Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Ewa Cabajewska: Mamy przewagę psychologiczną

Ewa Cabajewska: Mamy przewagę psychologiczną

fot. Arkadiusz Kuć

W sobotę odbyła się ostatnia kolejka spotkań fazy zasadniczej 1. ligi kobiet. Znamy już wszystkich uczestników fazy play-off, jedną z takich drużyn jest Wisła Warszawa. W walce o półfinał siatkarki ze stolicy zmierzą się z drużyną 7R Solnej Wieliczka. – W ostatnich spotkaniach pokazujemy, że nawet grając na 80 procent możliwości, możemy wygrywać. Liczę i wierzę, że teraz zawodniczki dadzą z siebie 115 procent – stwierdziła trener Wisły Warszawa Ewa Cabajewska.

W sobotę bez trudu Wisła pokonała Karpaty. To był siatkarski spacerek?



Ewa Cabajewska: – Wyszłyśmy w innym składzie niż zwykle. Od początku zagrała Agnieszka Banasiuk, Jowita Jaroszewicz była na ataku, a Ania Gawęcka na przyjęciu. Myśleliśmy, że zespołowi z Krosna będzie bardziej zależało. Nastawiałyśmy się na wymagające starcie i nie chciałyśmy zlekceważyć przeciwnika. Wydaje mi się, że akurat w tym meczu naprawdę nasza dobra postawa i realizowanie założeń sprawiły, że wynik był taki, jaki był. Dziewczyny z Krosna nie mogły pograć, bo dobrze funkcjonowała u nas zagrywka. Przez nią też łatwiej było blokować. Fajnie wyglądała zależność blok-obrona. W drugim secie może wynik 25:23 wskazuje, że była wyrównana walka, ale miałyśmy wszystko pod kontrolą. Nic nie mogło się wydarzyć. Byłyśmy silniejszym zespołem i to mimo roszad kadrowych.

Zmiany były zamierzone?

– Tak. Zrobiłam to między innymi po to, aby pozostałe, częściej grające dziewczyny trochę odpoczęły. Wiedzieliśmy, że ten mecz był dla nas o tzw. pietruszkę. Nic nie zmieniał w naszej sytuacji w tabeli. Spotkanie wyglądało trochę jak sparing. Atmosfera była podobna do meczu towarzyskiego. Mniej było emocji, ale my naprawdę graliśmy bardzo ładnie. Cieszą małe kroczki. Ala Markiewicz super broniła trudne piłki. Nie ma co ujmować rywalkom, ale były po prostu słabsze. Teraz zacznie się realny sprawdzian. 

No właśnie. Jakie nastroje przed meczami z 7R Solną. Lepiej dla Wisły jest to, że gra z wieliczankami, a nie z poznaniankami?

– Zupełnie na to nie patrzę. Takie kalkulacje nie są dobre. Ostatnio jak byliśmy w Wieliczce i wygraliśmy, to mówiono, że rywalki były w dołku. Trudno. To my teraz mamy przewagę psychologiczną, jeśli można tak to nazwać. Zwyciężyłyśmy tam na trudnym terenie. Oczywiście tamte spotkania w ogóle się nie liczą. Zaczynamy od zera. Przygotowujemy się do tych meczów i o nich myślimy. A jak wyjdzie, to boisko zweryfikuje. 

Przez ostatnie dni udało się trochę poprawić sytuację zdrowotną?

– Dziewczyny trochę odpoczęły, ale to nie do końca tak jest, że mniej pracowały. Nie było meczu, a dostały mocną dawkę treningów w zeszłym tygodniu. Teraz się zbierają. Mamy kontuzje, ale kto ich nie ma? Taki jest sport, zwłaszcza w końcówce sezonu to się uwidacznia. Takie rzeczy się zdarzają. Będziemy radzić na tyle, ile możemy. Ta drużyna jest bardzo równa. Niektóre zawodniczki wprawdzie nie mają zmienniczek, ale inne prezentują porównywalny poziom i można rotować składem. Dziewczyny wymieniają się na pozycjach. Gramy tak, jak zdrowie pozwala.  

Celem na mecze wyjazdowe w Wieliczce jest jedna wygrana czy może dwie?

Nic nie zakładamy. Skupiamy się na najbliższym spotkaniu, ale wiadomo, że chcielibyśmy wrócić stamtąd chociażby z jednym zwycięstwem. Zaczniemy w sobotę i zobaczymy, co nam przeciwnik zaproponuje. Na razie przygotowujemy się spokojnie. Wiemy, że mecz meczowi nierówny i nie można nic zakładać. 

Kto się bardziej ucieszył z takiej pary. Wisła czy 7R Solna? 

Nam było zupełnie obojętnie, a podejrzewam, że każdy się modlił, żeby na nas nie trafić. To nas się rywalki obawiają. Jesteśmy niewygodnym przeciwnikiem dla większości. Nikt przecież na początku sezonu nie zakładał, że będziemy po rundzie zasadniczej na siódmym miejscu. Na chwilę obecną ta pozycja dla nas nic nie znaczy. W ostatnich spotkaniach pokazujemy, że nawet grając na 80 procent możliwości, możemy wygrywać. Liczę i wierzę, że teraz zawodniczki dadzą z siebie 115 procent. Moje podopieczne nie raz udowodniły, że mają duży potencjał. Przecież były takie spotkania, że wszyscy widzieli, jak potrafią grać. Mówię o starciach z ŁKS-em Łódź, MKS-em Dąbrowa Górnicza czy Eneą Poznań i o wspomnianej potyczce w Wieliczce. To były występy, w których dziewczyny prezentowały bardzo dobrą siatkówkę. Fajnie, że w ostatnim czasie nie schodziły poniżej pewnego poziomu.

 

źródło: wisla-warszawa.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-02-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved