Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Eva Mori: Jestem dumna z mojego zespołu

Eva Mori: Jestem dumna z mojego zespołu

fot. Michał Szymański

Słowenia zakończyła mistrzostwa Europy na 1/8 finału. Młodziutkiej drużynie prowadzonej przez Alessandro Chiappiniego udało się jednak zdobyć serca kibiców, którzy murem stanęli za Słowenkami w trakcie ich spotkania z Niemcami. Koniec turnieju oznacza, że już nie długo do ŁKS-u Commercecon Łódź dołączy Eva Mori. Rozgrywająca łódzkich wiewiór dla Strefy Siatkówki podsumowała udział swojej kadry w czempionacie starego kontynentu, zdradziła także nieco o swoich pasjach, a także wyjawiła dlaczego w jej pierwszym francuskim zespole koleżanki nazywały ją „księżniczką”

Zaczęłyście mecz z Niemkami bardzo dobrze, robiąc dokładnie to o co prosił trener czyli odrzucając je od siatki dobrą zagrywką. Potem zabrakło wam doświadczenia?



Eva Mori:Faktycznie. Największy problem jest taki, że nasza drużyna jest młoda. Nie mamy dużo doświadczenia, bo dużo z nas wciąż gra w rodzimej lidze. To będzie pierwszy sezon, kiedy wiele z nas wyjedzie grać za granicę. Jestem z tego bardzo zadowolona. Dlatego, że to pomoże nam podnieść poziom swojej gry. Nie jesteśmy jeszcze na poziomie Niemiec i o tym wiemy. Chciałyśmy wygrać, ale też zdawałyśmy sobie sprawę z tego, że musiałby stać się prawdziwy cud, żeby udało nam się ten mecz wygrać. Nie dałyśmy rady, ale ja i tak jestem dumna z mojego zespołu.

A jakie pozytywy płyną według ciebie dla was z tych mistrzostw?

Myślę, że dwie historyczne wygrane na mistrzostwach, które odniosłyśmy to dla Słowenii coś niesamowitego. To pozytywne. Dobre jest też to, że jesteśmy młode i wciąż możemy zrobić bardzo dużo, rozwijać się. To nasz cel na przyszłość.

Zwróciłaś uwagę pomimo meczowych emocji, że publiczność wspierała was?

Tak, zauważyłam to i bardzo mnie to cieszy. Także trochę napawa dumą, ponieważ to znaczy, że publiczność meczowa coś w nas zobaczyła. To daje nam dodatkową motywację, żeby lepiej grać.

Jeden z obecnych tu słoweńskich dziennikarzy zdradził mi, że z trybun w trakcie całego turnieju wspierali cię twoi rodzice. To dodatkowo ci pomaga?

Tak. Zawsze ze mną są, jeśli tylko mogą. Przyjeżdżają na dużo moich meczów. Także dlatego, że nie mamy okazji za często się widywać. Gram za granicą, więc ciężko się spotykać. To dwoje sportowców, więc wiedzą jak dać mi wsparcie. Nawet jeśli przegrywamy, to są w stanie mi doradzić, a ja bardzo cieszę się, że mam takie wsparcie.

Nareszcie zasłużone wakacje. Masz już jakieś plany i wiesz ile będziesz mogła odpocząć?

Nie robiłam jeszcze żadnych precyzyjnych ustaleń, ale rozmawialiśmy w klubie o pięciu-sześciu dniach. Nie wiem dokładnie jeszcze co zrobię, ale jak najszybciej będę chciała wrócić do Łodzi. Chcę zacząć pracę z nowym zespołem, bo zaraz pierwszy mecz będzie dla nas bardzo ważny, więc chcę być tutaj i zacząć trenować z dziewczynami.

Przenosisz się do Polski z ligi francuskiej, jakie wrażenia z niej wyniosłaś?

Liga się rozwija i sporo zawodniczek się tam przenosi. Ciekawą rzeczą podnoszącą poziom ligi jest to, że w składzie zespołu na boisku musi być tylko jedna francuska zawodniczka. Tak więc jest to wbrew pozorom silna liga. Cieszę się, że mogłam tam grać i że udało nam się go wygrać. W zeszłym roku nie udało się tego powtórzyć. Dlatego zdecydowałam się na zmianę, ponieważ tam już wygrałam tytuł krajowy, więc wiem jak tam jest. Chciałam poszukać nowych wyzwań i zobaczyć jak się gra w Polsce.

W zespole z Beziers dorobiłaś się ksywki „księżniczka” jaka historia za tym stoi?

Księżniczka (śmiech)-to wzięło się najpierw z rozmów między sobą na boisku. Rozmawiałyśmy z koleżankami na temat rozgrywającej przeciwnika i parę razy było tak, że ja mówię – no patrz wystawi tam, a ona potem naprawdę tam wystawiała. Było to też trochę przez to, że miałam całkiem dobre stosunki z trenerem, więc jeśli trzeba było coś załatwić to prosili o to mnie. Mówili „no idź ty, poproś ty. Jesteś jego księżniczką, więc na pewno cię posłucha”. Tak się to wszystko zaczęło.

Masz też jakąś ksywkę wśród koleżanek z kadry, czy mówią do ciebie po prostu Eva albo pani kapitan?

Mówią mi po prostu Mori. Dlatego, że są w kadrze dwie dziewczyny o imieniu Eva. Przedtem mówili po prostu Eva Mori, a teraz krócej Mori. W Słowenii nie mamy zwyczaju nadawania sobie ksywek, więc nie mam jakiegoś problemu z tym, że mówią do mnie po nazwisku (śmiech).

Jak już wiemy przed przejściem na rozegranie grywałaś jako przyjmująca. Gdy zaczynałaś swoją drogę jako rozgrywająca miałaś kogoś kto był dla ciebie inspiracją i ideałem na tej pozycji?

Tak. Była to Leo Lo Bianco. Jestem bardzo bardzo bardzo szczęśliwa, ponieważ przez jeden rok byłam w Bergamo jej zmienniczką. Ona nauczyła mnie naprawdę dużo. Jestem z tego bardzo dumna. Fajnie było znaleźć się w Bergamo w jednej drużynie ze swoją idolką.

Jestem też ciekawa, biorąc pod uwagę wasze napięte kalendarze, co cię inspiruje i co robisz, kiedy nie chcesz myśleć o siatkówce.

Ja jestem jedną z tych dziewczyn, która umie żyć siatkówką 24 godziny na dobę (śmiech). Oglądam też inne ligi, kiedy jestem w domu też oglądam mecze. Śledziłam też polską ligę. Oczywiście też włoską. Kiedy jednak naprawdę mam ochotę się wyłączyć i zrelaksować, to idę na jakąś wycieczkę, wyciągam aparat i zwiedzam. Nie miałam okazji obejrzeć waszego kraju. Byłam tylko raz w Warszawie i bardzo mi się tam podobało. Gdy tylko będę miała okazję, to zajmę się zwiedzaniem miejsc w okolicy.

Pod tym względem w takim razie myślę, że dobrze wybrałaś nowe miasto. Łódź nazywa się miastem czterech kultur i także pod tym względem jest tu wiele rzeczy do odkrycia?

 Idealnie, bo jeszcze o mieście nic nie wiem. Miałam okazję zobaczyć póki co tylko Piotrkowską. Jasne, że także Manufakturę. Przecież jesteśmy dziewczynami (śmiech) uwielbiam zwiedzać nowe miejsca i nie mogę się doczekać, żeby zacząć robić to w Łodzi.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-09-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved