Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Dawid Woch: Zwycięstwo smakuje niesamowicie dobrze

Dawid Woch: Zwycięstwo smakuje niesamowicie dobrze

fot. Sylwia Lis-Dubiel

Miniona środa była przełomowym dniem dla siatkarzy BKS Visły Bydgoszcz. Ostatnia drużyna sezonu PlusLigi w końcu odniosła bowiem pierwsze zwycięstwo, we własnej hali pokonując Cerrad Eneę Czarnych Radom. Nic zatem dziwnego, że po meczu w drużynie doszło do eksplozji radości. – Brakowało nam zwycięstwa, dlatego teraz smakuje ono niesamowicie dobrze – stwierdził po meczu Dawid Woch.

Do rywalizacji z radomianami Visła przystępowała po piętnastu porażkach z rzędu. Trudno było zatem oczekiwać, by bydgoszczanie przełamali swoją serię. Od początku spotkania gospodarze postawili się jednak przeciwnikowi, ostatecznie pokonując go po tie-breaku. – Czekaliśmy na wygraną szesnaście meczów. Mieliśmy wprawdzie siedem punktów, ale brakowało nam zwycięstwa, dlatego teraz smakuje ono niesamowicie dobrze. Cieszy też fakt, iż graliśmy naprawdę super, toteż i kibice mogą być zadowoleni z tego meczu, bo widowisko mogło się podobać – stwierdził po spotkaniu środkowy BKS-u, Dawid Woch.



Gracze z Bydgoszczy mieli okazję wygrać starcie za trzy punkty. W drugim secie prowadzili oni bowiem 18:15. Czarni opanowali jednak swoją grę, ostatecznie zwyciężając w odsłonie. – W drugim secie na zagrywkę wszedł Protopsaltis i sprzedał serię bardzo dobrych zagrywek. Nam zabrakło cierpliwości, z czym mamy problem. To wynika z faktu, iż zespół nie jest pewny swojej gry, podejmując mniej ryzyka. Zespół z Radomia pokazał też większe doświadczenie, wyczekując nas. Dobrze, że ta sztuka nie udała im się w tie-breaku – swoim okiem ocenił Przemysław Michalczyk. Naszym największym problemem w sezonie są pojedyncze przestoje. Tracimy w nich kilka punktów i później trudno nam się goni. To, co wypracujemy przez cały set, to później tracimy. Możliwe, iż przez to nie wygraliśmy za trzy punkty, ale musimy bardzo cieszyć się z takiej wygranej, bo to na pewno da nam ogromnego kopa na dalsze spotkania – dodał w tej sprawie Woch.

Dotychczasowy brak zwycięstwa mocno oddziaływał na zespół, o czym szerzej wspomniał jego szkoleniowiec. – Bardzo trudno było motywować chłopaków. To jest ciężki kawałek chleba, ale moja grupa jest plastyczna. Mocno cierpiąc, wciąż walczy i potrafi podnieść głowę. Tak było w pierwszej rundzie, gdzie np. po przegranych dwóch setach nie spuszczała głów, bijąc się dalej. To jednak trudne doświadczenie dla trenera. W innych okolicznościach byłbym zwolniony, ale na szczęście tak się nie stało. Zwycięstwo to iskierka, by chłopcy uwierzyli, że idziemy w dobrą stronę – stwierdził Michalczyk.

Wracając do samego spotkania, kolejny dobry występ zaliczył Woch, który ostatnio otrzymuje coraz więcej szans na pokazanie swych umiejętności. – Trochę naczekałem się na występ, ale na treningach udowadniałem trenerowi, że mogę grać. Przyszedł moment, że dostałem swoją szansę, którą wykorzystałem, a przy okazji wygraliśmy mecz. Wszyscy zasługują jednak na pochwałę. Dużo dodał od siebie Toncek Stern, który zasłużenie dostał statuetkę MVP – powiedział środkowy.

Sytuacja BKS-u wciąż jednak jest bardzo trudna i by drużyna mogła myśleć o utrzymaniu, musi ona łapać kolejne „oczka”. Najbliższe zadanie wydaje się jednak bardzo trudne, gdyż bydgoszczanie na wyjeździe zmierzą się z PGE Skrą Bełchatów. – Nie wiadomo, czy teraz będzie to inna Visła. Chcę, by ona została taka sama, czyli walcząca i umiejąca wykorzystać swoje okazje. Za chwilę jedziemy do Bełchatowa, a Skra obecnie jest w dobrej dyspozycji. Będziemy się jednak bić i skonfrontujemy to, jak wyglądamy na ich tle – ocenił Michalczyk.

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-01-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved