Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Ewa Cabajewska: Nie mam wielkiego doświadczenia

Ewa Cabajewska: Nie mam wielkiego doświadczenia

fot. Arkadiusz Kuć

Na początku stycznia Ewa Cabajewska została trenerem Wisły Warszawa. Nowy szkoleniowiec tego klubu ma za sobą już dwa spotkania w nowej roli. Oba starcia zespół ze stolicy rozegrał z drużyną z Dąbrowy Górniczej. Mecz ligowy zakończył się porażką zawodniczek z Mazowsza, z kolei starcie w Pucharze Polski padło łupem podopiecznych Ewy Cabajewskiej, które uzyskały awans do ćwierćfinału turnieju. 

Jakie emocje towarzyszyły pani przed debiutem?



Ewa Cabajewska: – Trudno o nich mówić, ale na pewno jakieś były i dalej we mnie są. Tak naprawdę nie miałam czasu o nich myśleć i się nad nimi zastanawiać. Wszystko działo się bardzo szybko. Miałam tylko dwa dni treningu z dziewczynami i już trzeba było wyjeżdżać na dwumecz do Dąbrowy Górniczej.

Dlaczego w pierwszym starciu, tym ligowym, tylko w trzeciej odsłonie Wisła nawiązała walkę?

– Nie zgodzę się z tym twierdzeniem. Uważam, że dziewczyny na tyle, na ile mogły walczyły w każdym secie. Oczywiście najbliżej wygranej były w trzecim.

Drugi mecz, który był już rywalizacją o ćwierćfinał Pucharu Polski, był zupełnie inny. Co się zmieniło?

– Po analizie z Kubą, a więc naszym statystykiem, wprowadziliśmy kilka zmian. Spotkaliśmy się z każdą z dziewczyn i zmieniliśmy trochę taktykę na niedzielny mecz. Czy to miało przełożenie na zwycięstwo 3:0? Do końca tego nie wiem. Na pewno miałyśmy więcej bloków, popełniłyśmy mniej błędów i to przyniosło wygraną.

Po losowaniu okazało się, że Wisła w ćwierćfinale Pucharu Polski zmierzy się z ŁKS-em Commercecon Łódź. To starcie zagracie u siebie już 30 stycznia o godz. 18. To będzie siatkarskie święto?

– Nie postrzegamy starcia z zespołem z najwyższej klasy rozgrywkowej jako święto. Cześć dziewczyn z zespołu jeszcze niedawno regularnie grała na parkietach ekstraklasy. Zdajemy sobie sprawę, że nie będziemy faworytem tego spotkania. Niemniej wierzę, że dziewczyny dadzą z siebie 110 procent!

W sobotę miałyście grać z WTS-em Włocławek, ale spotkanie zostało przełożone. Bardzo chyba się pani nie zmartwiła?

– Dla mnie to akurat dobrze, że mecz został przełożony. Dzięki temu mam więcej czasu na pracę z dziewczynami. W końcu zaczynamy wszystko od początku.

A jak się pani odnajduje w roli trenerki?

– Całkiem nieźle, chociaż wiem, że przede mną jeszcze dużo pracy. Zdaję sobie sprawę, że nie mam wielkiego doświadczenia. Dlatego tym bardziej cieszę się, że prezes dał mi szansę i możliwość. W Wiśle zbieram pierwsze szlify. Po pierwszych treningach i spotkaniach wydaje mi się, że dziewczyny stać na więcej. Będziemy starali się podskoczyć o kilka miejsc w tabeli.

Wygranie z zespołem w roli trenera jest równie miłe jak to, gdy się jest na parkiecie?

– Radość jest zupełnie inna, ale również przynosi ogromną satysfakcję.

źródło: wisla-warszawa.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-01-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved