Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Fabian Drzyzga: Nie zdziwię się, jeśli w play-off wydarzą się niespodzianki

Fabian Drzyzga: Nie zdziwię się, jeśli w play-off wydarzą się niespodzianki

fot. lokovolley.com

– Jest szansa, że zostanę w Rosji na kolejny sezon lub więcej – mówi w wywiadzie dla Sport.pl Fabian Drzyzga, podwójny mistrz świata grający w rosyjskiej Superlidze. – Nie ma oddechu – nie można również powiedzieć, że którykolwiek mecz się odpuszcza. Nie ma zespołów, które położą się przed rywalem i oddadzą spotkania bez walki – dodaje.

Przychodzi Fabian Drzyzga do rosyjskiej Superligi i jak jest?



Fabian Drzyzga: I fajnie, i trudno. Fajne jest to, że każde starcie stoi na wyjątkowo wysokim poziomie. Nie ma oddechu – nie można również powiedzieć, że którykolwiek mecz się odpuszcza. Nie ma zespołów, które położą się przed rywalem i oddadzą spotkania bez walki. Siatkówka jest tu inna niż we Włoszech czy w Polsce. Poziom trudności determinowany jest m.in. przez zmiany czasów podczas podróży między spotkaniami. Mimo wszystko jesteśmy w o tyle komfortowej sytuacji, że z Nowosybirska praktycznie wszędzie dostajemy się drogą powietrzną, nie zaliczając przy okazji przesiadki w Moskwie. Najdłuższa podróż? Około dziesięciu godzin. Większym problemem są jednak wspomniane różnice czasu, które niekiedy wynoszą trzy, cztery godziny. 

Szóste miejsce, które obecnie zajmuje Lokomotiw Nowosybirsk, to lokata, w którą mierzyliście?

– Myślę, że to nie jest miejsce, które nas satysfakcjonuje. Jesteśmy niżej, niż zakładaliśmy. Rzecz jasna zwycięstwa podbudowują morale zespołu, jednak nie uważam też, by istniała wielka różnica pomiędzy graniem w play-off z trzeciej czy szóstej pozycji. W mojej opinii tylko Zenit Kazań jest zespołem wyraźnie lepszym od pozostałych drużyn, ale reszta – Kemerowo czy Zenit Sankt Petersburg – są jak najbardziej do ogrania. Nie zdziwię się, jeśli w play-off wydarzą się niespodzianki. Wspomniane drużyny prezentują wyrównany poziom, więc można oczekiwać sporych roszad w klasyfikacji. 

Doświadczył pan statusu siatkarza zagranicznego w silnej lidze? Czuje pan, że wymaga się od pana więcej niż od rodzimych graczy, i że to pan musiał się dostosować, a nie drużyna do pana?

– Nie wiem, czy mogę powiedzieć, że wymaga się ode mnie więcej niż od kolegów. Widzę jednak, że w aspekcie komunikacyjnym zagranicznym graczom jest dużo łatwiej przyjechać do Polski, ponieważ znajomość języka angielskiego jest spora. Język polski jest trudny, choć są tacy zawodnicy, jak Jochen Schoeps, Lukas Kampa, Nikołaj Penczew czy Srećko Lisinac, którzy nie mieli problemów z opanowaniem go. W Rosji angielski nie jest popularny. Nie ma wyjścia – trzeba nauczyć się podstaw obowiązującego języka, bo inaczej nie ma szans na dogadanie się. 

Dostał pan ofertę z Resovii?

– Mam wrażenie, że dostała ją cała liga. Ze względu na to, że wyniki tego zespołu w trwającym sezonie nie były zadowalające, i że nie wszystko układało się po myśli władz, dość szybko rozpoczęto poszukiwania siatkarzy do składu na kolejny sezon. Świat naszej dyscypliny nie jest wcale taki duży, zawodnicy ze sobą rozmawiają i dlatego wiem, że część z moich kolegów miało lub nadal ma oferty kontraktu z zespołem z Rzeszowa.

Cały wywiad Sary Kalisz w serwisie sport.pl

 

 

 

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-03-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved