Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Ewa Kwiatkowska: Weszłyśmy w treningi z większą werwą

Ewa Kwiatkowska: Weszłyśmy w treningi z większą werwą

fot. Katarzyna Antczak

Siatkarki ŁKS-u na koniec 2016 roku sprawiły sobie miłą niespodziankę, pokonując w Atlas Arenie zespół BKS-u 3:1. Dzięki tej wygranej awansowały na 8. miejsce w tabeli i mogą nieco spokojniej myśleć o zbliżającej się rundzie rewanżowej. – Pozytywne jest to, że mogłyśmy odbudować się mentalnie, bo kolejny mecz rozegramy z toruniankami już 4 stycznia i tam też musimy powalczyć o kolejne punkty. Można powiedzieć, że z powrotem rozpoczynamy walkę, bo zaczyna się runda rewanżowa. Mam nadzieję, że uda nam się też uszczknąć kilka punktów w starciach z tymi zespołami, które są od nas teoretycznie lepsze – powiedziała MVP piątkowego meczu, Ewa Kwiatkowska.

Zespół z Bielska-Białej pokazał już w tym sezonie, że po dwóch przegranych setach potrafi się odrodzić. W piątkowym meczu mogło być podobnie, ale w czwartym secie udało wam się temu zapobiec.



Ewa Kwiatkowska: – Myślę, że po dwóch setach wygranych w dobrym stylu zejście na dłuższą przerwę zazwyczaj nie pomaga zespołowi, który prowadzi. Trudno później wrócić na właściwe tory. Po prostu w końcówce trzeciego seta popełniłyśmy kilka niepotrzebnych błędów i dlatego go przegrałyśmy. Za to już w kolejnej partii dziewczyny przy niekorzystnym wyniku wzięły sprawy w swoje ręce, dogoniłyśmy rywalki i dzięki temu zakończyłyśmy mecz w czterech setach. Ta wygrana bardzo cieszy, tym bardziej że ten komplet punktów zdobyłyśmy z takim przeciwnikiem jak BKS.

W trzecim secie nieco więcej trudności z kończeniem ataków miała atakująca ŁKS-u, Izabela Kowalińska. Musiałyście w pewnym momencie zmienić swój sposób gry?

– Każdy przeciwnik przygotowując się taktycznie do spotkania, będzie się nastawiał na to, aby powstrzymać Izę. Kiedy rywalki ją trochę lepiej rozczytają w trakcie meczu, na pewno nie ma ona łatwego zadania, ale w pojedynku z bielszczankami poradziła sobie bardzo dobrze. Kończyła dużo ważnych piłek i za to należą się jej wielkie brawa.

Na słowa pochwały zasłużyła też na pewno Alicja Leszek, która mimo młodego wieku znakomicie wywiązuje się z powierzonego zadania. Jak oceniasz jej występy?

– Alicja tak naprawdę swoją pierwszą większą szansę pokazania się dostała w ostatnim meczu przed świętami, który rozgrywałyśmy w Sopocie. Tam zaprezentowała się bardzo dobrze, wniosła do naszej gry na siatce więcej spokoju. Nie popełniała błędów, tak samo fajnie wygląda jej postawa na treningach w ciągu tygodnia. Cieszę się, że Alicja dostaje coraz więcej okazji do gry i to wykorzystuje.

W poprzedniej kolejce spotkań uległyście „atomówkom”, choć dopiero po tie-breaku. Pozostał pewien niedosyt?

– Wydaje mi się, że powinnyśmy przede wszystkim być zadowolone z tego, że udało nam się wywieźć z Sopotu nawet ten jeden punkt. Zawodniczki Atomu w dwóch pierwszych setach tego meczu narzuciły nam swój styl gry, bardzo ciężko było nam w starciu z tymi młodymi zawodniczkami grać to, co sobie założyłyśmy. Dobrze, że udało nam się kolejne dwie partie „wyszarpać” po walce. Myślę, że najbardziej skorzystali na tym kibice, którzy mogli być zadowoleni z tego, jak zacięty i wyrównany mecz mogli oglądać po tej 10-minutowej przerwie. Oczywiście szkoda, bo te dwa punkty były już na wyciągnięcie ręki, ale niestety się nie udało.

Wygrywając za trzy punkty mecz z bielszczankami, awansujecie o kilka oczek w ligowej tabeli. To pozwala wam patrzeć w przyszłość z optymizmem?

– Tak, teraz już będziemy miały 16 punktów w tabeli, także odrobinę nasza sytuacja się poprawi. Pozytywne jest też to, że mogłyśmy odbudować się mentalnie, bo kolejny mecz rozegramy z toruniankami już 4 stycznia i tam też musimy powalczyć o kolejne punkty. Można powiedzieć, że z powrotem rozpoczynamy walkę, bo zaczyna się runda rewanżowa. Mam nadzieję, że uda nam się też uszczknąć kilka punktów w starciach z tymi zespołami, które są od nas teoretycznie lepsze.

Okres pomiędzy Świętami a Nowym Rokiem często jest dla sportowców szczególnie trudny, wybijający z rytmu przygotowań. Jak wyglądało kilka ostatnich dni dla siatkarek ŁKS-u?

– Święta miałyśmy nieco skrócone, bo już 26 grudnia wróciłyśmy do treningów. Część dziewczyn musiała przyjechać do Łodzi ze Szczecina, dla nich już samo Boże Narodzenie nie było zbyt wyjątkowe. Ta przerwa nie była zbyt długa, dlatego też myślę, że nie straciłyśmy formy, a jednocześnie mogłyśmy przez te 2-3 dni zapomnieć o rywalizacji. Dzięki temu weszłyśmy w treningi z większą energią i werwą, uśmiechem. Solidnie przepracowałyśmy ten tydzień i widać było to na boisku, choć może poza tym trzecim setem. (uśmiech)

Czego oczekujesz po nowym, 2017 roku i jak podsumowałabyś ten mijający?

– Przede wszystkim życzyłabym sobie i zespołowi jeszcze więcej wygranych meczów i jeszcze więcej kibiców na trybunach. Mogę powiedzieć, że 2016 rok nie był dla mnie zły, miałam okazję pokazać się w Orlen Lidze, z czego bardzo się cieszę, ale mam nadzieję, że kolejny będzie dla mnie jeszcze lepszy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga, Wywiady

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-01-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved