Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Dominika Sobolska: Stęskniłam się za Polską

Dominika Sobolska: Stęskniłam się za Polską

fot. Przemysław Kokot

Dominika Sobolska po sezonie spędzonym we Włoszech zdecydowała się wrócić do Dąbrowy Górniczej. Środkowa MKS-u ma za sobą także debiut w reprezentacji Belgii i zebrała ogromną ilość doświadczenia. – Mam już puchar i mistrzostwo Polski i oczywiście skłamałabym, mówiąc, że to nie ma dla mnie wartości i znaczenia, bo ma. Chciałabym jednak mieć jeszcze większy wkład w sukces i po raz koleiny zdobyć medal – mówi Dominika Sobolska w rozmowie ze Strefą Siatkówki.

Po wielu latach gry w Orlen Lidze w zeszłym sezonie zdecydowałaś się na reprezentowanie barw włoskiego Metalleghe Sanitars Montichiari. Jaki wpływ na twoją decyzję miał fakt, że w tym zespole grała Berenika Tomsia? Jak wiele wiedziałaś o lidze włoskiej, jej charakterystyce, przed wyjazdem do Włoch?

Dominika Sobolska: – Bereniki wcześniej w ogóle nie znałam, spotykałyśmy się na boisku jedynie w czasie meczów. Tak naprawdę zanim się z nią skontaktowałam, to już podjęłam decyzję o podpisaniu kontraktu z włoskim klubem. Dopiero później nawiązałyśmy przyjaźń, wiadomo, że kiedy ma się w drużynie drugą Polkę, to zawsze jest raźniej. W czasie sezonu wspierałyśmy się i na pewno jej obecność dużo mi pomogła. Co wiedziałam przed samym sezonem? Dwukrotnie byłam na turniejach we Włoszech, wiedziałam, że liga jest mocna. Jednak zawsze życie na co dzień w innym kraju, przebywanie z ludźmi o innej mentalności to zupełnie co innego niż okazjonalny wyjazd na pojedyncze zawody, dlatego do końca nie wiedziałam, czego się spodziewać. Mimo wszystko chciałam spróbować, stwierdziłam, że to dla mnie idealny czas, aby zaznać czegoś nowego, zrobić kolejny krok w swojej karierze i absolutnie tego teraz nie żałuję.



Wraz ze swoją drużyną dotarłaś aż do ćwierćfinału Serie A i półfinału Pucharu Włoch. Jakie jest teraz twoje zdanie o lidze włoskiej, jak wypadła konfrontacja twoich przewidywań z rzeczywistością?

Szczerze mówiąc, potwierdziło się wiele z tego, co słyszałam. Grałyśmy mecze praktycznie co weekend i mógł grać nawet pierwszy zespół z tabeli przeciwko ostatniemu i nadal nie było wiadomo, jak to spotkanie się zakończy. Było sporo niespodzianek, jedną sprawiło choćby Bergamo, które w ćwierćfinale wyeliminowało Pomi Casalmaggiore, czyli zwycięzcę tegorocznej Ligi Mistrzyń. To pokazuje, że każdy zespół w lidze włoskiej jest groźny i myślę, że to jest bardzo dobre dla zawodnika, bo nie ma meczów, gdzie można pozwolić sobie na odpuszczenie.

Dlaczego zdecydowałaś się wrócić do Polski z kraju nazywanego przez wielu takim siatkarskim rajem?

Wcześniej pracowałam już z trenerem Juanem (Juan Manuel Serramalera – przyp. red.) i bardzo mi ta współpraca odpowiadała. Stwierdziłam, że chciałabym zdobyć jeszcze kolejny medal, a we Włoszech to nigdy nic nie wiadomo. (uśmiech) Trochę też stęskniłam się za Polską, ten sezon był dla mnie ciężki, musiałam się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Pomyślałam, że to dobry moment, aby wrócić z tym doświadczeniem, które zebrałam, grając w Montichiari. Oczywiście nie mówię, że jest to jakaś decyzja na parę lat, bo być może w przyszłości los skieruje mnie gdzie indziej. Jednak w tej chwili miałam taką potrzebę, by wrócić do czegoś, co dobrze znam i w czym zawsze dobrze się odnajdowałam.

W Polsce zdobyłaś już wszystko, co było do zdobycia, czyli zarówno Puchar Polski, jak i mistrzostwo. Jednak grając w Chemiku, przez większość czasu byłaś zawodniczką rezerwową…

Dokładnie tak. Mam już puchar i mistrzostwo Polski i oczywiście skłamałabym, mówiąc, że nie ma to dla mnie wartości i znaczenia, bo ma. Chciałabym jednak mieć jeszcze większy wkład w sukces i po raz koleiny zdobyć medal.

Zawsze byłaś tą najmłodszą zawodniczką w zespole, teraz oprócz Eleonory Dziękiewicz na środku rywalizować będziesz także z Kamilą Ganszczyk. Jak dużo obiecujesz sobie po współpracy z tymi siatkarkami?

I dalej jestem najmłodsza, bodajże między nami jest jeden dzień różnicy. (uśmiech) Ja się cieszę, bo myślę, że mówiąc trochę nieskromnie, mamy naprawdę dobry środek. Nie sądzę, aby którakolwiek z nas rozpatrywała to w kategoriach konkurencji. To będzie bardziej działać w ten sposób, że jeżeli któraś z nas będzie miała gorszy moment, to zawsze będzie druga osoba, która może ją zastąpić bez utraty jakości. Zawodniczka będąc na boisku i mając tego świadomość, też będzie czuła się pewniej. Myślę, że mamy trzy naprawdę dobre środkowe i to jest tylko na plus dla całego zespołu.

Do Orlen Ligi dołączyły dwa nowe zespoły. Czy to twoim zdaniem dobre posunięcie, jak może to wpłynąć na przebieg rozgrywek?

Dla mnie, osobiście, pozytywne jest to, że Orlen Liga jest znów otwarta. Myślę, że skorzysta na tym I liga, gdzie trudno było o pozyskanie sponsorów itd. Poza tym takie rozwiązanie jest trochę „zdrowsze”, bo faktycznie jest ta sportowa rywalizacja. Dla nas są to kolejne dwa zespoły i więcej meczów do rozegrania, co z kolei nie wiem, czy było takie bardzo potrzebne. Jest jak jest, nie ma co się nastawiać pesymistycznie. Te dwa zespoły będące beniaminkami (Budowlani Toruń, ŁKS Łódź – przyp. red.) poczyniły ciekawe transfery i myślę, że to nie będą takie drużyny, które nie będą mogły nawiązać walki z czołówką.

Niedawno zadebiutowałaś w barwach reprezentacji Belgii. Zawsze jednak podkreślałaś, że twoim marzeniem jest gra w biało-czerwonych barwach. Dlaczego więc stało się inaczej?

Moim marzeniem zawsze było granie w reprezentacji Polski i nadal nim jest, niewiele się tutaj zmieniło. Niestety federacja belgijska musiała wydać na to zgodę, a takiej zgody nie było. Trudno mi jest powiedzieć, czy ze strony PZPS-u można było zrobić więcej czy nie, bo tego nie wiem. Natomiast trener Nawrocki bardzo chciał, abym grała dla Polski. Wysyłałam kilka wniosków do FIVB, to jest dłuższa historia, ale w końcu jednak stwierdziłam, że to po prostu nie wyjdzie. Doszło do takiej sytuacji, że albo gram dla Belgii, albo nigdzie, a na to nie mogłam sobie pozwolić. Jest mi przykro, ale musiałam sobie odpuścić, bo to nie było zależne ode mnie.

Mimo wszystko gra w kadrze Belgii to dla ciebie również ogromne wyróżnienie. Jakie są twoje dotychczasowe wrażenia z występów na szczeblu międzynarodowym?

– Zagrałam na turnieju w Montreaux i potem ostatni tydzień World Grand Prix w Turcji. Na razie jest to jeszcze takie docieranie się, z tymi dziewczynami znam się jeszcze z juniorek, ale potem bardzo długi czas z nimi nie grałam. Szukamy trochę siebie nawzajem, ale myślę, że jak na mój start w reprezentacji to oceniam go pozytywnie. Myślę, że nie jest najgorzej, ja staram się dać z siebie wszystko. 8 sierpnia zaczynamy przygotowania do kwalifikacji do przyszłorocznych mistrzostw Europy. Musimy awansować, nie wyobrażam sobie, aby nas zabrakło na tych mistrzostwach.

To sprawi, że do Polski przyjedziesz dość późno, co na pewno nie jest komfortową sytuacją…

Powinnam pojawić się w Dąbrowie Górniczej pod koniec września. Z tego co wiem, to 15 października czeka nas pierwszy ligowy mecz, więc będę miała co najmniej dwa tygodnie na to, by potrenować i popracować nad zgraniem. Wiadomo, że nie jest to idealna sytuacja, bo zawsze lepiej jest tego czasu mieć więcej, ale myślę, że dam radę. Były takie sezony, gdzie zawodniczki miały znacznie mniej czasu, by zgrać się z koleżankami.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet, Wywiady

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-08-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved