Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Dominik Kwapisiewicz: Mam w sobie małą zadrę

Dominik Kwapisiewicz: Mam w sobie małą zadrę

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Ujmy nam ten wynik nie przynosi. Aczkolwiek odczuwam niedosyt. Jeszcze się do końca nie otrząsnąłem, mam w sobie małą zadrę, że jednak rozgrywki zakończyliśmy na czwartym miejscu, a nie z medalem. Mogło być jeszcze trochę lepiej – powiedział Dominik Kwapisiewicz, drugi szkoleniowiec Aluron Virtu Warty Zawiercie.

Aluron Virtu Warta Zawiercie osiągnęła najlepszy wynik w historii klubu, ale jednocześnie zajęła najbardziej nielubiane przez sportowców czwarte miejsce. Jakie odczucia towarzyszą panu po tym sezonie?



Dominik Kwapisiewicz: – Pewnie przed sezonem bylibyśmy zadowoleni nawet z piątego czy szóstego miejsca, ale patrząc przez pryzmat całego, zwariowanego sezonu, to nie ma co ukrywać, że czuję spory niedosyt. Jeśli jest szansa na zdobycie medalu, to trzeba starać się ją wykorzystać. Nam ta sztuka się nie udała. Oczywiście, miniony sezon możemy zaliczyć do bardzo dobrych, jednak zabrakło w nim kropki nad i.

No właśnie, w sumie jednego seta zabrakło wam, aby znaleźć się w finale. Ale może to nie był jeszcze czas Warty?

– Prawda jest taka, że do awansu do finału zabrakło nam seta albo nawet tylko pięciu punktów, bo w tie-breaku był wynik 10:10. Ale siatkarsko do finału wciąż było daleko. Od trzeciego seta ciężko nam było przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. ZAKSA zaczęła grać dużo lepiej. W trzecim spotkaniu była już wyraźnie lepsza od nas. W rywalizacji z Jastrzębskim Węglem sytuacja się powtórzyła. Mimo tego, że rozegraliśmy dwa tie-breaki, to do zwycięstwa wciąż było daleko. Wcale nie było tak blisko do medalu jak niektórym się może wydawać.

Czyli zabrakło doświadczenia oraz ogrania w meczach o stawkę?

– Być może właśnie tego zabrakło. ZAKSA cały czas była bardzo zdeterminowana, żeby znaleźć się w finale. Takiej ZAKSY dawno nie widziałem. Na takich emocjach nie zagrała nawet chyba w finale, nie licząc tego pierwszego meczu. Walcząc z nami, naprawdę była nakręcona. Zawodnicy cieszyli się z każdego punktu, bo wiedzieli, że jeśli nie zagrają swojej najlepszej siatkówki, to w finale mogą się nie znaleźć. Kluczowi zawodnicy pokazali naprawdę wielką klasę, a później zdobyli tytuł mistrza Polski w jeszcze łatwiejszy sposób niż walcząc o awans do finału.

Mimo że nie udało wam się zdobyć medalu, to i tak chyba sezon można uznać za udany, tym bardziej, że znaleźliście się też w turnieju finałowym Pucharu Polski?

– Na pewno był to dla nas bardzo dobry sezon. Gra w turnieju finałowym Pucharu Polski była dla naszego klubu nowym doświadczeniem. Zajęliśmy czwarte miejsce po rundzie zasadniczej. Utrzymaliśmy je na koniec sezonu. Walczyliśmy jak równy z równym z kędzierzynianami i jastrzębianami. Na pewno ujmy nam ten wynik nie przynosi. Aczkolwiek jeszcze raz podkreślę, że ja odczuwam niedosyt. Jeszcze się do końca nie otrząsnąłem, mam w sobie małą zadrę, że jednak rozgrywki zakończyliśmy na czwartym miejscu, a nie z medalem. Mogło być jeszcze trochę lepiej.

A po dobrej grze w tym sezonie łatwiej będzie przyciągnąć do klubu klasowych zawodników?

– Według mnie z sezonu na sezon nasz klub zyskuje w oczach całej siatkarskiej Polski, a przede wszystkim w oczach zawodników, menadżerów. Wszyscy wiedzą, że jak prezes Baran umawia się z kimś na coś, to tak właśnie będzie. Wszystkie zobowiązania są wypełniane. Zawodnicy mają jedynie skupiać się na treningach oraz na tym, aby dobrze grać w siatkówkę.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-05-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved