Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Dominik Witczak: Wciąż mamy o co grać

Dominik Witczak: Wciąż mamy o co grać

fot. Sabina Bąk

 

Po przegranej z Zenitem Kazań siatkarze Asseco Resovii Rzeszów powalczą w małym finale turnieju. Jak podkreśla Dominik Witczak, motywacji rzeszowianom z pewnością nie zabraknie. – Stawką jest brąz Ligi Mistrzów, a takie szanse nie zdarzają się często. Po pierwszym meczu na pewno nie mamy czego się wstydzić, a po kolejnym wierzę, że będziemy mieć z czego się cieszyć – mówił po meczu atakujący rzeszowian.



Po pierwszej partii półfinału rozgrywanego między Asseco Resovią Rzeszów i Zenitem Kazań licznie zgromadzeni w krakowskiej Tauron Arenie kibice Resovii mieli powody do optymizmu. Lepiej spotkanie rozpoczął mistrz Polski, dość szybko zostawiając rywali w tyle. Wraz z rozwojem spotkania role się odwracały i w imponującym stylu Zenit Kazań zdołał odwrócić losy rywalizacji. – Wyszliśmy na to spotkanie bardzo zmotywowani, pierwszy i drugi set początkowo układały się po naszej myśli, w tych częściach spotkania mieliśmy prowadzenie – mówił po meczu Dominik Witczak, odnosząc się do momentu zwrotnego w całym spotkaniu, kiedy to przy grze na styku Rosjanie zareagowali szybciej. – Przełomowym momentem w całym meczu była końcówka drugiego seta i szkoda, że zabrakło nam trochę tego sportowego szczęścia. Bo mieliśmy trzy bloki naprawdę mocnych ataków, w jednym piłka odbiła się gdzieś od głowy, kolejne były już nieco lepiej podasekurowane. Ale grając z taka drużyną jak Zenit Kazań, trzeba wykorzystywać każdą szansę, my swoje mieliśmy i nie we wszystkich się to udało – kontynuował Witczak.

Nie bez znaczenia była też zmiana, jakiej dokonał trener Alekno. Pojawienie się na boisku Kobzara wyraźnie odmieniło grę Rosjan, z czym nie do końca rzeszowianie byli w stanie sobie poradzić. O tym zagraniu szkoleniowca rywali mówił atakujący ekipy z Podkarpacia. – Rosjanie w tych decydujących fragmentach bardzo poprawili swoją grę, kiedy wszedł Kobzar na rozegranie i bardzo tę grę im urozmaicił, z tej dość monotonnej siatkówki, opierającej się przede wszystkim na lewym skrzydle, zmienił grę, uruchamiając i środkowych, i Michajłowa i przy tym systemie trudno było zapunktować gdzieś w bloku. Miało to jednak dwie strony, bo z jednej – Rosjanie poprawili swoją grę, z drugiej my też mieliśmy swoje szanse, w końcówkach wciąż mogliśmy wygrać, czegoś jednak zabrakło – kontynuował zawodnik, nawiązując do niewykorzystanych szans.

Przywilej gospodarza pozwolił rzeszowianom rozegrać pierwszy półfinał, później mistrz Polski mógł tylko czekać na rozstrzygnięcie włoskiej rywalizacji i swojego potencjalnego rywala. Jak mówił przed starciem Trento z Lube Dominik Witczak, to kto stanie po drugiej stronie siatki nie będzie miało większego znaczenia. – W przypadku zestawienia drugiego półfinału nie było większej różnicy, na kogo trafimy. Na pewno jest to zespół, który na daną chwilę prezentuje się nieco gorzej i tego, że będą to Włosi, byliśmy pewni jeszcze przed meczem (śmiech) – dodał zawodnik. Przy dość jednostronnej walce w drugim meczu pewnie triumfowali siatkarze mistrza Italii. Tym samym o brązowy medal rzeszowianie powalczą z Lube Marche Civitanova. – Cieszy to, że mamy nieco więcej czasu na regenerację niż nasz przeciwnik. Teraz musimy wyczyścić głowy po tym sobotnim spotkaniu, bo wciąż mamy o co grać. Stawką jest brąz Ligi Mistrzów, a takie szanse nie zdarzają się często. Na pewno chcielibyśmy też wywiązać się z roli organizatora. Po pierwszym meczu na pewno nie mamy czego się wstydzić, a po kolejnym wierzę, że będziemy mieć z czego się cieszyć – dodał atakujący Resovii Rzeszów.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved