Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Dominika Leśniewicz: Wciąż mam ciarki, gdy słyszę hymn

Dominika Leśniewicz: Wciąż mam ciarki, gdy słyszę hymn

fot. Michał Szymański

Trwające mistrzostwa Europy kobiet to nie tylko występy kadry Jacka Nawrockiego, ale i emocje związane z obecnością na trybunach „Złotek”. Reprezentantki z czasów Andrzeja Niemczyka zostały uhonorowane odznaczeniem Wybitnego Reprezentanta. – Mecz z Włoszkami był moim pierwszym na tych mistrzostwach Europy. Potrójne emocje, na pewno zazdroszczę dziewczynom, że mogą grać przed własną publicznością. Dla mnie największe emocje były jak zabrzmiał Mazurek Dąbrowskiego, zawsze wtedy mam ciarki na plecach – skomentowała Dominika Leśniewicz.

Na trybunach w Łodzi zmagania podopiecznych Jacka Nawrockiego obserwują m.in. Katarzyna Skowrońska-Dolata, Dominika Leśniewicz, Małgorzata Niemczyk, Milena Rosner czy Magdalena Śliwa.Mecz z Włoszkami był moim pierwszym na tych mistrzostwach Europy. Potrójne emocje, na pewno zazdroszczę dziewczynom, że mogą grać przed własną publicznością. Dla mnie największe emocje były jak zabrzmiał Mazurek Dąbrowskiego, zawsze wtedy mam ciarki na plecach – skomentowała była libero polskiej kadry, złota medalistka mistrzostw Europy z 2003 r.



Aktualnie Dominika Leśniewicz jest trenerem, pracuje przede wszystkim z młodzieżą. Jak z perspektywy byłej siatkarki, a obecnie szkoleniowca obserwuje się zmagania młodszych koleżanek? – Rola trenera jest najtrudniejsza, bo dużo łatwiej jest być na boisku i podejmować jakieś działania samodzielnie niż skierować je do zawodniczek. Niemniej jednak staram się to swoim podopiecznym przekazać – dodała.

Jej koleżanki nie ukrywały, że nie raz miały ochotę wejść ponownie na boisko. – W sytuacjach takich jak w meczu z Belgią aż chciałoby się podpowiedzieć dziewczynom, co zrobić, żeby zdobyć brakujący punkcik. Nie mogłam przeboleć tych spadających piłek – takie łatwe do podbicia, a jednak nikogo nie było, kto utrzymałby piłkę w grze. Tego w końcówce zdecydowanie zabrakło – przyznała Małgorzata Niemczyk. Wtórowała jej Milena Rosner. – Oczywiście, że się przypominają nasze czasy. Każda by chciała wbiec na boisko, po każdej akcji udanej czy nieudanej podskakujemy i wzajemnie się dopytujemy, co kto by zrobił w danej sytuacji – skomentowała.

Jak można porównać siatkówkę z lat 2000 do tej prezentowanej 10 lat później? – Niedawno miałyśmy okazję obejrzeć nasz mecz sprzed 15 lat i stwierdziłyśmy, że spokojnie z tym poziomem i z tymi umiejętnościami, jakie prezentowałyśmy wcześniej, mogłybyśmy teraz zagrać. Siatkówka delikatnie się różni, myślę, że jest mocniejsza. Zmieniła się zagrywka, ale jeśli chodzi o umiejętności techniczne, taktyczne i czytanie gry to myślę, że dziewczyny od naszych atakujących mogłyby się uczyć. Jest ogromny potencjał, dziewczyny są wysokie, ale do ideału jeszcze trochę brakuje. Chodzi mi o bardziej urozmaiconą grę, zwłaszcza ze środkowymi. Musimy też popracować nad stabilnością przyjęcia, myślę, że wtedy Asia Wołosz będzie miała więcej możliwości do kombinacyjnej gry. Bardzo fajnie rozwija się Magda Stysiak, Malwina Smarzek w tym sezonie zrobiła ogromny postęp. Pozostałe dziewczyny się uzupełniają – analizowała Magdalena Śliwa.

Jak zdaniem „Złotek” poradzą sobie Polki w mistrzostwach Europy? – Nigdy nie typuję, dajmy dziewczynom grać i trzymajmy za nie mocno kciuki – powiedziała Małgorzata Niemczyk. Według Mileny Rosner biało-czerwone mogą niedługo być w gronie faworytek wszystkich imprez. – Ja wybiegłabym dużo bardziej w przyszłość, uważam, że ten zespół w niedługiej przyszłości będzie w czołówce światowej – dodała. Najbardziej konkretne miejsce wskazała Magdalena Śliwa. – Wierzę, że ta kadra dojdzie do „czwórki”. Wiem, że z każdym meczem skala trudności będzie rosła, ale uważam,  że „czwórka” jest realna – zakończyła była rozgrywająca.

źródło: opr. własne, Polsat Sport

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved