Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Ewelina Tobiasz: Nie dałyśmy się zwariować

Ewelina Tobiasz: Nie dałyśmy się zwariować

fot. Michał Szymański

Siatkarki Budowlanych Łódź po raz drugi okazały się lepsze od bielszczanek i wygrywając w Atlas Arenie spotkanie rewanżowe 3:1, uzyskały prawo do gry o 5. miejsce. Ich rywalkami w tej konfrontacji będą „mineralne”. – Cieszę się, że udało nam się w tym trzecim secie wyjść z wyniku 20:24 i później też poprowadzić tę końcówkę po naszej myśli. Brawa dla dziewczyn z zespołu, że zmobilizowały się na tyle, by tego seta „wyciągnąć”. Mecz rzeczywiście nie należał do łatwych – oceniła zaraz po meczu rozgrywająca łodzianek, Ewelina Tobiasz.

To był dla was trudniejszy mecz niż ten w Bielsku-Białej. Dostarczyłyście kibicom dużo emocji, choć wszystko zakończyło się szczęśliwie…



Ewelina Tobiasz:To fakt, wydaje mi się, że zaczęłyśmy ten mecz dość słabo, wkradło się w nasze szeregi troszkę nerwowości. Cieszę się, że udało nam się w tym trzecim secie wyjść z wyniku 20:24 i później też poprowadzić tę końcówkę po naszej myśli. Brawa dla dziewczyn z zespołu, że zmobilizowały się na tyle, by tego seta „wyciągnąć”. Mecz rzeczywiście nie należał do łatwych, widać to chociażby patrząc na sam wynik, bo w Bielsku-Białej udało nam się wygrać 3:0. Wiedziałyśmy, że bielszczanki potrafią grać na zbliżonym poziomie do nas, dlatego spodziewałyśmy się tego, że to nie będzie łatwa, szybka i przyjemna przeprawa. Nadal walczymy o to 5. miejsce, byłyśmy bardzo blisko półfinałów, ale teraz chcemy udowodnić, że te nasze aspiracje są uzasadnione i zasługujemy na wysoką lokatę.

Zespół BKS-u to chyba najbardziej nieprzewidywalny zespół z całej czwórki drużyn walczących o miejsca 5-8. Obawiałyście się, że tutaj może znowu was czymś zaskoczyć?

– Rzeczywiście, aczkolwiek jeżeli analizujemy grę rywalek, to raczej nie bierzemy pod uwagę ich słabszych występów i skupiamy się na tych, w których zagrały najlepiej. Nastawiamy się na to, że rywalki pokażą maksimum swoich możliwości. Bielszczanki w drugiej części sezonu sprawiły kilka niespodzianek. Zarówno wygrywając, jak i przegrywając kilka meczów, jak te z ŁKS-em czy z Developresem. My musimy jednak skupić się na tym co tutaj i teraz, nie było dla nas ważne, co grały rywalki kiedyś. Dzisiaj był nowy mecz i udało się go wygrać, to jest najważniejsze. Mam nadzieję, że do końca sezonu utrzymamy wysoką formę, poprawimy kilka błędów, które dzisiaj były widoczne i w kolejnym meczu będzie nam już łatwiej doprowadzić do korzystnego dla nas wyniku.

Wydaje się, że udział w Pucharze Polski i walka z mistrzyniami Polski w półfinale dobrze zadziałała na zespół…

– Mecz pucharowy spowodował, że nie miałyśmy trzytygodniowej przerwy od meczu o stawkę. W Kaliszu zabrakło nam niewiele, myślę, że w tym spotkaniu utrzymałyśmy tę dyspozycję, grę, którą tam także zaprezentowałyśmy. Można powiedzieć, że na razie jesteśmy w dobrej formie, oby ta tendencja wzrostowa się utrzymała.

Co dość zaskakujące to nie blok dzisiaj odgrywał pierwsze skrzypce w waszym zespole. Czym twoim zdaniem udało się przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść?

– Myślę, że swoją konsekwencją i cierpliwością. Nie dałyśmy się zwariować, kiedy akcje się przedłużały. Być może tych bloków było troszeczkę mniej, ale też wiele razy utrudniłyśmy wyprowadzenie akcji rywalkom swoją zagrywką, odrzuciłyśmy bielszczanki od siatki. Sprawdził się także nasz atak, trenerzy bardzo dobrze nas przygotowali pod kątem rozpracowania systemu obrony BKS-u. Wydaje mi się, że to właśnie zaważyło na tym, że to my możemy się teraz cieszyć z wygranej.

Czy trener Jacek Pasiński jakoś szczególnie motywował was przed tym spotkaniem? Jednak oba mecze play-off dzielił dość długi okres czasu…

– Nieważne, o co akurat gramy, ta motywacja jest zawsze. Myślę, że przed dzisiejszym meczem trener nie musiał nawet aż tak bardzo się o to starać, bo same wiedziałyśmy, jak ważne jest to spotkanie. Grałyśmy w roli faworyta. Presja była raczej na nas, a bielszczanki w pewnym sensie nie miały nic do stracenia. Dobrze, że nie dałyśmy się ponieść nerwom, nie sparaliżowało nas to.

To 5. miejsce i prawo gry w europejskich pucharach byłoby dla was jednak jakimś małym sukcesem na koniec tego sezonu?

– Gdybyśmy miały wybór, to oczywiście wolałybyśmy czwórkę. (uśmiech) Niestety, w tym roku trochę zabrakło. Będziemy całym sercem, zaangażowaniem i wszystkimi siłami, by zająć to 5. miejsce. Myślę, że to się trochę temu zespołowi należy, zagrałyśmy w tym roku naprawdę bardzo dużo dobrych spotkań. Nie „położyłyśmy się” przed najmocniejszymi zespołami w lidze, faworytki miały z nami trochę problemów. Szkoda za to chociażby kilku tie-breaków czy przegranego meczu w Bielsku-Białej w styczniu. Człowiek uczy się na błędach i mam nadzieję, że w przyszłym sezonie wszystko naprawimy i będzie o wiele lepiej.

Wiadomo już, że waszym rywalem w walce o 5. miejsce będzie Muszynianka Muszyna.

– Teraz rozpoczynamy „akcję Muszyna” i mam nadzieję, że potoczy się to tak samo, jak było w rundzie zasadniczej, gdzie nie miałyśmy wielkich problemów i oba mecze udało nam się wygrać. Jednak na pewno nie będą to łatwe spotkania.

Czy miałyście okazję podczas Pucharu Polski podglądać grę muszynianek? Jak dobrze znacie ten zespół?

– Po meczu pojechałyśmy już do domów, bo chciałyśmy trochę odpocząć. Rozegrałyśmy tam ciężkie spotkanie, a wiedziałyśmy, że czeka nas ważny pojedynek z bielszczankami. Aczkolwiek muszynianki znamy dość dobrze. Nasz statystyk i drugi trener bardzo intensywnie pracują i taktycznie przygotowują nas do meczów. My musimy tylko ich słuchać i wykonywać te polecenia, aby wszystko dało efekty w meczu.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved