Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Dmytro Paszycki: Wyczerpaliśmy limit porażek

Dmytro Paszycki: Wyczerpaliśmy limit porażek

fot. Sylwia Lis-Dubiel

Resovia Rzeszów pokonała w meczu wyjazdowym AZS Politechnikę Warszawską 3:1 i zrównała się liczbą punktów ze Skrą Bełchatów. – Nie możemy pozwolić sobie na kolejną porażkę. Jeżeli spadniemy z trzeciego miejsca i nie będziemy mogli powalczyć o medale w PlusLidze, to tak naprawdę sezon ligowy możemy uznać za zakończony – powiedział zawodnik Resovii Dmytro Paszycki.

Kolejne trzy punkty zapisujecie na swoim koncie, jednak samo spotkanie chyba nie należało do najłatwiejszych.



Dmytro Paszycki: – Zgadza się. Mieliśmy lepsze i gorsze momenty, szczególnie w drugim secie, który wygrali gospodarze. Lepiej przyjmowali, dodatkowo nie udało nam się ich odrzucić od siatki naszą zagrywką i dzięki temu zwyciężyli. Całe spotkanie było dość wyrównane. Chociaż wynik może tego nie odzwierciedla, to często graliśmy punkt za punkt, jednak w końcówkach to my okazywaliśmy się lepsi. Dla nas najważniejsze jest to, że udało nam się zyskać kolejne trzy punkty.

W całym spotkaniu zepsuliście aż 18 zagrywek, dość dużo. Efekt gry w nieznanej hali?

– Możliwe, bo w tej hali praktycznie nie rozgrywa się spotkań ligowych i ani my, ani gospodarze nie przywykliśmy do grania w niej. Ponadto na obu drużynach ciążyła pewnego rodzaju presja, żeby wygrać to spotkanie, zwłaszcza na nas, jeżeli chcemy nadal walczyć o finał PlusLigi. Mimo wszystko zepsuliśmy za dużo zagrywek, co się czasami na nas mściło i potem musieliśmy odrabiać straty.

W grudniu przegraliście z podopiecznymi Jakuba Bednaruka 2:3. Nie obawialiście się, że po zwycięstwie w Bielsku-Białej na Torwarze przed własną publicznością będą jeszcze groźniejsi?

– Oczywiście, że braliśmy taką opcję pod uwagę. W tym momencie jesteśmy na takim etapie gry, że nie możemy sobie pozwolić na kolejną porażkę. Jeżeli spadniemy z trzeciego miejsca i nie będziemy mogli powalczyć o medale w PlusLidze, to tak naprawdę sezon ligowy możemy uznać za zakończony. Niedzielny mecz również mógł się inaczej potoczyć. W trzecim secie wygraliśmy 25:23, czyli zaledwie dwoma punktami i gdyby nie skuteczny atak naszego kapitana, to to spotkanie mogłoby się różnie potoczyć. To wszystko pokazuje, jak zacięty był to pojedynek oraz to, że zawodnicy AZS-u Politechniki Warszawskiej walczyli ze wszystkich sił, by wygrać. W tym sezonie liga jest naprawdę nieprzewidywalna, co sprawia, że jest ona wielkim wyzwaniem dla każdego z nas.

W najbliższy piątek gracie z Cerradem Czarnymi Radom, który niejednokrotnie sprawił niespodziankę. Zapowiada się kolejne trudne spotkanie.

– Za nami mecze z zespołami z Gdańska, Bełchatowa i Kędzierzyna-Koźla i myślę, że to są drużyny, z którymi gra się najtrudniej. Nie oznacza to, że lekceważymy przeciwnika, bo Cerrad Czarni Radom prezentuje w tym sezonie naprawdę niesamowitą siatkówkę. W grudniu przegraliśmy z nim 2:3, na pewno chcielibyśmy się zrewanżować, zwłaszcza że zagramy we własnej hali, przy własnej publiczności. Każdy zespół chce teraz wygrywać, a my chyba wyczerpaliśmy już limit możliwych porażek. Teraz skupiamy się jedynie na najbliższym spotkaniu, nie wybiegamy za daleko w przyszłość. Nie ma miejsca na potknięcia, bo każde z nich może kosztować nas udział w finale. W piątek wyjdziemy na boisko i postaramy się pokazać z jak najlepszej strony i zrobimy wszystko, by zwyciężyć w tym spotkaniu.

Autorka wywiadu: Iwona Stach

źródło: pzps.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-03-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved