucharze Polski w pierwszym secie zagraliśmy kapitalnie, ale potem odcięło nam wszystko. W środę było odwrotnie. Rozkręcaliśmy się z seta na set. W ostatecznym rozrachunku okazaliśmy się jednak minimalnie gorsi.

W dwóch pierwszych partiach myliliście się aż 24-krotnie. Mimo tego zwycięstwo w drugiej partii było na wyciągnięcie ręki. Kompletnie zawiodła was jednak zagrywka.

Polecenia przedmeczowe były takie, że mamy „strzelać” na zagrywce i ryzykować. Psuliśmy jednak za dużo serwisów, a w odpowiednim momencie nie przykręciliśmy „kurka”, żeby dać dwóm, trzem chłopakom mocno zagrywać, a reszta mogła ten serwis bardziej poszanować. Trochę podaliśmy im więc rękę. Po dwóch setach było 2:0 dla PGE Skry, a powinien być remis.

Ty sam „przykręciłeś” za to Bartosza Kurka. Wasz atakujący rozegrał w środę kapitalne spotkanie i zdobył prawie połowę wszystkich punktów dla Asseco Resovii. Nie uważasz, że brakowało mu wsparcia na lewym skrzydle? Skrzydłowi PGE Skry zdecydowanie lepiej się uzupełniali.

Bartek Kurek jest naszym liderem w ataku bez dwóch zdań, ale nasi przyjmujący mieli też niezłe momenty. Myślę, że to nie brak skuteczności nam dzisiaj zaszkodził, a ilość własnych błędów, brak „chłodnej głowy” w najważniejszych momentach.

Mecz z bełchatowianami był określany „małym półfinałem” PlusLigi. Wydaje się jednak, że porażka 2:3 jeszcze niczego nie przesądza. Warunek jest jeden – musicie zacząć regularnie wygrywać, także z tymi największymi w lidze.

Dokładnie tak. Gdybyśmy przegrali 3:0, to byłoby dużo, dużo trudniej. Przegraliśmy jednak dopiero po tie-breaku, więc sprawa awansu do finału jest nadal otwarta. Do zdobycia jest przecież 30 punktów, więc grania zostało naprawdę sporo. Ciężkie wyjazdy wcale nie muszą okazać się naszym przekleństwem. Do tej pory nie szło nam przecież w hali Podpromie. Może niektórym chłopakom będzie lepiej grało się na terenie rywali? Zobaczymy.

Cały wywiad Kamila Gorlickiego w serwisie sport.pl

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-02-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved