Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Chiaka Ogbogu: Dość łatwo się przyzwyczajam

Chiaka Ogbogu: Dość łatwo się przyzwyczajam

fot. lsk.pls.pl

– Ostatni raz w Nigerii byłam, mając 13 lat, potem zaczęła się siatkówka i nie było okazji. Nigeria jest bardzo żywym miejscem, cały czas coś się dzieje. Mam tam dziadków od strony taty i członków rodziny od strony mamy – mówi amerykańska środkowa Chemika Police, Chiaka Ogbogu. – W wielu dyscyplinach różnica pomiędzy wynagrodzeniem kobiet i mężczyzn jest tak duża, że aż trudno w nią uwierzyć – mówi o nierównościach w sporcie.

Uważasz, że kobiety w sporcie są niedoceniane?



Chiaka Ogbogu:Tak!

Dlaczego?

– Jest duża różnica w traktowaniu sportów żeńskich i męskich. Bierze się to na pewno z przeszłości. W Ameryce kobiety w dużej mierze były zdominowane przez mężczyzn, więc efekty wielu lat takiego stanu są widoczne choćby w świecie sportu. 

Pierwszy argument w tym sporze, jaki zazwyczaj jest wypowiadany, to że sport kobiecy jest po prostu mniej ciekawy. 

– To kwestia podejścia. Swego czasu dużym problemem był fakt, że kobiety na parkiecie przestają zachowywać się w kobiecy sposób. Że radość, agresja, fizyczność nie powinny być utożsamiane z delikatnością kobiecą, która jest najważniejszą cechą „słabszej płci”. Musiało minąć sporo czasu, aby kobieta mogła ryknąć na parkiecie po zdobyciu ważnego punktu. Poza tym mężczyźni grają w koszykówkę czy piłkę nożną znaczenie dłużej, mieli więcej czasu na rozwinięcie nie tylko samego sportu, ale i otoczki wokół niego. Marketing, profesjonalizm, media. Dobrym przykładem nierówności jest piłka nożna w Stanach. Kobiety zdobywają puchary, medale. Wygrywają ważne imprezy, są po prostu świetne. Mężczyźni z kolei nie odnoszą żadnych sukcesów, a jest o nich 10 razy głośniej. Różnice można zauważyć też w bardziej prozaicznych kwestiach, jak choćby finanse. Jak wygląda to w Polsce np. w siatkówce?

Jeśli chodzi o siatkówkę, to raczej różnice nie są drastyczne, kobiety potrafiły nawet zarabiać więcej od mężczyzn. 

– To świetnie, jesteście dobrym przykładem. Jednak w wielu dyscyplinach różnica pomiędzy wynagrodzeniem kobiet i mężczyzn jest tak duża, że aż trudno w nią uwierzyć. 

Doświadczyłaś kiedyś problemów związanych z rasizmem?

– Miejsce, w którym się wychowywałam, było dość zróżnicowane rasowo, dlatego problem rasizmu w zasadzie nie istniał. Jestem jednak świadoma, że problem powstaje, gdy przebywa się w miejscach, które nie są tak zróżnicowane, a  ciemny kolor skóry jest czymś wyjątkowym. Nie miałam konkretnej sytuacji, jedynie czasem byłam w stanie wyczuć, że ktoś trzyma mnie na dystans z powodu koloru skóry. Nie mówił tego wprost, ale ja po prostu wiedziałam. 

A twoje koleżanki?

– Tak, znam kilka historii. Nie mówię konkretnie o Polsce, tylko o Europie. Mam wiele znajomych, które grają w różnych krajach europejskich i wiem, że czasem przytrafiały im się trudne sytuacje.  

Co byś zrobiła na ich miejscu?

– Zależy. Jeśli ktoś zagrażałby mojemu życiu lub zdrowiu, to na pewno bym się przestraszyła. Jednak jeśli skończyłoby się na werbalnym zaczepianiu, to najprawdopodobniej bym się nie przejęła. 

Zaczepki miałabyś gdzieś?

– To za dużo powiedziane, bo na pewno nie rozumiem, jak kolor skóry może być powodem do ataku na kogoś. Z drugiej strony, świata nie zbawię, więc jeśli ktoś rzuci w moją stronę wyzwisko, to zapewne je zignoruję. 

Trudno jest odnaleźć się ludziom ze Stanów w Europie?

– Ja dość łatwo się przyzwyczajam. Potrzebuję kilku podstawowych rzeczy do funkcjonowania i szybko się adaptuję. Mam to po ojcu.

No na pewno nie po mamie! Twoja mama była z nami w trakcie pierwszego wyjazdu i chyba nie było jej łatwo. 

– Mama jest zupełnym przeciwieństwem taty. Potrzebuje kilku dni, a nawet tygodni, żeby poczuć się w jakimś miejscu dobrze. Przyjechała do Polski, miała problemy z jet lagiem, bardzo dużo się działo. Byliśmy w Szczecinie, potem wyjechaliśmy na turniej, chyba za dużo wrażeń. 

Twoi rodzice pochodzą z Nigerii. Czy temat korzeni rodzinnych jest dla ciebie interesujący?

– Jasne. Ostatni raz w Nigerii byłam, mając 13 lat, potem zaczęła się siatkówka i nie było okazji. Nigeria jest bardzo żywym miejscem, cały czas coś się dzieje. Mam tam dziadków od strony taty i członków rodziny od strony mamy. 

Rodzice opowiadali ci o życiu w Nigerii?

– Nie forsowali swojej kultury, ani mi, ani młodszym braciom. Po prostu w luźny sposób opowiadali i kiedy widzieli, że nas to ciekawi, opowiadali dalej. Niewielu Amerykanów ma korzenie w takim miejscu. Niewielu ma szansę poznać kulturę zupełnie inną od własnej. Dzięki korzeniom rodzinnym mogłam zgłębiać dwie kultury jednocześnie, kiedy pozostali znajomi mieli okazję poznawać tylko jedną. 

Wracając do wątku życia Amerykanów w Europie, to na Twitterze napisałaś, że zbierasz anegdoty na książkę. Pierwsza historia dotyczyła samochodu we Włoszech. Opowiadaj. 

– Kiedy grałam w lidze włoskiej, wracając z treningu, zepsuło mi się auto. Nie wiedziałam, co robić, zadzwoniłam do cioci, która mieszka we Włoszech. Chwilę później jedna z rodzin zjechała samochodem na pobocze, żeby mi pomóc, ale nie umiała mówić po angielsku. Moja ciocia porozmawiała z nimi przez telefon, potem wytłumaczyła mi, że odwiozą mnie do domu, ale wcześniej muszą odebrać córkę z przyjęcia urodzinowego. Okazało się, że przyjęcie wypełnione było 13-latkami, które zaczynają grać w siatkówkę i często bywają na meczach mojego zespołu. Kiedy przyjechałam, stałam się największą urodzinową niespodzianką, wszyscy chcieli zrobić sobie ze mną zdjęcie. 

Opowiadaj dalej. 

– Innym razem byłam w Stambule. W Turcji gra wiele koleżanek, więc wieczorem, po treningu, spotkałyśmy się w mieście na wspólną kolację. Skończyłyśmy jeść, zamówiłyśmy taksówkę, koleżanki odwiozły mnie pod hotel i pojechały dalej. Weszłam do lobby, zaczęłam się rozglądać i coś mi nie pasowało. Po chwili zorientowałam się, że to nie mój hotel. Musiałam dzwonić do koleżanek, żeby wróciły po mnie i odwiozły do właściwego. Nie wiem, jakim cudem żadna z nas nie poznała, że to niewłaściwy hotel, ale cóż, przynajmniej jest co wspominać. 

Pewnie sporo zabawnych sytuacji wynika z bariery językowej?

– Czasem tak. Kiedyś byłam w Biedronce na zakupach. Chciałam zapłacić kartą – nie działa. Dałam drugą kartę – nie działa. Pełna taśma zakupów, bo wróciłyśmy z meczu wyjazdowego i w lodówce pusto. Jeden z pracowników powiedział, że obok jest bankomat. Poszłam, minęło kilka minut, wypłaciłam gotówkę. Ku mojemu zaskoczeniu, zrobiła się długa kolejka i przywitały mnie piorunujące spojrzenia klientów, którzy przez moją awarię z kartą i problemy komunikacyjne musieli czekać w kolejce. Swoją drogą to dość dziwne. W Stanach zgarnęliby zakupy na bok i obsługiwali resztę klientów, a w Biedronce czekali na moją zapłatę. 

 

 

źródło: chemik-police.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-01-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved