Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Emanuele Zanini: Napisać ważny rozdział klubowej historii

Emanuele Zanini: Napisać ważny rozdział klubowej historii

fot. Patrycja Bargieł

– Sądzę, że możemy zbudować tu coś wartościowego, a ja mogę pomóc dołożyć swoją cegiełkę do interesującego rozdziału na kartach klubowej historii. Jestem podekscytowany i szczęśliwy, że będzie mi dane pracować w Zawierciu – mówi Emanuele Zanini. Włoski trener Aluronu Virtu Warty opowiada też m.in. o swojej… piłkarskiej przygodzie w AC Milan.

Nowy sezon, nowe wyzwania. Pan postanowił realizować się w drużynie beniaminka PlusLigi. Dlaczego właśnie Zawiercie?



Emanuele Zanini: – Przede wszystkim jestem tu dlatego, że PlusLiga to bardzo wyrównane rozgrywki na najwyższym poziomie. To dla mnie znakomita okazja, by kontynuować pracę w wielkiej siatkówce, nabywając kolejnego bezcennego doświadczenia. A do projektu w Zawierciu przekonało mnie już pierwsze spotkanie z panem prezesem Kryspinem Baranem. Naświetlił jasną wizję naszej współpracy i plany na przyszłość.

Fakt, że klub zagra na najwyższym poziomie rozgrywkowym po raz pierwszy w historii nie budził pana obaw? A może właśnie potraktował to pan jako atut i wyzwanie?

– Nie myślałem o tym w kategoriach obaw. Rzeczywiście podchodzę do pracy w Aluronie Virtu Warcie właśnie jak do wyzwania. Sądzę, że możemy zbudować tu coś wartościowego, a ja mogę pomóc dołożyć swoją cegiełkę do interesującego rozdziału na kartach klubowej historii.

Podobno blisko Polski był pan już wcześniej. To prawda, że w ubiegłym roku był pan jednym z kandydatów do objęcia naszej reprezentacji narodowej?

– Przesłałem moją aplikację, ale wielu trenerów pragnęło objąć polską kadrę, bo to reprezentacja na bardzo wysokim poziomie, znacząca siła w światowej siatkówce. A miałem już okazję pracować w drużynach narodowych – jako asystent w kadrze Włoch jakiś czas temu, a także ze słowacką i turecką kadrą.

Hugo de Leon Guimarães: Postaramy się o niejedną niespodziankę

Jak z włoskiej perspektywy postrzega pan polską siatkówkę?

– Z pewnością to bardzo interesujący, wysoki poziom sportowy. Z jednej strony bardzo dobra organizacja, z drugiej znakomici kibice, wypełniający hale. To jedne z tych czynników, które odgrywają rolę przy podejmowaniu decyzji, bo każdy chce rywalizować na obiektach pełnych wiernych i żywiołowo dopingujących fanów.

Preferuje pan pracę w klubie czy właśnie w kadrze narodowej i czym różnią się te funkcje?

– To różna specyfika. Próbowałem obu i oba te rodzaje aktywności sprawiają mi przyjemność, bo kocham moją pracę. Różnice? W kadrze jesteś selekcjonerem, głównie wybierasz zawodników. W klubie w grę wchodzi budżet. Uczestniczysz w kupowaniu graczy, co w reprezentacji narodowej nie ma miejsca. Jestem podekscytowany i szczęśliwy, że będzie mi dane pracować w Zawierciu.

Trenerem został pan w wieku 24 lat. Naprawdę już tak wcześnie wiedział pan, że widzi się bardziej na ławce trenerskiej niż na boisku?

– Rzeczywiście zacząłem wcześnie. Najpierw jako asystent, a po szóstym sezonie z Andreą Anastasim – mogę powiedzieć, że moim mentorem, gdyż w mojej opinii to bardzo ważne, od kogo się uczysz – zostałem pierwszym trenerem. Pragnę przy tym powiedzieć „dziękuję, Andrea”, bo sześć wspólnych sezonów to był bardzo istotny etap całego mojego życia i budowania kariery profesjonalnego szkoleniowca.

Co ciekawe, wcześniej był pan… piłkarzem, nadzieją AC Milan. Skąd przenosiny do siatkówki?

– Grałem w futbol jako bardzo młody zawodnik, właściwie chłopiec. Ale interesowałem się obiema tymi dyscyplinami, zatem nie był to nagły przeskok.

Pana futbolową przeszłość widać na treningach. Zawodnicy, których pan prowadzi, doceniają to, nabierają respektu?

– Nie żartujmy. (uśmiech)

źródło: inf. prasowa

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-08-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved