Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Ewelina Polak: To efekt pracy, jaki wkłada każda osoba w naszym zespole

Ewelina Polak: To efekt pracy, jaki wkłada każda osoba w naszym zespole

fot. Michał Szymański

 – Nie jest to tak, że to wszystko łatwo przychodzi. To jest naprawdę ogrom pracy, jaki wkłada każda osoba, która jest w tym zespole  – mówi w rozmowie ze Strefą Siatkówki Ewelina Polak, rozgrywająca Grupy Azoty Chemika Police. Podopieczne Ferhata Akbasa w tym sezonie jeszcze nie przegrały. W sobotę pokonały bez straty seta BKS Bielsko-Biała. –  Myślę, że drugi set był kluczowy dla losów spotkania. Gdybyśmy nie wyciągnęły tej partii, to nie wiem, czy ten trzeci poszedłby tak pewnie, jak pierwszy  – dodała zawodniczka.

Chemik Police nadal dzierży miano niepokonanego. Trzeba przyznać, że dość łatwo przyszło wam pokonanie BKS-u Bielsko- Biała.




Ewelina Polak: Ja bym tak nie powiedziała. Myślę, że drugi set był kluczowy dla losów spotkania. Gdybyśmy nie wyciągnęły tej partii, to nie wiem, czy ten trzeci poszedłby tak pewnie, jak pierwszy. My bardzo mocno zaczęłyśmy, a rywalki z kolei mocno ryzykowały na zagrywce, stąd też być może duża ilość błędów z ich strony. Najważniejsze jest dla nas to, że wygrałyśmy.

Imponować mogłyście na pewno w grze obronnej, Bielszczankom trudno było dobić się do waszego boiska.

– To na pewno, ale ja bym też to samo mogła powiedzieć o drużynie z Bielska-Białej. One broniły fantastycznie. Jesteśmy przyzwyczajone do tego, że kiedy Wilma Salas atakuje, to piłka wpada w boisko, a tutaj jedna, druga czy trzecia piłka była podbijana i nam tak samo trudno było zapunktować w ataku. Ja  po każdym meczu chodzę i gratuluję Paulinie Maj, dziwię  się, jak można podbijać aż tyle piłek. Ona dyryguje naszą grą ofensywną, dzięki czemu  reszcie zawodniczek łatwiej jest się ustawić w drugiej linii i swój mniejszy obszar obronić.

Kluczem do wyników jest tutaj chyba wasza gra zespołowa. Każda dokłada swoją cegiełkę.

– Na pewno tak. Zmusza nas do tego nasz system, bowiem nasza gra jest ustawiona pod system, a nie system pod nasze indywidualności. Nam się musi to wszystko zazębiać i pracować jak w szwajcarskim zegarku. Widać to w sytuacjach, kiedy wychodzimy na boisko w różnych składach i to nie ma większego przełożenia na wynik. To jest na pewno zasługa naszego trenera i ciężkiej pracy na treningach.

Warta podkreślenia jest na pewno dobra atmosfera w zespole i to, że bawicie się grą, sprawia wam ona frajdę.

– Bawimy się grą, dopóki wygrywamy. Nie jest to tak, że to wszystko łatwo przychodzi. To jest naprawdę ogrom pracy, jaki wkłada każda osoba, która jest w tym zespole. Po meczach faktycznie możemy się pośmiać, ale np. gdyby ktoś przyszedł na trening i czasem poobserwował reakcje naszego trenera, to wcale nie jest zawsze tak wesoło, potrafi krzyknąć.

A jak generalnie pracuje wam się z trenerem Akbasem?

Jest to na pewno bardzo wymagający szkoleniowiec, ma bardzo dużo zasad. Moim zdaniem te zasady, jakie on wprowadza i taki trochę rygor przekładają się na naszą grę. Jeżeli jesteśmy skoncentrowane poza meczem np. na treningu jeżeli chodzi o spóźnienia i inne rzeczy, to potem ma to odzwierciedlenie na meczu. Nie wszyscy przykładają taką wagę do tego, co się dzieje poza meczem, poza treningiem. U nas jest to tak zgrane, że nie ma takiej szansy, żebyśmy przyszły na przykład nieprzygotowane, któraś nie miałaby jakiejś imformacji, bo nas trener też trochę przed meczem egzaminuje z tych informacji, które nam przekazuje. Po tych paru miesiącach widać postępy, jakie każda z nas indywidualnie poczyniła.

Teoretycznie to Marlena Kowalewska jest tą pierwszą rozgrywającą, ale pani także swoje szanse otrzymuje.

– Zgadza się, ale rozegranie to jest tak newralgiczna pozycja, że nie można pozwolić sobie na rotowanie nią co mecz. Nasze zgranie z zespołem ogromnie przekłada się na wynik. Marlena świetnie wywiązuje się ze swojej roli, ja się staram pomagać drużynie jak tylko mogę, tak samo jestem członkiem tego zespołu i zależy mi na wyniku. Podpatruję  także często Marlenę, która wnosi do drużyny także swoje doświadczenie z reprezentacji. Dla mnie to ogromna nauka. Myślę też, że się super dogadujemy, a to jest istotne.  Nie ma tutaj niezdrowej rywalizacji, nie wiem, czy w ogóle można mówić o jakiejkolwiek rywalizacji. Obie chcemy, żeby było jak najlepiej dla drużyny, dużo rozmawiamy, konsultujemy się, wymieniamy uwagi w czasie meczu. Bardziej jest to wzajemne zaufanie i przyjaźń.

Do świąt będziecie bardzo zapracowane. W środę mecz z ŁKS, potem do Polic przyjedzie MKS Kalisz, a następnie podróż do Turcji. Nie ma więc lekko.

– Nie ma łatwo. Ja np. cały czwartek chodziłam i mówiłam, że jest sobota. Te dni tak się zlewają, że już się powoli gubimy i żyjemy tak naprawdę od meczu do meczu, Ten czas pomiędzy meczami jest bardzo krótki, także czasami nawet nie wiemy jaki jest dzień tygodnia, Najgorsza będzie podróż do Łodzi, bo to sporo godzin i potem do Stambułu. Może to trochę wpłynąć na nas, ale myślę, że jest to tak dobrze zorganizowane przez nasz klub, że będziemy miały jak najlepsze warunki do tego, żeby dobrze przygotować się do każdego meczu.

Na koniec zapytam, jak należy zagrać w środę, by pokonać mistrzynie Polski?

– Mamy na pewno doświadczenie z Superpucharu, znamy ten zespół bardzo dobrze. Z łodziankami grałyśmy aż trzy mecze w okresie przygotowawczym. Na pewno będziemy dobrze przygotowane i zmotywowane, zwłaszcza że to mistrzynie Polski. Każdy, kto z nimi walczy, na pewno będzie chciał wygrać.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-12-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved