Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Do gdańskiego Dawida przyjeżdża Goliat z Kazania

Do gdańskiego Dawida przyjeżdża Goliat z Kazania

fot. Arkadiusz Buczyński

Matthew Anderson, Wilfredo Leon czy Maksim Michajłow. Nazwiska te znane są kibicom siatkówki na całym świecie, a wspomniani zawodnicy stanowią o sile Zenitu Kazań. Drużyny, która respekt wywołuje u każdego z zespołów, któremu przyjdzie się z nią mierzyć. Rosjanie przyjeżdżają we wtorek do Gdańska, by w Ergo Arenie zmierzyć się z LOTOSEM Treflem w ramach rozgrywek Ligi Mistrzów. Na papierze wskazanie faworyta nie jest trudnym zadaniem, zwłaszcza że nawet gdańscy siatkarze otwarcie przyznają, że ich zwycięstwo powinno być rozpatrywane w kategoriach siatkarskiego cudu.

Dla podopiecznych Andrei Anastasiego obecny sezon jest debiutem w rozgrywkach międzynarodowych. Póki co wypada on co najmniej okazale, ponieważ gdańszczanie zajęli w swojej grupie drugie miejsce, ustępując jedynie gwiazdom z włoskiej Modeny. Klasyfikowanych wyżej Włochów udało im się zresztą pokonać u siebie 3:2.  Tak przed meczem z włoskim gigantem wypowiadał się środkowy drużyny z Gdańska, Wojciech Grzyb.Gdyby się udało wygrać z Modeną, to byłaby niesamowita sprawa. Zdajemy sobie sprawę z siły rywala. Nie będę obiecywał, że wygramy, a to, że powalczymy o każdą piłkę – po ostatniej piłce tego meczu wszyscy kibice wiedzieli, że obietnica została spełniona z nawiązką. Gdańszczanie do meczu z Zenitem przystąpią trzy dni po niespodziewanym zwycięstwie w rozgrywkach ligowych, w których ograli faworyzowaną bełchatowską Skrę 3:0. Taki wynik sobotniego spotkania na pewno doda otuchy i pewności siebie drużynie z Pomorza, która zdaje się cały czas czuć na europejskich salonach jak kopciuszek. LOTOS pod wodzą Andrei Anastasiego zachwyca już drugi sezon z rzędu. Kluczem do utrzymania formy okazały się nie spektakularne transfery, których w Gdańsku zabrakło, a zatrzymanie w klubie najbardziej wartościowych zawodników.



Dla triumfatora poprzedniej edycji Ligi Mistrzów sezon póki co również układa się wybornie. W rosyjskiej Superlidze prowadzi, w 15. kolejkach przegrywając tylko 1 (!) raz, a wygrywając 11. (!!) meczów z rzędu. Komplet punktów zdobył także w fazie grupowej Ligi Mistrzów, gdzie mierzył się z m.in. mocnym tureckim Halkbankiem Ankara Michała Kubiaka, tracąc przy tym tylko jednego (!!!) seta. Władze klubu niedawno przedłużyły umowę ze swoją największą gwiazdą, Kubańczykiem (a teraz w zasadzie Polakiem) Wilfredo Leonem. Zespół z Kazania cały czas pokazuje, że dzięki bardzo dużym rezerwom finansowym jest w stanie sprowadzić w swoje szeregi niemal każdego zawodnika. Już w tym momencie zresztą drużyna z Kazania na papierze wygląda bardzo okazale. Stawia to podopiecznych Władimira Alekny w świetle faworytów dwumeczu z gdańską drużyną. Należy jednak pamiętać, że w żadnym sporcie ani nazwiska, ani pieniądze nie grają, a o wyniku zawsze decyduje forma sportowa.

W czym więc upatrywać szansy siatkarzy Andrei Anastasiego? Przede wszystkim w dość luźnym podejściu do meczu i braku ciążącej na nich presji. Niejednokrotnie udowodnili już, że potrafią być niewygodnym rywalem, a zwycięstwo w dwumeczu jest koniecznością dla Rosjan, a nie dla Polaków. Dla siatkarzy z Gdańska celem minimum było wyjście z grupy, który wykonali. – Owszem, cel jako taki spełniliśmy, co nie znaczy, że wychodząc na mecz z Zenitem Kazań, cokolwiek odpuścimy. Wychodząc na ten mecz, zrobimy wszystko, żeby go ograć, przygotujemy się jak najlepiej, a to jest tylko sport i co będzie, dowiemy się już niebawem. Jednak nie ma takiej możliwości, żebyśmy poczuli się usatysfakcjonowani dotychczasowym wynikiem. Pozostajemy cały czas w grze, będziemy walczyć. I to dopiero by była niespodzianka, gdybyśmy przeszli Zenit Kazań – mówi przyjmujący Miłosz Hebda. Dalsze występy to, jak sami przyznają, „nagroda za udany poprzedni sezon”. Trener Anastasi to szkoleniowiec z ogromnym doświadczeniem i jest z pewnością odpowiednią osobą, która może poprowadzić drużynę do zwycięstwa z wyżej notowanym rywalem. Zwłaszcza, że LOTOS kilkukrotnie udowodnił już, że potrafi wygrywać w sytuacji, w której z góry jest skazywany na porażkę.

Dla kibiców dodatkowym smaczkiem w rywalizacji może być osoba Aleksieja Spiridonowa. Rosyjski przyjmujący znany jest z kontrowersyjnych wypowiedzi i zachowań. Zwycięstwo LOTOSU z Zenitem na pewno byłoby swoistym pstryczkiem w nos dla krnąbrnego przyjmującego, a niejednemu polskiemu kibicowi sprawiłoby tym większą satysfakcję.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-02-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved