Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > „Dobra zmiana” w BBTS-ie?

„Dobra zmiana” w BBTS-ie?

fot. Klaudia Piwowarczyk

Nie ulega wątpliwości, że BBTS Bielsko-Biała na razie nie może zaliczyć trwającego sezonu do udanych. Złe wyniki osiągane przez zespół poskutkowały znanym schematem – zwolnieniem trenera i raptowną próbą poszukiwania nowego szkoleniowca w czasie rozgrywek. Dlaczego rok po roku siatkarze z Podbeskidzia nie potrafią osiągnąć zakładanych rezultatów i ich dotychczasowa obecność w PlusLidze nie mogła odznaczyć się czymś więcej niż ucieczką przed „ogonem” stawki?

Do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce BBTS powrócił w sezonie 2013/2014. Prowadzony ówcześnie przez Janusza Bułkowskiego zespół chciał walczyć o dobre wyniki i rozgościć się na dobre w siatkarskiej ekstraklasie. Trener, który doprowadził drużynę do awansu, miał być gwarantem dobrej postawy swoich podopiecznych. Niestety trzy zwycięstwa na kilkanaście meczów były wynikiem zbyt słabym, żeby przekonać Piotra Pluszyńskiego i pozostałych włodarzy bielskiego klubu do kontynuowania współpracy z głównodowodzącym. W lutym 2014 roku Janusz Bułkowski został odwołany ze stanowiska, a jego miejsce objął znany na arenie polskiej siatkówki Wiktor Krebok. Bardziej doświadczony szkoleniowiec miał zapewnić odbicie się od ligowego dna, jednak tak się nie stało. Zespół po fazie play-off granej z Lotosem Treflem Gdańsk zajął ostatnią, 12. pozycję w tabeli, pokazując jak wiele frycowego trzeba było zapłacić beniaminkowi. Ten wynik można było jeszcze tłumaczyć brakiem obycia teamu w siatkarskiej ekstraklasie czy też nagłym i do dziś niewyjaśnionym zniknięciem jednego z jego ogniw (Milosa Stojkovicia). Kolejnym ruchem włodarzy były roszady. Zaczęto szukać nowego szkoleniowca, a z drużyną pożegnali się Maciej Fijałek, Martin Vlk, Tomasz Kalembka, Grzegorz Kokociński, Adam Swaczyna (kontuzja) i Maksim Akimenka (w sumie siedmiu graczy).



Zostało siedmiu zawodników ze starego składu, pojawili się i nowi – Łukasz Polański, Grzegorz Pilarz, Bartłomiej Neroj, Sergiej Kapelus, Michał Dębiec, Wojciech Ferens i Wojciech Sobala. Tym, który miał zadbać o aspekty szkoleniowe teamu, był 450-krotny reprezentant Polski Piotr Gruszka, a jego pojawienie się w stolicy Podbeskidzia niewątpliwie zaostrzyło apetyty kibiców na lepszą pozycję ich ulubieńców. Powiększona o dwa teamy PlusLiga 2014/2015 wystartowała i w 4. meczu sezonu BBTS cieszył się ze zwycięstwa. Finalnie z dorobkiem dziewięciu wygranych w fazie zasadniczej uplasował się dopiero na przedostatniej pozycji. Znów nie było lepiej, raz jeszcze apetyty były wyższe, a głód niezaspokojony. Odpowiedzią na ten stan rzeczy ze strony włodarzy była… wymiana większości składu i szkoleniowca. Z zespołem pożegnał się zarówno trener Gruszka i trener Mielnik, jak i zawodnicy – Polański, Gonzalez, Buniak, Sobala, Dębiec, Czauderna, Bućko, Ferens i Błoński (dziewięciu graczy).

Nowy sezon BBTS-u to nowy trener. Na ławce szkoleniowej w sezonie 2015/2016 zasiadł duet braterski – Krzysztof i Andrzej Stelmachowie. Do teamu dołączyło dziewięciu siatkarzy – Bartłomiej Krulicki, Krzysztof Modzelewski, Paweł Gryc, Marcin Wika, Dan Lewis, Łukasz Koziura, Bartosz Janeczek, Dmytro Bogdan i Mateusz Sacharewicz. Tak odmieniony skład na papierze miał być silniejszy niż poprzednie i ponownie stać się gwarantem późniejszego sukcesu. Kompletnie odmieniony team niewątpliwie potrzebował czasu na zgranie. Choć miało być lepiej, skończyło się jak zwykle: osiem wygranych, dopiero 12. pozycja w tabeli, nie najlepsze humory zarówno zawodników, jak i sztabu trenerskiego. – Do dziś nie wiem, jak się spisaliśmy – czy sprostaliśmy oczekiwaniom klubu względem nas, czy też nie. Mnie osobiście nikt z włodarzy nie powiedział, że mamy być w pierwszej dziesiątce czy też wystarczy, że wygramy pięć meczów i będziemy mieć wakacje. Nie pozostało nam nic innego, jak grać dla siebie – powiedział po sezonie Mateusz Sacharewicz. Brak komunikacji interpersonalnej był jedną z przyczyn rozpadu bielskiego składu – zawodnicy, którzy mieli oferty z innych klubów, z nich skorzystali, zostali nieliczni. Do największego przedsezonowego „zgrzytu” doszło jednak na linii trener-włodarze klubu. W dyskusyjnych okolicznościach szeregi BBTS-u opuścili bracia Stelmachowie. – Ciągle słyszałem, że dany siatkarz jest za drogi, a z tymi, którzy chcą zostać, bardzo ciężko jest coś ustalić, ponieważ mogą chcieć minimalną podwyżkę, co rozumiem, bowiem w lidze jest sporo miejsc do obsadzenia, a na rynku nie ma wielu graczy, więc część zawodników to wykorzystuje, by ugrać lepsze dla siebie warunki. Przekonałem się, że ciężko jest trenerowi budować drużynę wspólnie z klubem… Do tej pory poświęcałem temu bardzo dużo cierpliwości. Cztery czy pięć dni temu miałem dość ostrą rozmowę, w której powiedziałem, że uciekła nam pierwsza grupa wartościowych zawodników, następnie druga i została nam trzecia, a nawet z niej nie potrafiliśmy sprowadzić graczy. Może jednak się to zmieni, kiedy ja odejdę? Chciałbym podkreślić – to nie klub zrezygnował ze mnie, to ja odchodzę i rezygnuję z pracy w BBTS-ie – mówił o roszadach, których dokonano i tych, których nie zrobiono mimo chęci sztabu szkoleniowego Krzysztof Stelmach. BBTS znów został bez trenera, w jego składzie brakowało wielu kluczowych zawodników – w tamtym czasie nie było także widać pomysłu na team.

Sezon 2016/2017 rozpoczął się z Miroslavem Palgutem i Pawłem Wrzeszczem u sterów. Ostatnimi transferami byli Adam Bartosz i Milos Vemić (w sumie ośmiu nowych zawodników), którzy dołączyli do teamu już po rozpoczęciu sezonu przygotowawczego. Pierwszego szkoleniowca również przez jakiś czas brakowało, bowiem w czasie przedsezonowym zajmował się reprezentacją. Start zmagań był mimo tego koncertowy, bowiem rozpoczęty zwycięstwem z radomianami. To były jednak tylko miłe złego początki. Obecnie na 11 rozegranych spotkań mecz z Czarnymi nadal jest jedyną victorią bielskiej drużyny (zajmuje ona przedostatnie miejsce w tabeli – 15. pozycja). Zespół ostatnio grał również bez trenera – Miroslav Palgut podał się do dymisji, a ta została przyjęta.

Obraz, który pojawia się w rozważaniach o BBTS-ie, to klub, który będzie miał 6 trenera w ciągu 4 (jeszcze nieskończonych) sezonów, a także drużyna, która co sezon wymienia większość składu. Jedyną osią spójności, którą można w nim wykazać, to ciągłe zmiany. Z pierwszego zespołu pamiętającego początki drużyny w PlusLidze pozostali Wojciech Siek, Kamil Kwasowski i Przemysław Czauderna (ale w tym ostatnim przypadku z sezonową przerwą). To zdecydowanie za mało, by mówić o ciągłości myśli szkoleniowej, budowaniu wieloletniego planu rozwoju klubu i tworzeniu dojrzałego składu na podstawie wychowanków. Czy pojawienie się nowego szkoleniowca do końca sezonu coś zmieni? Logika przeszłości wskazuje, że niezależnie od tego, czy stołek trenerski obejmie Fabio Storti lub Rastislav Chudik lub ktokolwiek inny, to nie wyeliminuje to podstawowego problemu zespołu – jakiejkolwiek podstawy do budowania stałości, która niezbędna jest do tego, żeby zespół osiągał wyniki. Nie można także zapomnieć, że przed kolejnym szkoleniowcem spod Dębowca będzie jeszcze trudniejsze zadanie niż przed Palgutem. Obejmie on zespół z dużym bagażem porażek i wypływającym z tego faktu możliwym brakiem wiary w zwycięstwa i własne umiejętności. Krańcowe wyczerpanie wynikami widać było także w oficjalnym proteście kibiców ze stolicy Podbeskidzia, którzy złożyli apel o zmiany w klubie. Czy nowy trener znajdzie remedium na rezultaty osiągane przez BBTS? Wszyscy łącznie z zawodnikami mają nadzieję, że w końcu do klubu przyjdzie „dobra zmiana”, która przekształci chude lata teamu na tłuste. Dla dobra poziomu rozgrywek należy liczyć na to, by nie trzeba było na nie czekać pełnych starotestamentowych siedmiu lat.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2016-12-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved