Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Dawid Konarski: Nie czuję się pewniakiem do wyjazdu na igrzyska

Dawid Konarski: Nie czuję się pewniakiem do wyjazdu na igrzyska

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Nie czuję się pewniakiem do wyjazdu na igrzyska. Staram się robić wszystko, co potrafię jak najlepiej i wykonywać polecenia trenera. Przede mną długi sezon klubowy. Muszę go przetrwać w dobrym zdrowiu, pojechać do Spały i zobaczyć, co trener zdecyduje przed wyjazdem na igrzyska. Myślę, że ma już koncepcję składu – powiedział Dawid Konarski.

Jaki jest cel na ten sezon w PlusLidze?



Dawid Konarski: – Brązowy medal mieliśmy już w zeszłym sezonie, więc teraz celujemy w złoty. Chcemy zagrać w finale i walczyć o niego z całych sił. Trzeba będzie pokonać ZAKSĘ. Niczego nie gwarantujemy, ale jako drużyna mamy ambicję, by poprawić lokatę z poprzedniego sezonu. Ponowny brąz byłoby dużym rozczarowaniem.

Jak pan się czuje fizycznie po sezonie reprezentacyjnym? Czy dzięki nieobecności w Pucharze Świata udało się odpocząć?

– Jest OK. Moja nieobecność w Pucharze Świata była uzgodniona z Vitalem Heynenem. Mogłem odpocząć, znalazłem czas by chodzić do siłowni i podreperowałem zdrowie, nie dokucza mi już łokieć. Cały sezon kadrowy czułem ból, ale w końcu udało się to wyleczyć.

Nie pojawiła się obawa, że skoro nie zagrał pan w Pucharze Świata, to szanse na igrzyska olimpijskie będą nieco mniejsze? Inni reprezentanci wspominali, że pojechali do Japonii, by dać trenerowi kolejne argumenty za grą w najważniejszej imprezie czterolecia.

– Trener od początku maja mówił nam, jak traktuje Puchar Świata. Zastanawiałem się czy jechać na ten turniej, czy nie. Na decyzji zaważył kłopot z łokciem. Cieszę się, że udało się go wyleczyć, bo w trakcie mistrzostw Europy non stop grałem po środkach przeciwbólowych. Nie wyobrażałem sobie wyjazdu z tym samym urazem na kolejną imprezę, a później nie mieć chwili przed startem sezonu klubowego, by doprowadzić się do porządku. Z drugiej strony decydowała również wartość Pucharu Świata. Bardzo spadła i zmagania nie dawały nic, o co warto walczyć poza punktami rankingowymi. To chore, że trzeba było jechać do Japonii. Dobrze, że mimo wszystko Vital zmieniał skład, i że obyło się bez kontuzji. Nie życzę tego nikomu, ale takie zmęczenie może się odbić zdrowiu nawet za kilka miesięcy. Mam nadzieję, że tak się nie stanie.

Był pan zdziwiony tym, że w najważniejszych meczach turnieju kwalifikacyjnego i mistrzostw Europy Vital Heynen postawił na mniej doświadczonego atakującego, jakim jest Maciej Muzaj?

– Było to trochę zaskoczenie, ponieważ czułem się dobrze i fajnie grałem. Trener podjął jednak taką, a nie inną decyzję – nie pozostało mi nic innego, jak dla dobra drużyny to zaakceptować. Jako grupa graliśmy świetnie i każdy z czternastu zawodników czuł się ważną częścią drużyny. Vital żonglował składem, więc nie miało znaczenia, czy ktoś zaczyna mecz w „podstawie”, czy nie. Ja na przykład w mistrzostwach Europy miałem więcej zdobytych punktów niż Maciek. To pokazuje, że nie jest tak, że jeśli nie wychodzi się w szóstce, to się nie pogra. Nie zmienia to faktu, że bardzo trzymam kciuki za Maćka i wierzę, że będzie robił swoje.

Cały wywiad Sary Kalisz w serwisie sport.tvp.pl

źródło: sport.tvp.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-11-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved