Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Dominik Kwapisiewicz: Takiego meczu się spodziewaliśmy

Dominik Kwapisiewicz: Takiego meczu się spodziewaliśmy

fot. Klaudia Piwowarczyk

Po 2,5 godzinnym spotkaniu siatkarze Aluronu Virtu Warty Zawiercie pokonali w pierwszym meczu fazy play-off ekipę Cerradu Czarnych Radom 3:2. Zawodnicy obu zespołów stworzyli bardzo emocjonujące widowisko, pokazując kawał dobrej siatkówki oraz zostawiając dużo serca na boisku. Po ostatnim gwizdku sędziego w hali przy ulicy Blanowskiej zapanowała ogromna euforia, gdyż zwycięstwo to powoduje, że zawiercianie muszą wygrać tylko jedno spotkanie (albo w Radomiu, albo ponownie w Zawierciu), by znaleźć się w strefie medalowej. Wrażeniami po meczu podzielił się drugi trener gospodarzy Dominik Kwapisiewicz.

Na początku wielkie gratulacje. W tym spotkaniu udowodniliście, że przydomek Jurajscy Rycerze nie jest bezpodstawny. Wygraliście prawdziwą wojnę.



Dominik Kwapisiewicz: – Dziękuję. Naprawdę takiego meczu się spodziewaliśmy. Jak mówiłem w wywiadach przedmeczowych, play-off to będzie prawdziwa burza z grzmotami i błyskawicami, a w 90% wszystko rozstrzygnie się na zagrywce i tak też było. Zarówno radomianie, jak i my zagraliśmy w tym elemencie naprawdę rewelacyjne zawody. Po naszej stronie prym wiódł zdecydowanie Alex Ferreira, który był liderem naszej drużyny, a po drugiej stronie świetne zawody rozgrywał Wojtek Żaliński. Można powiedzieć, że zawodnik ten wygrał im końcówkę trzeciego seta. Takie kopanie trwało do tie-breaka i bardzo się cieszymy, że mamy to zwycięstwo. Uważam, że w Radomiu będzie podobne widowisko, jak w Zawierciu i nie będzie wcale łatwo, ale trzeba pamiętać, że to my mamy przewagę jednego meczu u siebie.

Radomianie zapowiadają, że wrócą do Zawiercia na trzecie spotkanie. Co zrobić, żeby rozstrzygnąć rywalizację już na Mazowszu?

– Z ich punktu widzenia na pewno mają rację, gdyż ten mecz nie gwarantuje nam, że zagramy w półfinale. Również w przypadku naszej porażki w Zawierciu, także oni nie mogliby być pewni tego awansu. My pokazaliśmy już w tym sezonie, że w Radomiu potrafimy wygrywać. Myślę, że musimy zagrać podobne spotkanie, jak to pierwsze. Przede wszystkim trzeba zachować wewnętrzny spokój, żeby emocje nie brały góry nad naszymi umiejętnościami i zagrać w polu serwisowym tak, jak zagraliśmy u siebie w hali.

Waszym celem był awans do czołowej szóstki. Cel osiągnięty. Teraz pojawiła się szansa na zdobycie medalu. Zaczynacie czuć presję, czy podchodzicie do tego na spokojnie?

Presji nie czujemy absolutnie żadnej, gdyż nie musimy jej czuć z żadnej strony. My chcemy ten awans wywalczyć dla siebie. Tą są nasze ambicje i pragnienia, a przez to chcemy potwierdzić, że zasługujemy na tę najlepszą czwórkę w lidze i wiemy, że możemy to zrobić. Gramy dobrą siatkówkę i oby tak dalej.

W tej parze spotkały się dwie rewelacje fazy zasadniczej. Wydaje się, że druga para jest jednak silniejsza, więc gra z radomianami otwiera wam drogę do półfinału, gdzie już czekają kędzierzynianie.

Teoretycznie para Jastrzębski Węgiel-PGE Skra Bełchatów wydaje się być silniejsza, ale to jest tylko gdybanie i teoria. Jeśli wygramy drugi mecz z Cerradem Czarnymi Radom, czy to na wyjeździe, czy w trzecim meczu granym u siebie, to jesteśmy w strefie medalowej, w której spotykamy się z najlepszą drużyną sezonu zasadniczego, czyli ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle.

Co by to oznaczało dla Zawiercia?

To będzie oznaczało trzy rzeczy. Po pierwsze gwarantowane wielkie emocje, po drugie europejskie puchary w Zawierciu, a po trzecie walkę o medale.

Poza waszymi wynikami sporo mówi się w ostatnim czasie na temat hali w Zawierciu i są to dość niepokojące wiadomości.

– Wiele już było apeli, wiele już zostało powiedziane, a jak się to wszystko skończy zobaczymy. Nasze władze na czele z panem prezesem Kryspinem Baranem wraz z władzami miasta na czele z panem prezydentem są w stałym kontakcie i dużo rozmawiają w tym temacie. Na tej płaszczyźnie należy upatrywać jakiegoś konsensusu i porozumienia, a wtedy myślę, że będzie można liczyć na jakieś pozytywne zakończenie całej tej historii. W chwili obecnej skupiamy się na tym co jest tu i teraz, a jeśli w przyszłym roku naprawdę będziemy grali w europejskich pucharach, to na pewno nie będziemy grali w Zawierciu, gdyż ta hala raczej nie zostanie dopuszczona do tych rozgrywek.

Dwa mecze play-off, dwa tie-braki, ponad 5,5 godziny łącznie świetnych widowisk zapowiada ekscytującą walkę o medale. Pokazuje to jak PlusLiga jest wyrównana i to, że żadna z drużyn nie może być pewna medalu.

W tym sezonie w PlusLidze wszystko jest możliwe. Medale nie są już rozdane gdzieś tam na górze. Tak samo my nie możemy być absolutnie pewni, że nawet jedną nogą jesteśmy w półfinale, bo tak nie jest. Chwila dekoncentracji, zbyt duża pycha, porażka w Radomiu może spowodować, że w ewentualnym trzecim spotkaniu wszystko się może wydarzyć, gdyż ekipa Cerradu Czarnych już nie raz udowodniła, że potrafi grać w naszym obiekcie. Teraz się przez chwilę będziemy cieszyć, ale z chłodną głową podejdziemy do niedzielnego spotkania.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-03-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved