Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Eleonora Dziękiewicz: Robię to, na co mam ochotę

Eleonora Dziękiewicz: Robię to, na co mam ochotę

fot. Mirosław Stroński

W sercu nosi jedną zadrę: z ekipy na igrzyska olimpijskie do Pekinu została skreślona w ostatniej chwili. – Ale nie zadecydowały o tym względy sportowe – twierdzi znakomita Eleonora Dziękiewicz, która żegna się z wyczynowym sportem.

Dziewięć medali mistrzostw Polski (po trzy każdego koloru), sukcesy w rozgrywkach pucharowych, brązowy medal mistrzostw Europy w 2009 roku, wiele interesujących sportowych, i nie tylko, przygód… Czy to nie wystarczający powód, by pożegnać się z siatkarskim parkietem? To pytanie zadaje sobie Eleonora Dziękiewicz i szybko na nie odpowiada: – Wszystko zaczęło mnie męczyć, gra już nie bawiła, a przynosiła więcej frustracji. Już w grudniu, w trakcie sezonu ligowego, byłam gotowa, by zrezygnować, nie wytrzymywałam tempa i obciążeń – mówi. Zeszła z boiska ostatecznie 7 kwietnia, po zwycięstwie nad ŁKS-em Commerceconem Łódź. – I teraz prowadzę życie stateczne, gotuję obiady, sprzątam i robię to, na co mam ochotę – mówi Eleonora Dziękiewicz.



W swoim bogatym życiu sportowym miała wielu trenerów. Ilu? – Pogubiłabym się pewnie już przy trzecim, może czwartym. Są jednak szkoleniowcy, których wspominam z sentymentem, innych staram się zapomnieć. Najchętniej wspominam Jerzego Matlaka. To był trener do tańca i różańca – śmieje się nasza bohaterka. – Pod jego kierunkiem pracowało się ciężko, bywało, że mocno rugał nas na treningach lub wbijał szpilę. Ale też miał swoiste poczucie humoru, co bardzo mi odpowiadało. Swego czasu tak mocno mnie obsztorcował, że byłam czerwona jak burak, a on z trudem powstrzymywał śmiech. Można było z nim pogadać o wszystkim i zawsze znajdował wyjście z trudnej sytuacji. To za jego kadencji przeżywałam najlepszy okres w reprezentacji, a zarazem był to nieszczególny czas; i dla mnie, i dla trenera. Mimo że byłam po operacji kciuka, otrzymałam nominację do kadry, a trener pomógł mi odzyskać formę i zdobyć brązowy medal mistrzostw Europy. W tym czasie moja mama poważnie chorowała, potem w szpitalu wylądowała żona pana Jerzego. Było dramatycznie, ale wszystko dla nas dobrze się poukładało. Mama wyzdrowiała, pani Asia, żona trenera, również.

Lena w swojej przygodzie ze sportem nosi w sercu jedną zadrę. Była blisko uzyskania statusu olimpijki, ale na kilka dni przed wyjazdem na igrzyska do Pekinu została skreślona z reprezentacji. To był czas trenera Marco Bonitty i zarazem wielkich oczekiwań. Dla kadrowiczek okres największych obciążeń, bo ledwo co się skończyła liga, a już zaczynało się zgrupowanie, a potem mecze towarzyskie, turnieje oraz World Grand Prix. – Włoski szkoleniowiec miał fioła na punkcie dyscypliny – wspomina nasza bohaterka. – Nie pozwalał nawet na spotkania z mężami czy z sympatiami. Po całorocznym kieracie ligowym, reprezentacyjnym, zgrupowaniach takie decyzje nie wpływały dobrze na naszą psychikę. W sumie miałam udział w zakwalifikowaniu się na igrzyska, ale do Pekinu nie pojechałam. Śmiem twierdzić, że sportowo nie przegrałam tej rywalizacji. Rok wcześniej uznano mnie za najlepszą blokującą Grand Prix, tymczasem trener utrzymywał, że słabo blokuję. Czułam podskórnie, że nie pojadę na igrzyska. I tak też się stało.

Tylko podczas pobytu w Dąbrowie Górniczej Lenie nie udało się zdobyć medalu, choć możliwości były. Przed rozpoczęciem minionego sezonu przeszła operację kolana i dlatego miała poważne kłopoty, by grać w pełnym wymiarze. A mimo to, ze względu na specyficzną sytuację kadrową, nieustannie ratowała zespół w potrzebie. – Na naszych niepowodzeniach zaważyła chyba postawa trenera Juana Manuela Serramalery. Pracowałyśmy chyba ponad miarę. Początki ligi bywały wprawdzie rewelacyjne, ale potem zespół rozsypywał się za sprawą kontuzji, po czym trudno było nam odzyskać równowagę. Szkoda… – podsumowała bardzo sympatyczna i urodziwa siatkarka. W nowym sezonie zasiądzie na trybunach już tylko jako kibic, by wspierać swoje koleżanki. I będzie się cieszyć dniem codziennym.

Autor: Włodzimierz Sowiński – cały obszerny tekst o Eleonorze Dziękiewicz w serwisie katowickisport.pl

źródło: katowickisport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2017-08-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved