Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Dawid Murek: AZS był, jest i będzie w moim sercu

Dawid Murek: AZS był, jest i będzie w moim sercu

fot. archiwum

Mimo 41 lat na karku Dawid Murek nie zamierza kończyć siatkarskiej kariery. Legenda częstochowskiej siatkówki, 277-krotny reprezentant Polski znowu chcę powalczyć o najwyższe cele. Wrócił do korzeni, czyli AZS-u Częstochowa i próbuje pomóc swemu ukochanemu klubowi. – AZS był, jest i będzie w moim sercu, czuję olbrzymi sentyment wobec tej drużyny – przyznaje były reprezentant Polski.

Już dawno wygrał pan zakład z Ryszardem Boskiem, który nie wierzył, że pogra pan do czterdziestki. Padł jakiś kolejny, może 45?



Dawid Murek:Wygrałem ten zakład, lecz to tak naprawdę nigdy nie był mój najważniejszy cel. To raczej taka anegdota, a nie prawdziwy powód, że nadal jestem zawodnikiem. Trener Bosek chyba nie wierzył, że dam radę tyle lat, a ja nie tylko dałem, lecz nadal dobrze się czuję na boisku i jeszcze trochę pogram. Nie ma jednak kolejnego zakładu. Po prostu sprawia mi to przyjemność i będę grał, póki starczy zdrowia i frajdy.

W ostatnich meczach sparingowych grał pan jako przyjmujący. Nie czuje się pan pewniej jako libero?

– Ostatnie lata występowałem w PlusLidze na pozycji libero i się do niej przyzwyczaiłem. Teraz była taka potrzeba, bym spróbował na przyjęciu z atakiem, więc próbuję. Zawsze mnie wprawdzie ciągnęło pod siatkę, lecz nie spodziewałem się, że jeszcze kiedyś pod nią wrócę. Na razie poczekajmy jeszcze z decyzjami, bo nie mamy pełnego składu, czekamy na nowych graczy. Mam nadzieję, że ktoś nas wzmocni. W tym momencie trudno nam nawet dobrze trenować, bo nie da rady skompletować dwóch szóstek.

AZS walczył w ostatnich miesiącach o przetrwanie, dlatego dopiero teraz kompletujecie skład?

– Wszyscy chyba słyszeli o kłopotach naszego klubu, więc nie ma sensu się powtarzać. To wszystko jest u nas w tej chwili trochę na ostatnią chwilę, lecz najważniejsza pozytywna informacja jest taka, że AZS zagra w 1. lidze. Władze klubu zrobiły wszystko, żeby dostać licencję na grę, a ja wierzę, że z czasem to wszystko będzie dobrze wyglądać.

To inny AZS niż ten, w którym bił się pan o medale?

– Ale ta sama, rodzinna Częstochowa, z naszym domem. W ostatnich sezonach, gdy grałem w Bydgoszczy czy Szczecinie, w wakacje wracaliśmy pod Jasną Górę, do siebie. Teraz wróciliśmy już na dobre. AZS był, jest i będzie w moim sercu, czuję olbrzymi sentyment wobec tej drużyny. Dlatego gdy przyszła propozycja z klubu, nawet chwili się nie zastanawiałem. Najpierw mówiliśmy o libero, teraz może będzie to przyjęcie z atakiem. Zobaczymy, dam z siebie tyle, na ile pozwala mi zdrowie. Mam świadomość, że nie jestem już tym samym Dawidem Murkiem co kiedyś. Po drodze było trochę kontuzji, a uraz z Kędzierzyna-Koźla zabrał mi bardzo wiele. Siatkówka nadal jednak mnie cieszy, wywołuje uśmiech na mojej twarzy, więc będę się nią bawił.

Co dalej, gdy granie w siatkówkę przestanie już cieszyć?

– Dużo osób mnie pyta, czy będę trenerem. Ja wychodzę z założenia, że jeśli ktoś ma zostać szkoleniowcem, to po prostu musi mieć taką potrzebę, czuć to w środku. To, że się było niezłym graczem, w ogóle nie oznacza, że będzie się równie dobrym trenerem. Na siłę nie ma sensu być trenerem tylko dlatego, że grało się w siatkówkę ponad 20 lat. Ja siebie widzę w siatkówce, ale niekoniecznie na ławce trenerskiej. Może będę pomagał, podpowiadał, dzielił się doświadczeniem, lecz nie jako szkoleniowiec.

Rozmawiał Kamil Składowski – więcej w serwisie 1liga.pls.pl

źródło: 1liga.pls.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-09-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved