Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Dominik Stanisławczyk: Liczę na grę w play-off

Dominik Stanisławczyk: Liczę na grę w play-off

fot. Damian Krzanowski / karpaty-krosno.pl

– Przyjemność grania w play-off byłaby dla naszej drużyny ogromnym sukcesem i dużą radością. Na pewno też nie stalibyśmy wtedy na straconej pozycji – mówi trener pierwszoligowych Karpat Krosno, Dominik Stanisławczyk. – Z nami jest jednak tak, że teraz zagraliśmy bardzo dobry mecz, a za tydzień możemy zagrać katastrofalnie. To jest zespół, któremu brakuje jeszcze stabilizacji, nawet w poszczególnych akcjach i setach – dodał po wygranej za trzy punkty w Świeciu z faworyzowanym Jokerem.

Co pomyślałeś sobie po pierwszym secie w Świeciu, przegranym do 14?



Dominik Stanisławczyk: Szczerze mówić to nic… Niestety to jest nasza domena w tym sezonie, zdarza się nam to już po raz kolejny, że źle zaczynamy. Sezon również rozpoczęliśmy takimi wynikami w pierwszych setach, zmieniliśmy rozgrzewkę i trochę to podziałało na nas mobilizująco, bo zaczęliśmy grać lepiej. Teraz znów do tego wracamy, tydzień wcześniej w meczu z drużyną z Tarnowa też wysoko przegraliśmy pierwszego seta, więc nie była to dla mnie niespodzianka. Wiedziałem, że się rozkręcimy i zaczniemy grać lepiej, bo już w pierwszym secie były fragmenty, gdzie ta gra wyglądała tak, jak byśmy chcieli. Graliśmy w miarę płynnie, było przyjęcie, rozegranie i atak i wiedziałem, że to się przełoży na drugiego seta.

Co zdecydowało o tym, że nawiązaliście walkę z Jokerem? Jest jakiś jeden element, który odmienił grę Karpat Krosno?

– Myślę, że zaczęliśmy lepiej atakować. Te pierwsze nasze ataki były takie z zamkniętymi oczami i przed siebie. Od drugiego seta trzymaliśmy bardziej kierunki, z trudnych piłek zaczęliśmy plasować lub kiwać, dając piłkę Jokerowi. To był taki element, który zdecydował o tym, że nawiązaliśmy wyrównaną walkę z rywalkami.

Wejście Pauliny Niedźwieckiej było też chyba przełomowym momentem.

– Tak, Paulina zagrała dobry mecz. Miała już bardzo dobre fragmenty w tym sezonie, ale tak jak cały zespół, który jest bardzo młody, ma wahania formy. Niedawno miała delikatnie skręconą kostkę i to też wpłynęło na jej formę.

W końcówce czwartego seta przegrywaliście 17:22, co się wówczas wydarzyło, że wygraliście ostatnie akcje 8:1?

– Na pewno trochę pomogły nam dziewczyny ze Świecia. Ta nasza zagrywka nie wyglądała na groźną, udało nam się chyba raz zablokować Paulinę Majkowską, potem jej atak został obroniony w najważniejszym momencie, a następnie skończyliśmy atakiem. Na pewno była to nasza lepsza gra, jeśli chodzi o obronę i Joker nie atakował tak, jak powinien. Nie wiem, może gospodynie się nieco przestraszyły, ale nie mnie to oceniać. Ja bardzo się cieszę z tych trzech punktów, bo bardzo się nam przydadzą w tym nowym roku.

W meczu w Świeciu jeśli którejś skrzydłowej nie szło i miała przestój, ciężar ataku brała na siebie inna zawodniczka. Zgodzisz się z tą tezą?

– Tak, to musi być nasz atut, bo te skrzydła mamy naprawdę mocne. Czy to mówimy o Kindze Stronias, czy o Paulinie, mamy również Dominikę Kęsik, która mniej gra, ale jest wartościową zawodniczką, czy też Adę Muszyńską, która grudzień miała bardzo dobry i wygrywała nam mecze w Poznaniu i była naszą liderką. Mamy młode przyjmujące, ale bardzo zdolne i gdy nabiorą boiskowego doświadczenia, to będą to zawodniczki sporego formatu.

Czemu tak mało gracie środkiem?

– Staramy się poprawiać ten element, ale tu na pewno jest dużo do poprawy i będziemy nad tym pracować. Mamy też problem, bo praktycznie już w sierpniu wypadła nam ze składu Julia Brzezińska i zostaliśmy z dwoma środkowymi i ciężko nam to wychodzi, chociaż i tak jest już dużo lepiej. Marta Orzyłowska wskoczyła z II ligi z Siedlec, a Iza Filipek przyszła do nas z zespołu juniorek. To są dziewczyny, które jeszcze potrzebują dużo czasu, bo ta pierwsza liga ma swoje wymagania i powoli się do tego przyzwyczajają. Liczymy, że Julia Brzezińska, która powoli wraca do treningów, wzmocni nas jeszcze pod koniec sezonu. Według optymistycznych prognoz pod koniec stycznia powinna wrócić do treningów.

Takie mecze jak ten ostatni w Świeciu pozwalają wam myśleć realnie o miejscu w czołowej ósemce na koniec rundy zasadniczej?

– Ja na to liczę. Mówiłem dziewczynom, że grudzień mamy bardzo ciężki, ale to nie znaczy, że nie możemy zdobywać punktów. Wygraliśmy w Poznaniu, wygraliśmy w Świeciu, mamy pięć punktów, które są bardzo cenne, bo były to zespoły z czołówki. Teraz mamy przed sobą te drużyny, z którymi mecze zdecydują, czy będziemy grać o utrzymanie, czy w play-off. Na pewno chciałbym uniknąć play-out, chociaż dobrze mi one wychodzą, jednak przyjemność grania w play-off byłaby dla naszej drużyny ogromnym sukcesem i dużą radością. Na pewno też nie stalibyśmy wtedy na straconej pozycji. Z nami jest jednak tak, że teraz zagraliśmy bardzo dobry mecz, a za tydzień możemy zagrać katastrofalnie. To jest zespół, któremu brakuje stabilizacji, nawet w poszczególnych akcjach i setach. Zresztą to było również widać w Świeciu, jak graliśmy w pierwszym secie, a jak w pozostałych. Musimy na spokojnie ochłonąć, zapomnieć już o tym zwycięstwie i na spokojnie przygotować się do kolejnego meczu, który będzie dla nas bardzo ważny.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-01-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved