Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Dmytro Paszycki: Kobzar zrobił różnicę

Dmytro Paszycki: Kobzar zrobił różnicę

fot. Katarzyna Antczak

Asseco Resovia Rzeszów przegrała w półfinale Final Four tegorocznej Ligi Mistrzów z Zenitem Kazań 3:1. – Według mnie kluczowym momentem była zmiana rozgrywających w rosyjskiej drużynie – mówił „na gorąco” po spotkaniu, środkowy zespołu mistrza Polski, Dmytro Paszycki.

W pierwszych dwóch partiach pokazaliście, że jesteście w stanie walczyć z Zenitem Kazań jak „równy z równym”. Zasadnym jest zatem pytanie – co się stało z drużyną Asseco Resovii w kolejnych setach?



Dmytro Paszycki: – Będąc całkowicie szczerym, również chciałbym to wiedzieć. Wiedzieliśmy, jaka jest stawka tego meczu i jak wielkie nadzieje są w nas pokładane i tak jak wspomniałeś – w pierwszych dwóch setach prezentowaliśmy się co najmniej dobrze. Jeśli jednak miałbym się podjąć próby wskazania konkretnej przyczyny naszej porażki – wydaje mi się, że takim momentem była zmiana rozgrywających w rosyjskiej drużynie. Igor Kobzar dał świetną zmianę i definitywnie zrobił różnicę. Wszyscy wiedzą, że w Final Four można spodziewać się siatkówki na światowym poziomie i co za tym idzie niejednokrotnie detale mogą decydować o wyniku meczu.

Wydawać się może, że w półfinale największą waszą bolączką była gra blokiem…

Ja również uważam, że mieliśmy w tym meczu z tym problem. Jak wcześniej wspomniałem – duża w tym zasługa Igora Kobzara, który świetnie prowadził grę swojej drużyny. Mieliśmy również problem z wyprowadzaniem skutecznych ataków. Zenit Kazań gra bardzo siłową siatkówkę, co prowadzi do tego, że jeśli zawodnicy tej ekipy mają dzień w polu zagrywki, to dobre wykończenia akcji graniczą z cudem. Uważam, że w tym półfinale mieli właśnie taki dzień, dlatego między innymi atakujący w naszej drużynie bardzo często musieli się zmagać z podwójnym lub nawet potrójnym blokiem.

Półfinałowi Ligi Mistrzów towarzyszą zawsze wielkie emocje. Na was ciążyła w nim podwójna presja – poza samym udziałem w tym meczu byliście również jego gospodarzem…

Zgadza się. Jednakże to była w dużej mierze ta pozytywna presja, która sprawiała, że chcieliśmy zapisać się na kartach historii. Graliśmy przecież w świetnej hali, przy obecności tysięcy naszych kibiców. Szkoda tylko, że nie udało nam się ziścić zarówno naszych marzeń, jak i marzeń naszych fanów. Niemniej jednak jestem wdzięczny losowi, że mogłem zagrać w takim spotkaniu i przy takiej atmosferze, gdyż są to momenty, które pamięta się przez całe życie.

Gdyby ktoś ci powiedział dwa lata temu, że za dwa sezony zagrasz w półfinale Ligi Mistrzów – uwierzyłbyś?

Odpowiedziałbym: Dlaczego nie? Gram w siatkówkę całe życie. Dawniej podziwiałem grę Juantoreny, Miljkovicia, a nawet Bartka Kurka, a dzisiaj mam możliwość grania przeciwko lub z takimi zawodnikami w jednej drużynie, co uważam za swój wielki sukces. Zaczynałem swoją przygodę  z siatkówką w słabszych ligach, później umacniałem swoją pozycję w średnich, aż wylądowałem w jednej z najlepszych lig świata w jej najlepszym zespole. Moja historia jako sportowca mogłaby być dobrym materiałem na film, opowiadający, jak ciężką pracą i uporem można wnieść się na sam szczyt.

Już jutro czeka was walka o trzecie miejsce. Z którą z włoskich ekip chciałbyś się spotkać?

Nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. Jesteśmy przygotowani na grę z każdym przeciwnikiem. W obu włoskich drużynach występują fantastyczni zawodnicy i każdy mecz przeciwko nim będzie bardzo trudny. Myślę jednak, że kto by to nie był – będziemy w stanie nie tylko nawiązać walkę, ale nawet pokusić się o zwycięstwo.

Wspomniałeś, że podpatrywałeś grę Miljkovicia i Juantoreny – obaj zagrają w drugim meczu półfinałowym.

I jestem pewien, że stworzą świetne show. 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved