Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Dawid Murek: Rzadko oglądam mecze żeńskiej siatkówki

Dawid Murek: Rzadko oglądam mecze żeńskiej siatkówki

fot. Adrian Sawko

Łuczniczka Bydgoszcz w piątek rozegrała mecz z Jastrzębskim Węglem. W sobotę przyjmujący bydgoskiej ekipy, Dawid Murek, pojawił się w Policach, by wspierać swoją córkę Natalię, która w barwach SMS-u Szczyrk grała przeciwko PSPS-owi Chemikowi Police. W rozmowie ze Strefą Siatkówki utytułowany zawodnik podzielił się wrażeniami z pobytu w Policach, a także swoimi spostrzeżeniami na temat PlusLigi.

Terminy spotkań pańskiej Łuczniczki Bydgoszcz z Jastrzębskim Węglem i SMS-u Szczyrk w Policach ułożyły się tak dobrze, że w sobotę mógł pan zobaczyć w akcji swoją córkę Natalię. Takie chwile z pewnością należą do rzadkości.

Dawid Murek: – Jest to rzeczywiście rzadkość. Nie mam niestety okazji jeździć na wszystkie mecze Natalii, ale jeżeli tylko jest taka okazja, to oczywiście się na nich pojawiam. Teraz pojawiła się taka możliwość, dostaliśmy po naszym meczu dwa dni wolnego i oczywiście to wykorzystałem. Trzeba wspierać córkę.



W Policach zobaczyliśmy mecz walki. Co pan, jako już doświadczony zawodnik, może powiedzieć o poziomie sportowym tego widowiska?

– Myślę, że dziewczyny z SMS-u się starają. Przed nimi jeszcze długa droga, to jest dopiero początek ich karier. Dziewczyny z Polic są wiadomo bardziej doświadczone i to było widać na boisku. Momentami jednak gra SMS-u Szczyrk mogła się podobać, widać, że dziewczyny grają odważnie, co jest ważne na tym poziomie. Widać, że dobrą robotę wykonują trenerzy i to wszystko jest bardzo fajnie poukładane. Sam mecz mógł momentami naprawdę się podobać. My jako rodzice oczywiście liczyliśmy na to, że dziewczyny wygrają, wywiozą z Polic jakieś punkty. Nie udało się.

Był to długi, prawie dwugodzinny mecz, ale dla młodych zawodniczek to dobrze. Jest to kwestia tego, żeby jak najwięcej się ogrywały, zbierały doświadczenie. Każda minuta na boisku jest cenna.

– Dokładnie tak. Myślę, że na tym etapie wynik nie jest jeszcze najważniejszy. Dla nich ważna jest gra, spędzanie jak największej liczby godzin na boisku. Potem miejmy nadzieję będą z tego jakieś owoce. Ja zresztą zawsze powtarzam mojej córce, żeby spokojnie patrzyła w przyszłość. Nie zawsze od razu wszystko się wygrywa, trzeba ciężką pracą do tego dążyć. Myślę, że przed dziewczynami fajna przyszłość, są dobrze kierowane i jak dalej będzie to tak fajnie funkcjonowało, to może to być dobry prognostyk, jeżeli chodzi o naszą żeńską siatkówkę.

Generalnie często zdarza się panu oglądać mecze żeńskiej siatkówki?

– Bardzo rzadko. Bardziej staram się oglądać naszą męską siatkówkę, można powiedzieć, że to jest takie zboczenie zawodowe. Jeżeli jednak tylko moja córka gra, to staram się pojawiać na meczach i oglądać.

Powiedział pan o męskiej siatkówce. Nie mogę więc nie wspomnieć o Łuczniczce Bydgoszcz. Po pokonaniu PGE Skry Bełchatów w piątek nie udało wam się pokonać Jastrzębskiego Węgla. Pańskim zdaniem wynikało to bardziej z tego, że to rywale zagrali dobre spotkanie, czy wam się nie udało utrzymać tej dyspozycji z Bełchatowa?

– Chyba jednak bardziej ta druga rzecz, że nie udało nam się zachować do końca tej koncentracji z meczu w Bełchatowie. Wiadomo, że PGE Skra miała swoje problemy, o czym wszyscy wiedzą. My jednak te słabości rywala potrafiliśmy wykorzystać i wygraliśmy na ciężkim terenie. W miarę jedzenia ten apetyt na pewno rósł, bo wygrywając z PGE Skrą, każdy zapewne myślał, że teraz skoro gramy z Jastrzębskim Węglem i to u siebie, to trzeba też wygrać. Może to nas troszeczkę zgubiło, że takie myślenie pojawiło się w głowach, że po wygranej w Bełchatowie z jastrzębianami powinno być dużo łatwiej. Nie udało się, jastrzębianie zagrali dobrą siatkówkę, a my z kolei popełniliśmy dość dużo takich błędów, które nie powinny się zdarzać. Siatkówka jest jednak grą błędów i myślę, że wyciągniemy wnioski z tego meczu. Następny mecz gramy w Częstochowie i jedziemy tam z nadziejami, że może stamtąd wywiedziemy jakieś punkty.

Generalnie widać, że poza ZAKSĄ zespoły są dość wyrównane. Nie ma czegoś takiego, że murowany faworyt na papierze zawsze wygrywa.

– Ta liga jest trudna i stojąca na wysokim poziomie. Każdy zespół może wygrać z każdym. My na przykład potrafimy wygrać w Bełchatowie, Asseco Resovia przegrywa sporo spotkań u siebie. Widać, że ten poziom PlusLigi się podnosi. ZAKSA w tym roku zbudowała taki zespół, że chyba nie będzie miała godnych siebie przeciwników, chociaż w lidze w tym roku dwa razy przegrała z Lotosem Treflem Gdańsk i ten zespół może im troszeczkę nie leżeć. Sami kędzierzynianie na pewno o tym nie będą mówić głośno, ale na pewno można ich powoli już okrzyknąć zwycięzcami, dążą do tego, że to oni zostaną mistrzami Polski.

To wspomniany Lotos Trefl Gdańsk jest pańskim zdaniem tym zespołem, który najprawdopodobniej zmierzy się z ZAKSĄ w finale?

– Tutaj będzie jeszcze walka do samego końca. W górze tabeli jest duży ścisk punktowy i do ostatniego momentu będą się ważyły losy drugiego miejsca. Myślę, że walczyła będzie na pewno Asseco Resovia. ale będzie miała ciężko, bo pogubiła trochę punktów, Skra ma swoje problemy zdrowotne. Gdańszczanie na pewno też myślą o tym, żeby w tym finale zagrać. Może być jeszcze ciekawie.

Wy obecnie zajmujecie w tabeli 10. miejsce. Zgodzi się pan z opinią, że ta pozycja tak naprawdę nie odzwierciedla tego, na co was stać?

– Sądzę, że tak. Nas dopadły problemy zdrowotne na samym początku rozgrywek, pogubiliśmy nieoczekiwanie dla nas trochę punktów. Potem po drodze gdzieś tych zdobyczy brakuje. Ten zespół na pewno stać na dużo więcej, niż pokazuje to miejsce w tabeli. PlusLiga jest jednak wymagająca, trzeba grać każdy mecz na 100%, bo jak wiadomo nie ma fazy play-off, tylko pierwszy z drugim gra o złoto, a trzeci z czwartym o brąz. Jest walka w każdym meczu i dlatego ta liga w tym sezonie jest atrakcyjniejsza.

Warto wspomnieć na pewno o jednym z pozytywów ligi, czyli dobrze grających młodych zawodnikach. Tutaj można podać chociażby przykład Artura Szalpuka czy Macieja Muzaja

– Jest sporo młodych siatkarzy, którzy już pukają do naszej reprezentacji. Chociażby wspomniana dwójka to są chłopaki, którzy już teraz fajnie się prezentują. Trzeba jednak powoli, spokojnie to wszystko szlifować. Nie można ich już za szybko określać super zawodnikami, żeby się tym wszystkim nie zachłysnąć. Oni są jednak na tyle rozważni, że dadzą radę.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga, Wywiady

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-03-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved