Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Dominik Kwapisiewicz: Nie tego spodziewaliśmy się po naszej grze

Dominik Kwapisiewicz: Nie tego spodziewaliśmy się po naszej grze

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Na pewno ostatnie wyniki nie zadowalają, miejsce w tabeli też nie jest satysfakcjonujące. Nie możemy być zadowoleni ze swojej postawy w pierwszej rundzie. Nie tego się spodziewaliśmy po naszej grze – podsumował pierwszą część sezonu w wykonaniu Aluronu Virtu CMC Zawiercie jego drugi szkoleniowiec, Dominik Kwapisiewicz.

Za Aluronem trudna końcówka roku. Chyba nie takich wyników spodziewaliście się w grudniu?



Dominik Kwapisiewicz: – Faktycznie, końcówka roku nie była dla nas zbyt udana. Nie licząc Challenge Cup, w którym wygraliśmy dwumecz z bułgarskim zespołem, to w lidze ponieśliśmy kilka porażek. Na pewno takie wyniki nie zadowalają, miejsce w tabeli też nie jest satysfakcjonujące. Nie możemy być zadowoleni ze swojej postawy w pierwszej rundzie. Mimo że brakuje nam trzech punktów, aby znaleźć się w okolicach siódmego miejsca. Nie tego się spodziewaliśmy po naszej grze.

Zawodnicy podkreślali, że dołek formy związany był z brakiem treningów i ciągłym graniem. Mogła być to faktycznie przyczyna słabszej dyspozycji?

– Słabsza dyspozycja w dłuższym okresie związana jest z kilkoma przyczynami. Na pewno jednym z aspektów mógł być brak treningów, bo ciągle rozgrywaliśmy mecze. Ale inne zespoły miały podobne warunki, więc nie ma, co na to zwalać. Mamy pewne swoje problemy. Musimy się z nimi uporać w trakcie treningów. Więcej uwagi poświęcić na poszczególne elementy. Liczę, że wrócimy na właściwe tory.

Wspomniał pan, że był to jeden z aspektów słabszej formy, a inne?

– Dużo rozmawiamy z chłopakami w kontekście psychologicznym. Chcemy popracować też z nimi bardziej indywidualnie. W naszym zespole jest dużo zawodników, którzy przez całą rundę nie grali w takim systemie, dwa, trzy mecze w tygodniu. Marcin Kania był naszym podstawowym środkowym, Łukasz Swodczyk też przebywał na boisku dopóki nie złapał kontuzji. Malinowski i Bociek też mogą nie pamiętać takich czasów, w których cała runda była tak intensywna. Wszystko nam się nawarstwiło, przez co mieliśmy słabsze wyniki.

Czyli dobrze się stało, że w rozgrywkach nastąpiła dłuższa przerwa?

– Myślę, że tak. Mieliśmy czas na spokojne, pełne treningi, na popracowanie nad poszczególnymi elementami oraz schematami gry. Bardzo nam tego brakowało, przez co nasza gra nie do końca wyglądała tak jakbyśmy chcieli.

Ale chyba cele pozostają niezmienne? Miejsce w ósemce jest nadal w waszym zasięgu…

– Naszym celem w tym sezonie jest znalezienie się w ósemce i gra w play-off. Potem może wszystko się wydarzyć. Mamy na to wielkie szanse, ale na pewno sami chcielibyśmy być bardziej zadowoleni z naszej gry. Nawet gdybyśmy przegrywali, to chcielibyśmy w szatni powiedzieć, że zagraliśmy na 95-100%, ale tego dnia przeciwnik był akurat lepszy. Wówczas za bardzo nie moglibyśmy mieć sobie nic do zarzucenia. A nie zawsze tak było.

A w Challenge Cup też chcecie namieszać?

– Oczywiście. Jak jest szansa, to chcemy dojść jak najdalej się da. Teraz czeka nas konfrontacja z zespołem z Ankary, szczególnie na wyjeździe może być trudno. Jednak gra w europejskich pucharach jest dla chłopaków dodatkową motywacją, tym bardziej, że dla wielu z nich jest to nowość. Nie doświadczyli tego wcześniej, nie mają przesytu walki w europejskich pucharach i latania po całym świecie. Dla naszej drużyny jest to coś fajnego. Chcielibyśmy dojść jak najdalej i namieszać jak najwięcej, może nawet znaleźć się w półfinale, a potem zobaczymy, co się wydarzy.                     

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-01-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved