Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Dejan Vincić: Jestem zadowolony z walki, ale nie z wyniku

Dejan Vincić: Jestem zadowolony z walki, ale nie z wyniku

fot. Klaudia Piwowarczyk

W niedzielne popołudnie w Bełchatowie gospodarze po zaciętym pojedynku pokonali drużynę Cerrad Czarnych Radom. Podopieczni Roberta Prygla nie zdołali postawić się osłabionym rywalom w decydującej partii tego meczu i wywieźli z ich terenu jeden punkt. – Z drużyną z Bełchatowa zawsze ciężko się gra, szczególnie na jej terenie. Jestem zadowolony z tego, jak walczyliśmy i jak się prezentowaliśmy, ale nie jestem zadowolony z wyniku. Gdzieś uciekło nasze skupienie w tej partii i nie mogliśmy wrócić na parkiet – mówił w rozmowie ze Strefą Siatkówki Dejan Vincić, rozgrywający drużyny z Radomia.

Taki rywal jak PGE Skra Bełchatów do najłatwiejszych nie należy. Mieliście swoje szanse w tym meczu i rezultat z seta na set zwiastował, że kto inny wyjdzie z tej hali zwycięsko. Spodziewaliście się takiego spotkania?



Dejan Vincić: Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że to bardzo dobra drużyna. Na każdej pozycji ma znakomitych zawodników i każdy z dwójki czy trójki jako zmiennik może bardzo wiele zdziałać, wchodząc na boisko, a nawet odmienić grę całego zespołu. W rezultacie w tym meczu też wygrali. Zaczęli to spotkanie dobrym składem, w którym każdy zawodnik grał naprawdę świetnie. My musieliśmy się wysilić i dać z siebie wszystko. Wiadomo, że tak robimy w każdym meczu, bo gramy po to, żeby je wygrywać i zdobywać punkty. Z drużyną z Bełchatowa zawsze ciężko się gra, szczególnie na jej terenie. Jestem zadowolony z tego, jak walczyliśmy i jak się prezentowaliśmy, ale nie jestem zadowolony z wyniku. Źle zaczęliśmy również czwartą odsłonę tego meczu, kiedy prowadziliśmy 2:1 i nasza gra od początku seta była bardzo nerwowa. Nie pomagały dyskusje z sędzią, wpadały nam w pole łatwe piłki. Gdzieś uciekło nasze skupienie w tej partii i nie mogliśmy wrócić na parkiet.

Pierwsza partia zadziałała na was jak płachta na byka, co potem przejawiło się w dwóch świetnych, a co najważniejsze korzystnych dla radomskiego zespołu rezultatach następnych odsłon.

Zagrywaliśmy bardzo dobrze. Nasza zagrywka z wyskoku funkcjonowała tak, jak powinna. Rywale mieli problemy z przyjęciem. Graliśmy dobrze w obronie i bloku. Drugi i trzeci set był świetny w naszym wykonaniu, ale jak wspomniałem mieliśmy świetną okazję ku temu, żeby triumfować w tej hali. PGE Skra Bełchatów wykazała się jednak większym doświadczeniem i miała więcej cierpliwości w decydujących momentach.

Jesteście w stanie narzucać rywalom presję, co w tym meczu znakomicie udowodniliście. Mimo tych wszystkich kontuzji i urazów, z którymi się borykaliście i borykacie, nadal da się zauważyć, że te negatywne sytuacje tak naprawdę wcale was nie ograniczają.

Jak widać w Radomiu mieliśmy w tym sezonie dużo problemów i kłopotów zdrowotnych. Najpierw nasz atakujący Michał Filip doznał urazu, przez co znalazł się poza składem meczowym i prawdopodobnie póki co nadal tak będzie w dalszej części tego sezonu. Potem ja przez dwa miesiące nie trenowałem z drużyną. Następnie nasz drugi atakujący Jakub Ziobrowski doznał dziwnie wyglądającej kontuzji, bo piłka uderzając go w oko, spowodowała uraz i również nie mógł w pełni brać udziału w treningach. Cały czas musimy jakoś próbować się dostosować i od nowa układać plan na każde spotkanie. Niestety w tym sezonie nie graliśmy jeszcze w tej najlepszej konfiguracji i nie wykorzystaliśmy wszystkich najlepszych zawodników. Są to plusy dla młodszych graczy, bo mają szansę piąć się coraz wyżej i poprawiać swoje umiejętności. Fajnie ogląda się grę chociażby Jakuba Rybickiego, który wchodzi na boisko i gra naprawdę znakomicie. Bardzo się z tego cieszę.

Wraca pan do hali w Bełchatowie, jednak chyba pozbawiony sentymentów?

Może nie tyle jestem w ciągłym kontakcie z moimi kolegami stąd, co staram się go utrzymywać, ilekroć jestem w pobliżu. Cieszę się, że mogłem spotkać swoich znajomych. Szczególnie Srećko Lisinac i Milan Katić to moi dobrzy koledzy czy Mariusz Wlazły, z którym też zawsze miło mi się zobaczyć. Bardzo szanuję tych zawodników i nigdy z nikim tutaj nie miałem problemu w czasie swojego pobytu w Bełchatowie. Byli to znakomici koledzy z drużyny i świetny klub. Cieszę się, że znowu tutaj przyjechałem, ale nie miałem jakichś szczególnych emocji przed tym meczem.

Przed wami mecz z drużyną z Zawiercia już w najbliższy piątek. Jesteście gotowi na kolejne wyzwanie?

Oczywiście. Będziemy bronić swojej hali i swojego boiska. Wiemy, że to dobry zespół, ale wyjdziemy do tego spotkania tylko po to, żeby je wygrać. Zrobimy co w naszej mocy, żeby święcić zwycięstwo u siebie.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-02-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved